Nadchodzą ciężkie czasy dla palaczy
55
Bezwzględny zakaz palenia papierosów w placówkach ochrony zdrowia, zakładach pracy, przystankach, środkach transportu publicznego (m.in. taksówkach, samochodach służbowych) oraz miejscach publicznych przeznaczonych dla dzieci (m.in. place zabaw, plaże) wprowadza znowelizowana ustawa o ochronie zdrowia, którą uchwalił Sejm 4 marca br. Temu, kto złamie ten zakaz grozi mandat w wysokości 500 zł, a za brak informacji w lokalu lub pojeździe grozi grzywna w wysokości 2 tys. zł.

Nieco mniej rygorystycznie posłowie potraktowali hotele, akademiki, wyższe uczelnie, domy zakonne, domy spokojnej starości oraz lokale gastronomiczne i rozrywkowe. W tych miejscach zostaną wydzielone osobne pomieszczenia dla palaczy.
Posłowie poszli palaczom na rękę
Pierwotnie projekt przewidywał całkowity zakaz palenia w dyskotekach, restauracjach czy barach. W głosowaniu jednak parlamentarzyści postanowili, że właściciele lokali gastronomicznych poniżej 100 metrów kwadratowych sami zadecydują, czy będzie można u nich palić czy też nie. Z kolei w większych lokalach właściciel będzie mógł wydzielić sale dla palących. Z tej ustawy cieszą się najbardziej właściciele małych lokali.

- Nie wiem, czy będzie można u nas palić czy nie. Jeszcze się nad tym nie zastanawialiśmy. Ale chyba nie wprowadzimy zakazu, bo na tym stracimy. Kilka lat temu zrobiliśmy na próbę taki eksperyment, gdzie przez dwa tygodnie był zakaz palenia i była wtedy tragedia, stali klienci przestali do nas przychodzić – mówi nam Jacek Kubit, kierownik Pizzerii Verona, jednego z kilku lokali w Jaśle, gdzie można palić.
Biznes czy zdrowie?
Pizzeria ma swoich stałych klientów, ale być może byłoby ich więcej, gdyby obowiązywał tam zakaz palenia. – Nie lubię tam chodzić, bo jak wracam to cały śmierdzę papierosami. Wybieram inne miejsca w Jaśle, gdzie nie muszę wdychać tytoniowego dymu – mówi nam Paweł. Takie miejsca wybiera również Adam Kmiecik, starosta jasielski, choć sam przyznaje, że jest to trudny temat.
- Wiemy, że paląc zatruwamy innych, więc jestem za tym, aby ten zakaz palenia był . Wspomina swoją niedawną wizytę w jednym z podjasielskich lokali, gdzie wybrał się z rodziną na obiad. - Sam niedawno byłem w sytuacji, gdzie z rodziną chciałem zjeść obiad. Lokal ładny, miła obsługa, ale w kącie sali siedział pan, który palił cygaro. Trudno było ten posiłek tam spożyć, bo my byliśmy tam niepalący. Dlatego uważa, że w lokalach gastronomicznych powinien obowiązywać całkowity zakaz palenia.
Niestety, pomimo iż palacze stanowią mniejszość, to głównie o ich komfort dba większość restauracji, pubów czy pizzerii. Na wdychanie szkodliwego dymu, naszpikowanego smołowymi substancjami rakotwórczymi skazani są wszyscy - niezależnie od tego czy chcą, czy nie chcą. A przecież według statystyk 70% Polaków nie pali papierosów.
Liberalni pracodawcy czy popieranie nałogu?
Większe zrozumienie dla nałogu wykazują pracodawcy. W jasielskim Oddziale ZUS obowiązuje całkowity zakaz palenia. W budynku wyodrębnione jest specjalnie pomieszczenie dla palaczy.

Zakaz, jak nas informuje Agnieszka Prajsnar, rzecznik prasowy ZUS w Jaśle, obowiązuje od 1996 roku. Podobnie sytuacja wygląda w Starostwie Powiatowym w Jaśle. Tam co prawda nie ma palarni wewnątrz budynku, ale za to na podwórku znajduje się popielniczka, z której korzystają - jak podkreśla starosta - nieliczni pracownicy. - Jestem zdania, że w miejscach publicznych, zakładach pracy nie powinno się palić. W starostwie powiatowym jest popielniczka na zewnątrz i ci, którzy palą mają tam swoje miejsce. W pokojach nie palą, bo bym wyczuł. Ja jestem niepalący – podkreśla Kmiecik.
O tym, że zakaz palenia w lokalach gastronomicznych przyniósłby więcej korzyści jest też przekonany Szymon Niemiec, doktor nauk medycznych, specjalista chirurgii ogólnej i onkologicznej, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.

