Już nigdy nie powie do mnie "cześć tatko"
23
Napisany dnia: 26.11.2009, 19:06 , Tagi: Brak
Janusz i Krzysztof byli młodzi, mieli przed sobą całe życie. W jednym momencie legły w gruzach ich plany, marzenia...

Norwegia, Bergen. Sobotnia spokojna noc, 14 listopada. Trzecia nad ranem. Nic nie zapowiadało tragedii. Nagle wybuchł pożar. Zaczął się prawdopodobnie od skrzynki z bezpiecznikami na parterze budynku. Doszło do zwarcia. To wystarczyło, aby płomienie błyskawicznie ogarnęły prawie stuletni trzypiętrowy drewniany dom. Czujki alarmowe uruchomiły syrenę. Niektórzy sami się obudzili, wołali kolegów. Ludzie ratowali się skacząc z okien.
W domu mieszkało 25 Polaków. Niestety dwóch pełnych życia młodych ludzi zginęło. Runęły ich marzenia, plany na przyszłość. Pochodzili z Osobnicy koło Jasła. Trzy osoby, również z Osobnicy, trafiły do szpitala.
Nic nie dało się zrobić
Janusz razem z kolegą mieszkali na poddaszu, w pokoju położonym najbliżej klatki schodowej. – Koledzy opowiadali, że nic się nie dało zrobić. Otworzyli drzwi, a tu ściana ognia. Jak się zapaliło, to wszystkie smrody szły do góry. Koledzy wrzeszczeli, ale Januszek z Krzysztofem nie słyszeli. Chyba musieli być zaczadzeni – opowiada Mieczysław Pienta, ojciec Janusza. - Przecież to taki sprytny chłopak, szczuplutki, byłby wyskoczył przez komin tylko, że już prawdopodobnie nie reagował, bo był przytruty i przez to nie wyskoczył.
Janusz Pienta miał 27 lat, żonę i półtoraroczną córeczkę. Mieszkali w Bełchatowie, a na wiosnę mieli przeprowadzić się do Osobnicy. Niestety los zadecydował inaczej. W pożarze zginął kolega Janusza Pienty z pokoju - Krzysztof. Miał 32 lata, osierocił dwoje małych dzieci. Niedługo miał się przeprowadzić z rodziną do nowego domu.
Czarny kot – zła wróżba
Pożar wybuchł o najgorszej porze, kiedy się najmocniej śpi. – Chyba diabeł wybrał tę porę. Cały dzień był na to czas, a tu akurat o 3 nad ranem. Jakby to było dwie, trzy godziny wcześniej to na pewno zauważyliby pożar i uciekli - mówi z wielkim żalem ojciec Janusza.
O tym, że spłonął dom, w którym mieszkał Janusz pan Mieczysław dowiedział się od sąsiada. - Pojechaliśmy z żoną do jednego z mieszkańców, którego syn tam jest i okazało się, że wśród tych, co ocaleli nie ma Januszka. Wiedzieliśmy, że stało się coś złego, bo jak jechaliśmy to czarny kot przeleciał nam drogę. Żona mówi wtedy o będzie nieszczęście, bo zawsze nam się z tym kotem sprawdzało. I tak się stało... – mówi Mieczysław Pienta.
(...)
/mm/ - Szczegóły w numerze Nowego Podkarpacia

Norwegia, Bergen. Sobotnia spokojna noc, 14 listopada. Trzecia nad ranem. Nic nie zapowiadało tragedii. Nagle wybuchł pożar. Zaczął się prawdopodobnie od skrzynki z bezpiecznikami na parterze budynku. Doszło do zwarcia. To wystarczyło, aby płomienie błyskawicznie ogarnęły prawie stuletni trzypiętrowy drewniany dom. Czujki alarmowe uruchomiły syrenę. Niektórzy sami się obudzili, wołali kolegów. Ludzie ratowali się skacząc z okien.
W domu mieszkało 25 Polaków. Niestety dwóch pełnych życia młodych ludzi zginęło. Runęły ich marzenia, plany na przyszłość. Pochodzili z Osobnicy koło Jasła. Trzy osoby, również z Osobnicy, trafiły do szpitala.
