Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie.
Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl.
Korzystając ze strony akceptujesz
Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl
W telewizyjnych relacjach z olimpiady w Soczi nie usłyszeliśmy niepodrabialnego rechotu popularnego "Wiewióra" – zabrakło też osobliwego powiedzenia, o które tak często wręcz prosił go z pewnością nieszczęsny po zakończeniu olimpijskiego konkursu drużynowego w skokach dziennikarz o wdzięcznym imieniu Sebastian. Trudno się dziwić, gdyż tym razem garbik nie pomógł, no… może potem fajeczka.
Problem Trynkiewicza to efekt uboczny naszej drogi do wolności – wprawdzie mało chlubny, ale w sumie, jak podkreślają poniektórzy, wynikający z praworządności. Dobrze, że ktoś w odpowiednim momencie zorientował się, że bohater całego zamieszania jeszcze nie opuścił więzienia, bo znów cała Polska szukałaby porwanych dzieci.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio obywatele tak mocno odwracali wzrok od rzeczywistych wydarzeń politycznych. Popularniejsza niż korupcja była matka Madzi, głośniej mówiło się o obietnicach, niż o aresztowaniach.
Nie przeproszę Cię, ani nie będę szanował. Przez całe życie wmawiałeś rodakom, że bohatersko wprowadzając stan wojenny obroniłeś granice Rzeczpospolitej. Historia jednak pokazała, po której stronie barykady stałeś tego mroźnego grudniowego wieczoru.
Żył raz dziad i babka. A właściwie to przez jeden okres życia dziad, a potem już baba. Przepraszam. Pełnowartościowa kobieta. Posłowie zastanawiają się jak to zrobić, aby każdy mógł zostać tym kim chce. Mowa o płci.
Wydarzenia z niepodległościowego marszu i tego, co po nim zostało pokazują, że w państwie polskim bezpiecznie nie jest. Na szczęście mamy już winnego całego niepodległościowego zamieszania.
„Jedyną dobrą rzeczą, jaką można powiedzieć o Polsce, jest to, że mamy bardzo ładne dziewczęta. Zła zaś to ta, że wolimy pójść w niedzielę do kościółka, a po mszy zapomnieć o wszystkim. Tak jest bezpieczniej.”
Po zapowiedziach naszej regionalnej władzy nie mogę wyjść z podziwu. Już miałem pisać o dramatycznej organizacji ruchu w mieście, tymczasem włodarze uspokajają, że na korki i nerwy kierowców mają już plan. Czy na pewno obejdzie się bez „rzucania mięsem”?
Może jestem staromodny i łatwo popadam w tradycjonalistyczny zapał. Może zbyt łatwo ulegam polskiej wizji tradycji i naszej kulturze. Może jestem za stary by przebierać się w „dynię”. A może to wszystko jest tanią rozrywką, a ja jestem na właściwym torze tradycji?
Mówienie o niskiej frekwencji w warszawskim referendum, a przy tym sukcesie prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz jest nie na miejscu. Praktycznie rzecz ujmując frekwencja była wysoka, a porażka prezydentowej miażdżąca. Warszawska lekcja demokracji dużo nam pokazuje.
Może nam się wydaje, ale po prostu tak już niestety jest, że nie wszyscy są w stanie sprzeciwić się tyranowi. Zawładnął całą scenę polityczną w ogromnym kraju, pod przykrywką pełnej demokracji trzyma wszystko „mocną ręką”, a dodatkowo nominowano go do pokojowej nagrody Nobla. O kim mowa?
Brak wiedzy, złe wytyczne, trudna młodzież i w końcu strach przed utratą prestiżu. Szkoły w Polsce boją się narkotyków, ale jeszcze bardziej boją się z nimi walczyć.
Głównie w weekendy duże siły policyjne kierowane są w stronę miejsc podwyższonego ryzyka. I chociaż wielu mówi, że kibicowanie jest szlachetne, to mało kto zdaje sobie sprawę, ile tak naprawdę kosztuje nas utrzymywanie tysięcy fanów polskich kopaczy.
Wtedy wszyscy wierzyli, że w obliczu narodowej tragedii i inwazji z dwóch stron Wisły, przyjdą z pomocą. Oczekiwanie na wsparcie okazało się daremne. Zachód nie zdobył się na tak obiecane wspomożenie, kiedy „czerwona zaraza” pustoszyła wschodnie rubieże Rzeczpospolitej.
Ostatnie kilka dni to istny dreszczowiec. Odchodzi Jarek, odchodzi Jacek. Obłąkani robotnicy blokują Warszawę, a do tego sondaże dają zwycięstwo Prawu i Sprawiedliwości. Odkąd badania opinii publicznej pokazały, że przy ewentualnych wyborach PiS osiągnie znaczną przewagę nad Platformą Obywatelską, pod Tuskiem zaczął usuwać się grunt.
Nie chodzi mi o przyczyny, skutki i śledztwa. Nie mam na myśli szaleństw i wariactw, skrajnych poglądów. Zależy mi na pamięci, której prawo istnienia w polskiej społeczności jest pokazywane jako obciach.
Wynik, jaki w niedzielnych wyborach na Podkarpaciu uzyskał kandydat PiSu potwierdza, że w razie konieczności do mobilizacji bardziej zdolni są „kaczyści”.Wszystkie sondaże zwiastujące dobry wynik kandydata z PiSu, ani razu nie dawały tylu procent Pupie. Chociaż przedwyborcze zagrywki chłopców od Kaczyńskiego próbowały sprowadzić do parteru sztab wyborczy ziobrystów, to wynik Solidarnej Polski też nie jest najgorszy.
Niby nic niezwykłego, a jednak zastanawia. Wielu mieszkańców codziennie mija rondo Steinhausa i Solidarności. Ronda jak to ronda, okrągłe, wąskie, ale stoją. Problem w tym, że upiększa ich już od czasów poprzedniej pani burmistrz bliżej niezidentyfikowana plastikowa mozaika...
Odpowiedź wydaje się być prostsza niż niejedna tęga głowa zdaje sobie to wyobrażać. Przeglądnijmy kompetencje starosty i zarządu powiatu po reformie administracji z 1999 r. i zobaczmy na co komu dzisiaj ta instytucja...