- W Anglii bez żadnych oporów społeczeństwo wychodzi na zewnątrz pubów, bo wszędzie obowiązuje zakaz palenia. Gdybyśmy wszyscy tak postępowali, przyzwyczailibyśmy się i na pewno by się to nie odbiło na dochodowości, a wprost przeciwnie, wiele osób weszłoby do lokalu. Dzisiaj ludzie szukają już takich miejsc, gdzie nie można palić. Efekt byłby z pewnością pozytywny.
Zakaz palenia obowiązuje także na terenie szpitala i przychodniach ZOZ. Powinno to być oczywiste, jednak jak się okazuje nie do końca. W jasielskim szpitalu był taki czas, kiedy ten przepis nie był przestrzegany. - Jednym z sukcesów mojego dyrektorowania jest to, że udało mi się wyplenić palenie papierosów. Zdarzały się takie sytuacje, gdzie się paliło na bloku operacyjnym. Teraz już tego nie ma, a w szpitalu obowiązuje bezwzględny zakaz palenia. – informuje dyrektor Niemiec.
Nie tylko rak płuc
Mimo, że statystyki są bardzo niepokojące, to w Polsce notuje się rocznie ok. 120 tys. nowych zachorowań na raka, z czego 60-70 tys. rocznie umiera. Z tych 120 tysięcy 1/3 stanowią nowotwory płuca, ściśle związane z ekspozycją na dym tytoniowy. Aby wzrosło ryzyko zachorowania na raka płuc trzeba palić minimum kilkanaście lat, po co najmniej 20 papierosów dziennie. - Jeżeli zobaczymy na etiologię nowotworów złośliwych, to widać, że ona jest różnoraka. Natomiast jedynym czynnikiem, który ma udowodnione działania rakotwórcze wprost jest dym tytoniowy i związki chemiczne w nim zawarte. Dotyczy to w równym stopniu palaczy czynnych i biernych – mówi Niemiec.
Szkodliwe działanie dymu tytoniowego nie ogranicza się jedynie do raka płuc. To także nowotwory jamy ustnej, krtani, wargi, języka, przełyku, trzustki, nerki i pęcherza moczowego. - Te wszystkie nowotwory, które są związane z dymem tytoniowym to nowotwory źle rokujące. W przypadku raka płuca to odsetek przeżywalności 5-letniej od momentu rozpoznania wynosi zaledwie ok. 10%. W przypadku nowotworów trzustki, odsetek przeżyć 5-letnich wynosi 5%, raka przełyku – 10%. – podkreśla Niemiec.
Inicjatorzy zmian przypominają, że 9 mln Polaków regularnie pali 15-20 papierosów dziennie. Zwracają też uwagę na problem biernego palenia. Ich zdaniem doświadczenia innych krajów, w których wprowadzono całkowity zakaz palenia - jak Włochy, Irlandia czy USA - są zachęcające.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl

Nieco mniej rygorystycznie posłowie potraktowali hotele, akademiki, wyższe uczelnie, domy zakonne, domy spokojnej starości oraz lokale gastronomiczne i rozrywkowe. W tych miejscach zostaną wydzielone osobne pomieszczenia dla palaczy.
Posłowie poszli palaczom na rękę
Pierwotnie projekt przewidywał całkowity zakaz palenia w dyskotekach, restauracjach czy barach. W głosowaniu jednak parlamentarzyści postanowili, że właściciele lokali gastronomicznych poniżej 100 metrów kwadratowych sami zadecydują, czy będzie można u nich palić czy też nie. Z kolei w większych lokalach właściciel będzie mógł wydzielić sale dla palących. Z tej ustawy cieszą się najbardziej właściciele małych lokali.

- Nie wiem, czy będzie można u nas palić czy nie. Jeszcze się nad tym nie zastanawialiśmy. Ale chyba nie wprowadzimy zakazu, bo na tym stracimy. Kilka lat temu zrobiliśmy na próbę taki eksperyment, gdzie przez dwa tygodnie był zakaz palenia i była wtedy tragedia, stali klienci przestali do nas przychodzić – mówi nam Jacek Kubit, kierownik Pizzerii Verona, jednego z kilku lokali w Jaśle, gdzie można palić.
Biznes czy zdrowie?
Pizzeria ma swoich stałych klientów, ale być może byłoby ich więcej, gdyby obowiązywał tam zakaz palenia. – Nie lubię tam chodzić, bo jak wracam to cały śmierdzę papierosami. Wybieram inne miejsca w Jaśle, gdzie nie muszę wdychać tytoniowego dymu – mówi nam Paweł. Takie miejsca wybiera również Adam Kmiecik, starosta jasielski, choć sam przyznaje, że jest to trudny temat.
- Wiemy, że paląc zatruwamy innych, więc jestem za tym, aby ten zakaz palenia był . Wspomina swoją niedawną wizytę w jednym z podjasielskich lokali, gdzie wybrał się z rodziną na obiad. - Sam niedawno byłem w sytuacji, gdzie z rodziną chciałem zjeść obiad. Lokal ładny, miła obsługa, ale w kącie sali siedział pan, który palił cygaro. Trudno było ten posiłek tam spożyć, bo my byliśmy tam niepalący. Dlatego uważa, że w lokalach gastronomicznych powinien obowiązywać całkowity zakaz palenia.
Niestety, pomimo iż palacze stanowią mniejszość, to głównie o ich komfort dba większość restauracji, pubów czy pizzerii. Na wdychanie szkodliwego dymu, naszpikowanego smołowymi substancjami rakotwórczymi skazani są wszyscy - niezależnie od tego czy chcą, czy nie chcą. A przecież według statystyk 70% Polaków nie pali papierosów.
Liberalni pracodawcy czy popieranie nałogu?
Większe zrozumienie dla nałogu wykazują pracodawcy. W jasielskim Oddziale ZUS obowiązuje całkowity zakaz palenia. W budynku wyodrębnione jest specjalnie pomieszczenie dla palaczy.

Zakaz, jak nas informuje Agnieszka Prajsnar, rzecznik prasowy ZUS w Jaśle, obowiązuje od 1996 roku. Podobnie sytuacja wygląda w Starostwie Powiatowym w Jaśle. Tam co prawda nie ma palarni wewnątrz budynku, ale za to na podwórku znajduje się popielniczka, z której korzystają - jak podkreśla starosta - nieliczni pracownicy. - Jestem zdania, że w miejscach publicznych, zakładach pracy nie powinno się palić. W starostwie powiatowym jest popielniczka na zewnątrz i ci, którzy palą mają tam swoje miejsce. W pokojach nie palą, bo bym wyczuł. Ja jestem niepalący – podkreśla Kmiecik.
O tym, że zakaz palenia w lokalach gastronomicznych przyniósłby więcej korzyści jest też przekonany Szymon Niemiec, doktor nauk medycznych, specjalista chirurgii ogólnej i onkologicznej, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.

- W Anglii bez żadnych oporów społeczeństwo wychodzi na zewnątrz pubów, bo wszędzie obowiązuje zakaz palenia. Gdybyśmy wszyscy tak postępowali, przyzwyczailibyśmy się i na pewno by się to nie odbiło na dochodowości, a wprost przeciwnie, wiele osób weszłoby do lokalu. Dzisiaj ludzie szukają już takich miejsc, gdzie nie można palić. Efekt byłby z pewnością pozytywny.
Zakaz palenia obowiązuje także na terenie szpitala i przychodniach ZOZ. Powinno to być oczywiste, jednak jak się okazuje nie do końca. W jasielskim szpitalu był taki czas, kiedy ten przepis nie był przestrzegany. - Jednym z sukcesów mojego dyrektorowania jest to, że udało mi się wyplenić palenie papierosów. Zdarzały się takie sytuacje, gdzie się paliło na bloku operacyjnym. Teraz już tego nie ma, a w szpitalu obowiązuje bezwzględny zakaz palenia. – informuje dyrektor Niemiec.
Nie tylko rak płuc
Mimo, że statystyki są bardzo niepokojące, to w Polsce notuje się rocznie ok. 120 tys. nowych zachorowań na raka, z czego 60-70 tys. rocznie umiera. Z tych 120 tysięcy 1/3 stanowią nowotwory płuca, ściśle związane z ekspozycją na dym tytoniowy. Aby wzrosło ryzyko zachorowania na raka płuc trzeba palić minimum kilkanaście lat, po co najmniej 20 papierosów dziennie. - Jeżeli zobaczymy na etiologię nowotworów złośliwych, to widać, że ona jest różnoraka. Natomiast jedynym czynnikiem, który ma udowodnione działania rakotwórcze wprost jest dym tytoniowy i związki chemiczne w nim zawarte. Dotyczy to w równym stopniu palaczy czynnych i biernych – mówi Niemiec.
Szkodliwe działanie dymu tytoniowego nie ogranicza się jedynie do raka płuc. To także nowotwory jamy ustnej, krtani, wargi, języka, przełyku, trzustki, nerki i pęcherza moczowego. - Te wszystkie nowotwory, które są związane z dymem tytoniowym to nowotwory źle rokujące. W przypadku raka płuca to odsetek przeżywalności 5-letniej od momentu rozpoznania wynosi zaledwie ok. 10%. W przypadku nowotworów trzustki, odsetek przeżyć 5-letnich wynosi 5%, raka przełyku – 10%. – podkreśla Niemiec.
Inicjatorzy zmian przypominają, że 9 mln Polaków regularnie pali 15-20 papierosów dziennie. Zwracają też uwagę na problem biernego palenia. Ich zdaniem doświadczenia innych krajów, w których wprowadzono całkowity zakaz palenia - jak Włochy, Irlandia czy USA - są zachęcające.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl

