Dziękuję, że żyję...
17
Napisany dnia: 23.04.2010, 12:29 , Tagi: Brak
JASŁO. Ponad dwa tygodnie temu pan Stanisław z Bieździadki balansował na granicy życia i śmierci po tym jak kolega ugodził go nożem prosto w serce. Dzisiaj cieszy się, że żyje. Zawdzięcza to jasielskim chirurgom, którzy zszyli przebite na wylot serce...

Do feralnego zdarzenia doszło rano w Wielki Piątek (2 kwietnia) w zakładzie mięsnym mieszczącym się niedaleko Szpitala Specjalistycznego w Jaśle. W chłodni do 28-letniego Stanisława Ż. podszedł 35-letni Andrzej K., mieszkaniec gminy Frysztak. – Podejrzany zeznał, że do wypadku doszło przypadkowo. Chciał przywitać się z kolegą rzeźnickim zwyczajem – uderzając trzonkiem noża w klatkę piersiową i przypadkiem nóż wbił się w serce. Zeznał, że nie zamierzał tego zrobić – mówi Jan Dziuban, prokurator rejonowy w Jaśle. – Kiedy zorientował się, co się stało, wyjął nóż, położył obok i uciekł z zakładu pracy. Przyznał się, że w chwili popełnienia czynu był nietrzeźwy - dodaje.
Podejrzanemu postawiono zarzut usiłowania zabójstwa. Grozi mu za to kara pozbawienia wolności na okres nie krótszy niż osiem lat. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Andrzeja K. na okres trzech miesięcy.
Serce przebite na wylot
Nieprzytomnego pana Stanisława znalazł pracownik zakładu. Myśleli, że zemdlał. Na miejsce wezwano pogotowie. Dopiero potem okazało się, że mężczyzna miał na wylot przebite serce i uszkodzone płuco. Natychmiast zapadła decyzja o przeprowadzeniu operacji.
- Polegała ona na zeszyciu ran w sercu, czyli dwóch ran na przedniej i na tylnej ścianie. Serce było przebite na wylot i to bardzo nam utrudniło pracę, ponieważ operacja była na bijącym sercu – trzymaliśmy bijące serce i zszywaliśmy. Dla chirurga, który się tym na co dzień nie zajmuje jest to duże przeżycie, bo na co dzień operujemy zupełnie inne rzeczy, a operacje serca to domena kardiochirurgów. W Jaśle raz na jakiś czas zdarzają się takie przypadki, ale rzadko. Pacjent nie mógł być nigdzie transportowany, ponieważ po ugodzeniu nożem nastąpiła tamponada serca i było bezpośrednie zagrożenie życia – dr n. med. Damian Różycki, ordynator oddziału chirurgii. Pacjent miał dużo szczęścia, bo do wypadku doszło niedaleko jasielskiego szpitala. Decydującą rolę odgrywał tutaj czas. – Jeżeli do wypadku doszłoby np. w Nowym Żmigrodzie, to mężczyzna wykrwawiłby się. To niewątpliwie są zabiegi spektakularne. My na co dzień nie spotykamy się z ranami kłutymi klatki piersiowej, do takich wypadków dochodzi rzadko. Nie to co w Stanach Zjednoczonych, gdzie na dyżurze mają trzy, cztery rany kłute lub postrzałowe klatki piersiowej. To jest drugi tego typu przypadek w naszym szpitalu – przyznaje dr n. med. Szymon Niemiec, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Szpitala Specjalistycznego w Jaśle. (...)
/mm/ - Szczegóły w numerze Nowego Podkarpacia

Do feralnego zdarzenia doszło rano w Wielki Piątek (2 kwietnia) w zakładzie mięsnym mieszczącym się niedaleko Szpitala Specjalistycznego w Jaśle. W chłodni do 28-letniego Stanisława Ż. podszedł 35-letni Andrzej K., mieszkaniec gminy Frysztak. – Podejrzany zeznał, że do wypadku doszło przypadkowo. Chciał przywitać się z kolegą rzeźnickim zwyczajem – uderzając trzonkiem noża w klatkę piersiową i przypadkiem nóż wbił się w serce. Zeznał, że nie zamierzał tego zrobić – mówi Jan Dziuban, prokurator rejonowy w Jaśle. – Kiedy zorientował się, co się stało, wyjął nóż, położył obok i uciekł z zakładu pracy. Przyznał się, że w chwili popełnienia czynu był nietrzeźwy - dodaje.
Podejrzanemu postawiono zarzut usiłowania zabójstwa. Grozi mu za to kara pozbawienia wolności na okres nie krótszy niż osiem lat. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Andrzeja K. na okres trzech miesięcy.
Serce przebite na wylot
Nieprzytomnego pana Stanisława znalazł pracownik zakładu. Myśleli, że zemdlał. Na miejsce wezwano pogotowie. Dopiero potem okazało się, że mężczyzna miał na wylot przebite serce i uszkodzone płuco. Natychmiast zapadła decyzja o przeprowadzeniu operacji.
