
W Jaśle zakończyły się zorganizowane po raz kolejny Dni Wina. Pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych na jasielski Rynek przybyło w ciągu dwóch dni wielu zainteresowanych imprezą.



Tradycyjnie już imprezę otworzył Korowód winiarzy i gości w asyście kapeli "Trzcinicoki". Swoją obecnością zaszczycili miasto Jasło m.in. Konsul Generalny USA Allan Greenberg z małżonką, jego zastępca David Werner, konsul Słowacji Marian Balaz oraz Dyrektor Funduszu Wyszehradzkiego Peter Wagner wraz z małżonką.
Na międzynarodowe spotkanie przybyli winiarze z Czech, Ukrainy, Słowacji, oraz Węgier, aby zaprezentować swoje wyroby winiarskie. Nie zabrakło również polskich trunków, które także cieszyły się dużym zainteresowaniem. Dzięki Kołom Gospodyń Wiejskich z Brzysk, Święcan, Świątkowej , Siepietnicy oraz firmie kateringowej "Trafunek", obecni mogli posilić się przygotowanymi przysmakami.
- Przyrządzonymi przez nas tradycyjnymi specjałami jest kasza ze śliwkami na słodko, chleb pieczony ze smalcem i ogórkiem, sery białe gotowane z kminkiem i papryką, jak również ciasta i chałka z masełkiem - mówi Danuta Krzysztofik, członkini KGW z Siepietnicy.



Dni Wina pozwalają zapoznać się z kulturą innych regionów oraz utwierdzić w przekonaniu, że także produkty polskiego winiarstwa są wyjątkowe. - Jest to dla nas ogromne wydarzenie. Jakość wina w sposób zdecydowany poprawiła się. W tej chwili jest na dobrym poziomie europejskim. Wyrobem win zajmują się pasjonaci. W tej chwili jest sześciu odważnych winiarzy, którzy wprowadzają swoje wino na rynek i mogą to robić tylko przez hurtowników - mówił Marek Nowiński, prezes Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia.



Oprócz degustacji wina dodatkową atrakcją był Wyszehradzki Festiwal Folklorystyczny, którego wykonawcy swoimi występami starali się przybliżyć walory kulturowe regionów, z których pochodzą.



Na zakończenie pierwszego i drugiego dnia imprezy zagrały zespoły Elektryczne Gitary i Czarno Czarni. Koncerty zgromadziły na jasielskim rynku tłumy ludzi. Nasz specjalny wysłannik zdobył dla Czytelników Jaslo4u.pl autograf Kuby Sienkiewicza z zespołu Elektryczne Gitary.
Ilona Czarnecka
Mało kto wie,że Jasło leży na szlaku przymusu składu wina wydanego za króla Kazimierza Wielkiego ale tak naprawdę takie miejsca,a właściwe spichlerz był w Jaśliskach (Trakt Węgierski'')do dzisiaj istnieją tam ślady i to dobrze zachowane-oczywiście zniszczone na rzecz monumentalnych urzędów...
Tyle przynajmniej, że tańczące dzieciaki miały radochę i te dziadki co siedziały pod sceną :)
Jasło nie ma żadnych, podkreślam żadnych tradycji winiarskich.
To że Benedyktyni Tynieccy próbowali nie znaczy, że się udało.
Żeby było śmieszniej, Krosno też naciąga sprawę i zupełnie niepotrzebnie organizuje w tym samym terminie - praktycznie identyczną imprezę. Coś tu nie gra.
Jedynym miastem, które niestety ma to daleko w poważaniu jest Biecz.
Do dziś pod miastem są olbrzymie piwnice.
To tam istniała tylko "komora" czyli ówczesna izba celna.
To w Bieczu, nie w Jaśle czy Krośnie odbywał się największy handel wiem węgierskim. Jednak Zygmunt August chcąc wymusić niższe ceny - zrobił embargo na zakup wina węgierskiego. Doszło do tego, że niszczono rogi którymi można by przywozić kontrabandę.
Myślę, że nasi winiarze muszą stworzyć "nową świecką tradycję".
Bardziej było by na miejscu podparcie się PEKTOWINEM.
Ale wydaje się, że chodzi "szlachectwo na siłę", dorobienie uszu do głowy. Jako jaślanin serce się cieszy, ale rozum podpowiada, że to trochę ściema.
Najpierw zastanów się nad tym, czy mądrze powiesz, a później mów! "....wielu zainteresowanych" to całkiem poprawnie. Trzech, pięciu zainteresowanych to kilku albo kilkunastu (w przypadku liczby większej, niż 10).
Twoja przeglądarka nie obsługuje javascript'u. Aby móc dodawać komentarze uruchom obsługę javascript'u