Nic nie dało się zrobić
Janusz razem z kolegą mieszkali na poddaszu, w pokoju położonym najbliżej klatki schodowej. – Koledzy opowiadali, że nic się nie dało zrobić. Otworzyli drzwi, a tu ściana ognia. Jak się zapaliło, to wszystkie smrody szły do góry. Koledzy wrzeszczeli, ale Januszek z Krzysztofem nie słyszeli. Chyba musieli być zaczadzeni – opowiada Mieczysław Pienta, ojciec Janusza. - Przecież to taki sprytny chłopak, szczuplutki, byłby wyskoczył przez komin tylko, że już prawdopodobnie nie reagował, bo był przytruty i przez to nie wyskoczył.
Janusz Pienta miał 27 lat, żonę i półtoraroczną córeczkę. Mieszkali w Bełchatowie, a na wiosnę mieli przeprowadzić się do Osobnicy. Niestety los zadecydował inaczej. W pożarze zginął kolega Janusza Pienty z pokoju - Krzysztof. Miał 32 lata, osierocił dwoje małych dzieci. Niedługo miał się przeprowadzić z rodziną do nowego domu.
Czarny kot – zła wróżba
Pożar wybuchł o najgorszej porze, kiedy się najmocniej śpi. – Chyba diabeł wybrał tę porę. Cały dzień był na to czas, a tu akurat o 3 nad ranem. Jakby to było dwie, trzy godziny wcześniej to na pewno zauważyliby pożar i uciekli - mówi z wielkim żalem ojciec Janusza.
O tym, że spłonął dom, w którym mieszkał Janusz pan Mieczysław dowiedział się od sąsiada. - Pojechaliśmy z żoną do jednego z mieszkańców, którego syn tam jest i okazało się, że wśród tych, co ocaleli nie ma Januszka. Wiedzieliśmy, że stało się coś złego, bo jak jechaliśmy to czarny kot przeleciał nam drogę. Żona mówi wtedy o będzie nieszczęście, bo zawsze nam się z tym kotem sprawdzało. I tak się stało... – mówi Mieczysław Pienta.
(...)
/mm/ - Szczegóły w numerze Nowego Podkarpacia
Komentarze Czytelników:
Dodaj nowy komentarz
Wybierz sposób wyświetlania komentarzy:
dnia 26.11.2009, 21:06. Identyfikator użytkownika:
Znałam Janusza... żal serce ściska...
Kondolencje dla rodziny...:(
Kondolencje dla rodziny...:(
dnia 26.11.2009, 21:24. Identyfikator użytkownika:
Wyrazy współczucia dla Rodziny [*]
dnia 26.11.2009, 21:59. Identyfikator użytkownika:
tez pracuje za granica składam wyrazy współczucia rodzinie jest mi nie zmiernie przykro
dnia 26.11.2009, 23:51. Identyfikator użytkownika:
serce się kroi.. ciężko w to wszystko uwierzyć...
dnia 27.11.2009, 09:22. Identyfikator użytkownika:
z calego serca wspolczuje panu, zonie i dziecku sama wychowuje dzieci bez meza i wiem ze to naprawde ciezkie prosze poswiecic uwage synowej i dziecku bo tego potrzebuja pozdrawiam
dnia 27.11.2009, 09:54. Identyfikator użytkownika:
bardzo wspólczuje rodzinie tego chlopaka(*)
dnia 27.11.2009, 11:30. Identyfikator użytkownika:
Może i nie powie " cześć tatko" ale z Góry będzie się zawsze do Pana uśmiechał:)
dnia 27.11.2009, 12:45. Identyfikator użytkownika:
Drodzy Redaktorzy!
Starajcię się zgłębiać wiedzę o wydarzeniach a nie ślepo kopiować artykuły z prasy!
Po 2 tygodniach dalej piszecie o tym że ofiary pochodziły z Osobnicy i tak jest! Ale Krzysiek od kilku lat był mieszkańcem Jasła - osiedla Bryły!
A tak dla informacji to w poniedziałek 30 listopada jest pogrzeb Krzyśka, właśnie na Bryłach i w Kościele MB Częstochowskiej.
