Chcę oddychać w swoim domu. NFZ: Nie
8
Napisany dnia: 16.01.2010, 15:28 , Tagi: Brak
Pan Tadeusz leży na intensywnej terapii w Jaśle. Mógłby być w domu, gdzie doba opieki nad nim kosztowałaby wielokrotnie mniej niż w szpitalu. Nie może, bo NFZ oszczędza.

Pan Tadeusz na OIOM-ie w szpitalu w Jaśle|Fot. Daniel Baron
Pan Tadeusz cierpi na stwardnienie zanikowe boczne. To postępująca choroba, polegająca na pogarszaniu się sprawności ruchowej z powodu zanikania kolejnych grup mięśni. Lekarstwa na nią nie ma. Kiedy dochodzi do zaniku mięśni oddechowych, za pacjenta oddycha maszyna.
Za zgodą NFZ można mieć respirator oraz opiekę anestezjologa i pielęgniarki w domu. Taką usługę wykonuje kilka niepublicznych ZOZ-ów, w ubiegłym roku korzystało z niej około 900 chorych w całej Polsce.
Wśród nich jest też 2,5-letni Piotruś z Dąbrowy Górniczej. Urodził się pozornie zdrowy, ale rodzice zauważyli, że dziecko coraz mniej energicznie kopie nóżkami i inaczej płacze - jakby brakowało mu tchu. W trzecim miesiącu życia padła diagnoza - rdzeniowy zanik mięśni (SMA). Dowiedzieli się od lekarzy, że mały nigdy nie będzie chodził, że na jego chorobę nie ma lekarstwa, a połowę swego krótkiego życie spędzi pod respiratorem. "Pomoc współpracowników i rodziny sprawiła, że ta beznadzieja przeistoczyła się w poszukiwanie leku na SMA, stała się walką o każdy dzień życia Piotrusia, którego uśmiech nagradza nam wszystkie złe chwile" - pisze w swoim blogu ojciec Piotrusia.
Półtora roku temu Piotruś znalazł się na OIOM-ie (oddziale intensywnej terapii) z powodu zapalenia płuc. Po wyleczeniu infekcji mógłby wrócić do domu, ale warunkiem było uzyskanie zgody NFZ na domową opiekę anestezjologa i sprzęt do oddychania. Lekarze radzili, by załatwić to możliwie szybko, bo dziecku na oddziale grozi ponowna infekcja. Od półtora roku Piotruś jest z rodzicami. Może z wózkiem i respiratorem wychodzić z domu. Przez większość czasu sprzęt obsługują przeszkoleni rodzice, a lekarz i pielęgniarka przychodzą, by kontrolować stan dziecka.
- Słuchając dźwięku respiratora, jestem w stanie rozpoznać, kiedy dziecko płacze, kiedy chce oddychać samodzielnie, a kiedy należy udrożnić oskrzela - mówi ojciec Piotrusia. Jest ogromnie zadowolony z domowej opieki, ale jak długo jeszcze będzie z niej mógł korzystać?
Pytanie w imieniu takich rodzin zadał dr Andrzej Pytel, przewodniczący sekcji wentylacji mechanicznej przy Polskim Towarzystwie Anestezjologii i Intensywnej Terapii. 6 stycznia napisał do minister Ewy Kopacz: "Proszę o interwencję w imieniu świadczeniodawców zajmujących się grupą pacjentów wentylowanych mechanicznie w warunkach domowych. Trudna sytuacja finansowa NFZ uderzyła w chorych, których nie powinno to spotkać. Plany rzeczowo-finansowe oddziałów NFZ w całym kraju pozostawiły bez finansowania ok. 120 chorych już korzystających z tego świadczenia".
Dr Pytel sprawdził kontrakty cztery największych firmy pracujących na terenie dziesięciu województw. W ośmiu województwach umowy zmniejszyły się. Lekarze nie wiedzą, których chorych mają przestać obsługiwać w domach i odstawić do szpitala.
Tych pacjentów nie przyjmie żaden tańszy oddział, np. interna. Kwalifikują się tylko na intensywną terapię.
Skoro z programu domowej opieki wypadli dotychczasowi chorzy, o przyjmowaniu nowych nie ma co marzyć. Na początku stycznia szanse pana Tadeusza na powrót do domu spadły więc prawie do zera.
Pan Tadeusz ma jednak szczęście - jego siostrzeniec Grzegorz Juszczyk jest adiunktem w Zakładzie Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i zawodowo zgłębia zawiłości systemów ochrony zdrowia. Przekonywał NFZ, rozmawiał z firmą świadczącą te usługi i ma ustną zgodę, że opieka nad jego wujem w domu będzie finansowana. Juszczyk, który spędził rok w Holandii i pół roku w Wielkiej Brytanii, przyglądając się funkcjonowaniu opieki zdrowotnej w tych krajach, nie może zrozumieć logiki oszczędności NFZ. Za dobę pobytu pacjenta z respiratorem w domu NFZ płaci 160-190 zł. Doba pobytu na oddziale intensywnej terapii kosztuje od 1,5 tys. do 3 tys. zł, zależnie od poziomu szpitala.
Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ, nie chce się zgodzić z tezą, że chorym ograniczono możliwość opieki w domu. Wartość umów na te świadczenia wzrosła bowiem z 45 mln 867 tys. zł w 2009 roku do 49 mln 503 tys. zł w 2010 roku. Liczba tych świadczeń wzrosła. Ale przyznaje, że nie w całej Polsce na Podkarpaciu i w Łódzkiem pieniędzy w tym roku będzie mniej, za to na Dolnym Śląsku znacznie więcej - i pieniędzy i chorych objętych taką opieką.
- Nie mam wglądu w budżet NFZ - odpowiada na to dr Pytel. - Ale wiem, że w większości województw zawarto kontrakty na opiekę na mniej tzw. osobodni. To przekłada się na mniejszą liczbę osób.
Jak się dowiedzieliśmy wczoraj, Ministerstwo Zdrowia poprosiło NFZ o wyjaśnienia w tej sprawie do 22 stycznia.
Źródło: Gazeta Wyborcza

Pan Tadeusz na OIOM-ie w szpitalu w Jaśle|Fot. Daniel Baron
Pan Tadeusz cierpi na stwardnienie zanikowe boczne. To postępująca choroba, polegająca na pogarszaniu się sprawności ruchowej z powodu zanikania kolejnych grup mięśni. Lekarstwa na nią nie ma. Kiedy dochodzi do zaniku mięśni oddechowych, za pacjenta oddycha maszyna.
Za zgodą NFZ można mieć respirator oraz opiekę anestezjologa i pielęgniarki w domu. Taką usługę wykonuje kilka niepublicznych ZOZ-ów, w ubiegłym roku korzystało z niej około 900 chorych w całej Polsce.
Wśród nich jest też 2,5-letni Piotruś z Dąbrowy Górniczej. Urodził się pozornie zdrowy, ale rodzice zauważyli, że dziecko coraz mniej energicznie kopie nóżkami i inaczej płacze - jakby brakowało mu tchu. W trzecim miesiącu życia padła diagnoza - rdzeniowy zanik mięśni (SMA). Dowiedzieli się od lekarzy, że mały nigdy nie będzie chodził, że na jego chorobę nie ma lekarstwa, a połowę swego krótkiego życie spędzi pod respiratorem. "Pomoc współpracowników i rodziny sprawiła, że ta beznadzieja przeistoczyła się w poszukiwanie leku na SMA, stała się walką o każdy dzień życia Piotrusia, którego uśmiech nagradza nam wszystkie złe chwile" - pisze w swoim blogu ojciec Piotrusia.
Półtora roku temu Piotruś znalazł się na OIOM-ie (oddziale intensywnej terapii) z powodu zapalenia płuc. Po wyleczeniu infekcji mógłby wrócić do domu, ale warunkiem było uzyskanie zgody NFZ na domową opiekę anestezjologa i sprzęt do oddychania. Lekarze radzili, by załatwić to możliwie szybko, bo dziecku na oddziale grozi ponowna infekcja. Od półtora roku Piotruś jest z rodzicami. Może z wózkiem i respiratorem wychodzić z domu. Przez większość czasu sprzęt obsługują przeszkoleni rodzice, a lekarz i pielęgniarka przychodzą, by kontrolować stan dziecka.
- Słuchając dźwięku respiratora, jestem w stanie rozpoznać, kiedy dziecko płacze, kiedy chce oddychać samodzielnie, a kiedy należy udrożnić oskrzela - mówi ojciec Piotrusia. Jest ogromnie zadowolony z domowej opieki, ale jak długo jeszcze będzie z niej mógł korzystać?
Pytanie w imieniu takich rodzin zadał dr Andrzej Pytel, przewodniczący sekcji wentylacji mechanicznej przy Polskim Towarzystwie Anestezjologii i Intensywnej Terapii. 6 stycznia napisał do minister Ewy Kopacz: "Proszę o interwencję w imieniu świadczeniodawców zajmujących się grupą pacjentów wentylowanych mechanicznie w warunkach domowych. Trudna sytuacja finansowa NFZ uderzyła w chorych, których nie powinno to spotkać. Plany rzeczowo-finansowe oddziałów NFZ w całym kraju pozostawiły bez finansowania ok. 120 chorych już korzystających z tego świadczenia".
Dr Pytel sprawdził kontrakty cztery największych firmy pracujących na terenie dziesięciu województw. W ośmiu województwach umowy zmniejszyły się. Lekarze nie wiedzą, których chorych mają przestać obsługiwać w domach i odstawić do szpitala.
Tych pacjentów nie przyjmie żaden tańszy oddział, np. interna. Kwalifikują się tylko na intensywną terapię.
Skoro z programu domowej opieki wypadli dotychczasowi chorzy, o przyjmowaniu nowych nie ma co marzyć. Na początku stycznia szanse pana Tadeusza na powrót do domu spadły więc prawie do zera.
Pan Tadeusz ma jednak szczęście - jego siostrzeniec Grzegorz Juszczyk jest adiunktem w Zakładzie Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i zawodowo zgłębia zawiłości systemów ochrony zdrowia. Przekonywał NFZ, rozmawiał z firmą świadczącą te usługi i ma ustną zgodę, że opieka nad jego wujem w domu będzie finansowana. Juszczyk, który spędził rok w Holandii i pół roku w Wielkiej Brytanii, przyglądając się funkcjonowaniu opieki zdrowotnej w tych krajach, nie może zrozumieć logiki oszczędności NFZ. Za dobę pobytu pacjenta z respiratorem w domu NFZ płaci 160-190 zł. Doba pobytu na oddziale intensywnej terapii kosztuje od 1,5 tys. do 3 tys. zł, zależnie od poziomu szpitala.
Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ, nie chce się zgodzić z tezą, że chorym ograniczono możliwość opieki w domu. Wartość umów na te świadczenia wzrosła bowiem z 45 mln 867 tys. zł w 2009 roku do 49 mln 503 tys. zł w 2010 roku. Liczba tych świadczeń wzrosła. Ale przyznaje, że nie w całej Polsce na Podkarpaciu i w Łódzkiem pieniędzy w tym roku będzie mniej, za to na Dolnym Śląsku znacznie więcej - i pieniędzy i chorych objętych taką opieką.
- Nie mam wglądu w budżet NFZ - odpowiada na to dr Pytel. - Ale wiem, że w większości województw zawarto kontrakty na opiekę na mniej tzw. osobodni. To przekłada się na mniejszą liczbę osób.
Jak się dowiedzieliśmy wczoraj, Ministerstwo Zdrowia poprosiło NFZ o wyjaśnienia w tej sprawie do 22 stycznia.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Komentarze Czytelników:
Dodaj nowy komentarz
Wybierz sposób wyświetlania komentarzy:
dnia 17.01.2010, 00:43. Identyfikator użytkownika:
TADZIU JESTESMY Z TOBA NIE PODDAWAJ SIE
dnia 17.01.2010, 16:26. Identyfikator użytkownika:
TADZIU JESTESMY Z TOBA POZDRAWIAMY .....
dnia 17.01.2010, 21:38. Identyfikator użytkownika:
Jeśli NFZ chce zaoszczędzić wydając znacznie więcej na leczenie pacjenta w Szpitali to gdzie tu logika noo gdzie.Ten świat jest jakiś poj... dziś...
dnia 18.01.2010, 16:58. Identyfikator użytkownika:
W ciagu roku nfz obraca pieniedzmi o ruwnowartosci ok 1 mld. złotych podobno!!! to powiedzcie gdzie te pieniadze??? nikt mi chyba nie powie ze ida na szpitale.
dnia 18.01.2010, 18:10. Identyfikator użytkownika:
NFZ to jakaś kpina!!!!!!!
Jestem pielęgniarką i niestety wiem jak to wszystko wygląda od środka i z każdym dniem jest coraz gorzej nowe przepisy i oczywiście coraz gorsze wszyscy mają pretensje do personelu za złą opiekę w szpitalach ale niestety nic od nas niezależny z każdej tabletki trzeba się rozliczyć(((((
Może gdyby pacjenci rozpoczęli pisać masowe pozwy na NFZ to by się zastanowili ale niestety taka szycha z NFZ nigdy nie trafi do podrzędnego szpitala i nie dowie się jak to wygląda od środka tacy leczą się w prywatnych klinikach żałosne
Jestem pielęgniarką i niestety wiem jak to wszystko wygląda od środka i z każdym dniem jest coraz gorzej nowe przepisy i oczywiście coraz gorsze wszyscy mają pretensje do personelu za złą opiekę w szpitalach ale niestety nic od nas niezależny z każdej tabletki trzeba się rozliczyć(((((
Może gdyby pacjenci rozpoczęli pisać masowe pozwy na NFZ to by się zastanowili ale niestety taka szycha z NFZ nigdy nie trafi do podrzędnego szpitala i nie dowie się jak to wygląda od środka tacy leczą się w prywatnych klinikach żałosne
dnia 05.02.2010, 10:24. Identyfikator użytkownika:
a bedzie jesczcze gorzej i tak teraz trzeba chodzic prywatnie bo inaczej nie ma szans na leczenie. zobaczycie kogo bedzie stac to sie bedzie leczył a reszta bedzie umierac po domach. smutne ale prawdziwe NFZ KONCZY LUDZI skoro maja byc prywatne szpitale i leczenie to wara od naszych wypłat z ktorych tyle idzie na nasze niby leczenie a w rzeczywisocci do kieszonek tych baranów! POLSKA TO CHORY KRAJ I TYLE
dnia 15.03.2010, 18:24. Identyfikator użytkownika:
Szkoda że u nas to nawet samoleczenie jest karane więzieniem:
http://wyborcza.pl/1,76842,7616790,Pol_ciasteczka_z_marihuana.html
Wiem że takie leczenie nie pomogło by panu, nie mniej jednak uważam że to co się dzieje, czyli częsty brak pomocy ze strony państwa jest niedopuszczalny. A już zwłaszcza gdy lek jest tylko nie wolno go używać.
http://wyborcza.pl/1,76842,7616790,Pol_ciasteczka_z_marihuana.html
Wiem że takie leczenie nie pomogło by panu, nie mniej jednak uważam że to co się dzieje, czyli częsty brak pomocy ze strony państwa jest niedopuszczalny. A już zwłaszcza gdy lek jest tylko nie wolno go używać.
Dodaj komentarz
Jeżeli chcesz, aby Twój nick był wyróżniony żółtym kolorem, po prostu zaloguj się w panelu logowania po prawej stronie
Zasady komentowania
⇓ ⇓ ⇓ Powiększ pole komentarza ⇓ ⇓ ⇓
Zasady komentowania
Wiesz coś ciekawego? Poinformuj nas o tym!
Wiesz coś, o czym my nie wiemy?
Chcesz podzielić się z nami informacjami?
Napisz do Redakcji lub wypełnij poniższy formularz.
Chcesz podzielić się z nami informacjami?
Napisz do Redakcji lub wypełnij poniższy formularz.