- Polegała ona na zeszyciu ran w sercu, czyli dwóch ran na przedniej i na tylnej ścianie. Serce było przebite na wylot i to bardzo nam utrudniło pracę, ponieważ operacja była na bijącym sercu – trzymaliśmy bijące serce i zszywaliśmy. Dla chirurga, który się tym na co dzień nie zajmuje jest to duże przeżycie, bo na co dzień operujemy zupełnie inne rzeczy, a operacje serca to domena kardiochirurgów. W Jaśle raz na jakiś czas zdarzają się takie przypadki, ale rzadko. Pacjent nie mógł być nigdzie transportowany, ponieważ po ugodzeniu nożem nastąpiła tamponada serca i było bezpośrednie zagrożenie życia – dr n. med. Damian Różycki, ordynator oddziału chirurgii. Pacjent miał dużo szczęścia, bo do wypadku doszło niedaleko jasielskiego szpitala. Decydującą rolę odgrywał tutaj czas. – Jeżeli do wypadku doszłoby np. w Nowym Żmigrodzie, to mężczyzna wykrwawiłby się. To niewątpliwie są zabiegi spektakularne. My na co dzień nie spotykamy się z ranami kłutymi klatki piersiowej, do takich wypadków dochodzi rzadko. Nie to co w Stanach Zjednoczonych, gdzie na dyżurze mają trzy, cztery rany kłute lub postrzałowe klatki piersiowej. To jest drugi tego typu przypadek w naszym szpitalu – przyznaje dr n. med. Szymon Niemiec, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Szpitala Specjalistycznego w Jaśle. (...)
/mm/ - Szczegóły w numerze Nowego Podkarpacia
Komentarze Czytelników:
Dodaj nowy komentarz
Wybierz sposób wyświetlania komentarzy:
dnia 24.04.2010, 12:22. Identyfikator użytkownika:
Mocno sie witają w tej rzeźni he he. Brawo dla Pana Różyckiego i reszty asystujących. Pozdawiam!
dnia 24.04.2010, 15:36. Identyfikator użytkownika:
a ja wiem ze to nie dr Rozycki operowal tylko drFliszkiewicz,dlaczego nikt o tym nie mowi.Gratulacje dla personelu.Pozdrawiam
dnia 25.04.2010, 09:21. Identyfikator użytkownika:
Mamy wspaniałych lekarzy i toporny socjalistyczny system który ich niszczy. Dużo lepiej byłoby sprywatyzować. Wszyscy by na tym zyskali.
dnia 25.04.2010, 09:39. Identyfikator użytkownika:
w tym czasie w chłodni przebywało kilku pracowników i wszyscy nic nie widzieli ? liczyli że nie przeżyje i sprawca uniknie kary ? ,oto jak postępują prawdziwi katolicy w wielki piątek.
dnia 25.04.2010, 15:31. Identyfikator użytkownika:
no, pogratulować poszkodowanemu życia, w tym szpitalu dość rzadko się to zdarza ;]
dnia 25.04.2010, 21:45. Identyfikator użytkownika:
trzeba przyznać ze sie wszyscy spisali. brawa dla lekarzy. to nie lada wyczyn zaszyć serce, niesamowita sprawa...
dnia 25.04.2010, 23:04. Identyfikator użytkownika:
jestem pełen podziwu dla personelu i gratuluję !!! trzeba więcej podobnych osiągnięć by do siebie przekonać pacjentów tak by nie kojarzyć jasielskiego szpitala z rzeżnią...
dnia 26.04.2010, 21:40. Identyfikator użytkownika:
...brawa dla lekarza L.F., którego nie ma na zdjęciu, a który prowadził cały zabieg z pozostałym personelem...
dnia 28.04.2010, 14:45. Identyfikator użytkownika:
Słyszałem, że w firmie gdzie pracuje ten Pan nadużywanie alkocholu było na porządku dziennym, może teraz właściciele zrobią z tym porządek
dnia 14.11.2011, 14:15. Identyfikator użytkownika: 1755913298e9
nic z tym nie zrobili nadal jest tak samo a moze nawet gorzej a przepisy BHP tam nie obowiazuja
dnia 17.05.2010, 13:52. Identyfikator użytkownika:
Gratuluję lekarzom.To wielki sukces!
Oby zawsze tak skutecznie leczyli.
Oby zawsze tak skutecznie leczyli.
Dodaj komentarz
Jeżeli chcesz, aby Twój nick był wyróżniony żółtym kolorem, po prostu zaloguj się w panelu logowania po prawej stronie
Zasady komentowania
⇓ ⇓ ⇓ Powiększ pole komentarza ⇓ ⇓ ⇓
Zasady komentowania
Wiesz coś ciekawego? Poinformuj nas o tym!
Wiesz coś, o czym my nie wiemy?
Chcesz podzielić się z nami informacjami?
Napisz do Redakcji lub wypełnij poniższy formularz.
Chcesz podzielić się z nami informacjami?
Napisz do Redakcji lub wypełnij poniższy formularz.