Starajcię się zgłębiać wiedzę o wydarzeniach a nie ślepo kopiować artykuły z prasy!
Po 2 tygodniach dalej piszecie o tym że ofiary pochodziły z Osobnicy i tak jest! Ale Krzysiek od kilku lat był mieszkańcem Jasła - osiedla Bryły!
A tak dla informacji to w poniedziałek 30 listopada jest pogrzeb Krzyśka, właśnie na Bryłach i w Kościele MB Częstochowskiej.
dnia 27.11.2009, 18:41. Identyfikator użytkownika:
Wyrazy współczucia dla Rodziny...Janusz był moim kolegą z klasy...ciężko uwierzyć,że nie ma go wśród nas..
dnia 27.11.2009, 20:28. Identyfikator użytkownika:
wyrazy szczerego wspolczucia dla rodzicow oraz rodziny .ciezko sie z tym pogodzic,ale trzeba zyc dla tych ,ktorzy zostali [*]
dnia 28.11.2009, 17:22. Identyfikator użytkownika:
Kot "przeleciał" droge z tego, co rozumiem już po nieszczęsciu, więc po co mieszać do tego biednego kota?! Ile razy "przeleciał" pewnie drogę a nic złego sie nie wydarzyło? Poza tym wyrazy współczucia.
dnia 29.11.2009, 11:55. Identyfikator użytkownika:
Składam wyrazy współczucia Rodzinie!
dnia 29.11.2009, 17:56. Identyfikator użytkownika:
Czasem warto przemilczeć... Jedni sobie tylko pomyślą, ale inni już muszą napisać... Po co?
dnia 30.11.2009, 14:53. Identyfikator użytkownika:
Przemyślałem i jednak napisałem spodziewająć sie ewentualnych komentarzy. Moje spostrzezenie jest raczej natury ogólnej. Wyrazy współczucia powinny być jednak na pierwszym miejscu, a owa uwaga ewentualnie w post scriptum.
dnia 01.12.2009, 10:05. Identyfikator użytkownika:
Dziękuje za kondolecje wszystkim i za tak liczne uczestnictwo w pogrzebie mojego męza,...nie sposób wyrazic mi tego jak dużo pomogli mi zupełnie bezinteresownie rodzina i znajomi w tych trudnych chwilach dla mnie...dziękuje za ofiary na msze za Krzysztofa,niesamowite ilu ludzi go kochało... jestem z niego dumna...dla mnie to był zaszczyt byc jego żoną. Dziękuje WAM!!!!
dnia 02.12.2009, 22:14. Identyfikator użytkownika:
Wyrazy współczucia dla obydwu rodzin
dnia 02.12.2009, 22:21. Identyfikator użytkownika:
Do ms bardzo Ci współczuje Trzymaj się jakoś bo napewno jest Ci ciężko
dnia 09.12.2009, 16:58. Identyfikator użytkownika:
mój tata mieszka w Norwegii też kiedyś zaczął płonąć jego dom..... naszczęście nic się nie stało. drewno, instalacje.. tacy koledzy czasem mają spięcia;(
dnia 13.12.2009, 19:24. Identyfikator użytkownika:
"Wyrazy współczucia powinny być jednak na pierwszym miejscu, a owa uwaga ewentualnie w post scriptum." Piszesz to raczej do siebie człowieku. Przeczytaj co napisałeś na pierwszym miejscu. A kondolencję złożyłam osobiście, ale to już nie powinno Cię interesować.
Dodaj komentarz
Jeżeli chcesz, aby Twój nick był wyróżniony żółtym kolorem, po prostu zaloguj się w panelu logowania po prawej stronie
Zasady komentowania
⇓ ⇓ ⇓ Powiększ pole komentarza ⇓ ⇓ ⇓
Zasady komentowania
Wiesz coś ciekawego? Poinformuj nas o tym!
Wiesz coś, o czym my nie wiemy?
Chcesz podzielić się z nami informacjami?
Napisz do Redakcji lub wypełnij poniższy formularz.
Chcesz podzielić się z nami informacjami?
Napisz do Redakcji lub wypełnij poniższy formularz.

