Bieg Sanok - Krosno - Jasło zakończony!
12
Zmęczeni sportowcy w towarzystwie eskortującego ich rowerzysty w niedzielę wczesnym popołudniem szczęśliwie dotarli na jasielski rynek.

- Jesteśmy wyczerpani. Biegliśmy siedem godzin i kilka minut, przy czym od Krosna bieg odbywał się przede wszystkim głową a nie siłą mięśni. Mieliśmy kilka ciężkich kryzysów, kilkukrotnie musieliśmy przejść do szybkiego marszu, ale daliśmy radę - mówił Piotr Bobola.

- Przebiegliśmy około 75 kilometrów. - raportował drugi z biegnących, Maciej Sąsiadek.

Na zmęczonego wyglądał również rowerzysta, który wiózł żywność i napoje dla biegaczy. - Plecak był bardzo ciężki, więc też przecierpiałem swoje. - mówi - Podziwiam kolegów za to, że tyle przebiegli, i że tyle zjedli!


Jakkolwiek sportowcy określili swój stan jako “nigdy więcej żadnych biegów” już planują kolejne imprezy. - W lecie chcemy zrobić wyścig z Krosna do Rzeszowa w trzech grupach: kajakami, pieszo i rowerami.
Biegacze nie ukrywają przy tym rozczarowania podejściem władz do ich inicjatywy. - Najbardziej zawiódł nas Sanok, gdzie nie znaleźliśmy poparcia ani samorządu ani mediów. Dodatkowo ktoś powiadomił policję, ze organizujemy “dziki bieg”, nielegalny. I rzeczywiście, policja się trochę nami interesowała, jednak nie daliśmy żadnego powodu do interwencji - biegliśmy w dwie osoby, wyłączając krótkie odcinki na których dołączali się do nas pojedynczy ludzie, i nie naruszaliśmy przepisów ruchu drogowego. - powiedział Bobola.
- Chcieliśmy jeszcze raz podziękować sponsorom - Solaria Copacabana i firmie Asics - oraz lokalnym mediom jasielskim i krośnieńskim za wsparcie. - dodał.
Uczestnikom biegu gratulujemy wytrzymałości!





Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl

- Jesteśmy wyczerpani. Biegliśmy siedem godzin i kilka minut, przy czym od Krosna bieg odbywał się przede wszystkim głową a nie siłą mięśni. Mieliśmy kilka ciężkich kryzysów, kilkukrotnie musieliśmy przejść do szybkiego marszu, ale daliśmy radę - mówił Piotr Bobola.

- Przebiegliśmy około 75 kilometrów. - raportował drugi z biegnących, Maciej Sąsiadek.

Na zmęczonego wyglądał również rowerzysta, który wiózł żywność i napoje dla biegaczy. - Plecak był bardzo ciężki, więc też przecierpiałem swoje. - mówi - Podziwiam kolegów za to, że tyle przebiegli, i że tyle zjedli!


Jakkolwiek sportowcy określili swój stan jako “nigdy więcej żadnych biegów” już planują kolejne imprezy. - W lecie chcemy zrobić wyścig z Krosna do Rzeszowa w trzech grupach: kajakami, pieszo i rowerami.
Biegacze nie ukrywają przy tym rozczarowania podejściem władz do ich inicjatywy. - Najbardziej zawiódł nas Sanok, gdzie nie znaleźliśmy poparcia ani samorządu ani mediów. Dodatkowo ktoś powiadomił policję, ze organizujemy “dziki bieg”, nielegalny. I rzeczywiście, policja się trochę nami interesowała, jednak nie daliśmy żadnego powodu do interwencji - biegliśmy w dwie osoby, wyłączając krótkie odcinki na których dołączali się do nas pojedynczy ludzie, i nie naruszaliśmy przepisów ruchu drogowego. - powiedział Bobola.
- Chcieliśmy jeszcze raz podziękować sponsorom - Solaria Copacabana i firmie Asics - oraz lokalnym mediom jasielskim i krośnieńskim za wsparcie. - dodał.
Uczestnikom biegu gratulujemy wytrzymałości!





Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl

