Zagrożenie minęło. Rodzice mogą być spokojni.
9
Jak już wcześniej informowaliśmy, z Przedszkola Gminnego w Kołaczycach w wyniku wykrycia tlenku węgla ewakuowano osiemdziesięcioro dzieci oraz pracowników placówki.

Sytuacja rozwijała się błyskawicznie. Rano jedna z kucharek poczuła zawroty głowy, zgłosiła to dyrektorce, a ta natychmiast wezwała straż pożarną. Na miejscu okazało się, że stężenie tlenku węgla przekracza najniższą dopuszczalną wartość. Jednak dzięki szybkiej interwencji nikt się nie zatruł. Dzieci przeprowadzono do Gminnego Ośrodka Kultury, skąd zabrali ich rodzice. Po godzinie wietrzenia pomieszczeń przedszkolnych stężenie spadło do zera, ale przyczyna nadal pozostaje nieznana.

- Musimy sprawdzić przyczynę, bo strażacy podejrzewali, że wina leży w wentylacji. Okazało się jednak, że to nie to – mówi Katarzyna Gustek, dyrektor Gminnego Przedszkola w Kołaczycach.

- Wentylacja działa prawidłowo, przegląd był wykonywany w lutym, więc nie było możliwości, żeby przewody wentylacyjne w tym czasie się zapchały – tłumaczy Piotr Nowiński, mistrz kominiarski.
Zgodnie z zaleceniami straży pożarnej, została sprawdzona drożność przewodów kominowo-wentylacyjnych. Te jednak funkcjonują prawidłowo. - Ciężko mi się wypowiadać, co mogło być przyczyną, że któraś z pań poczuła cokolwiek, bo tlenku węgla przecież nie da się wyczuć – zastanawia się Nowiński.
Taka sytuacja zdarzyła się w Kołaczycach po raz pierwszy i - miejmy nadzieję - ostatni.

- Coś takiego zdarzyło się pierwszy raz. W tym roku jest długi okres grzewczy, a to jest stary budynek, wybudowany jeszcze w XIX wieku. Prawdopodobnie te przewody kominowe nie spełniają do końca dzisiejszych standardów, widocznie są niedrożne. Z kolei cała dokumentacja i wszelkie przeglądy obiektu są prowadzone prawidłowo – zapewnia Małgorzata Salacha, burmistrz Kołaczyc i uspokaja jednocześnie rodziców - Mogą czuć się spokojni o swoje dzieci. Zresztą nawet ta sytuacja, gdzie pani dyrektor z własnej inicjatywy postanawia coś sprawdzić dowodzi tego, że dba o bezpieczeństwo dzieci. Pani dyrektor jako kierownik jednostki uznała, że sytuacja jest zastanawiająca. Chyba to było przyczyną, że wystąpiła o kontrolę i bardzo się cieszę, bo ważniejsza jest profilaktyka niż później doszłoby do jakiegoś nieszczęścia – dodaje Salacha.
Czytaj: Ewakuacja w kołaczyckim przedszkolu!
(kp)

Sytuacja rozwijała się błyskawicznie. Rano jedna z kucharek poczuła zawroty głowy, zgłosiła to dyrektorce, a ta natychmiast wezwała straż pożarną. Na miejscu okazało się, że stężenie tlenku węgla przekracza najniższą dopuszczalną wartość. Jednak dzięki szybkiej interwencji nikt się nie zatruł. Dzieci przeprowadzono do Gminnego Ośrodka Kultury, skąd zabrali ich rodzice. Po godzinie wietrzenia pomieszczeń przedszkolnych stężenie spadło do zera, ale przyczyna nadal pozostaje nieznana.

- Musimy sprawdzić przyczynę, bo strażacy podejrzewali, że wina leży w wentylacji. Okazało się jednak, że to nie to – mówi Katarzyna Gustek, dyrektor Gminnego Przedszkola w Kołaczycach.

- Wentylacja działa prawidłowo, przegląd był wykonywany w lutym, więc nie było możliwości, żeby przewody wentylacyjne w tym czasie się zapchały – tłumaczy Piotr Nowiński, mistrz kominiarski.
Zgodnie z zaleceniami straży pożarnej, została sprawdzona drożność przewodów kominowo-wentylacyjnych. Te jednak funkcjonują prawidłowo. - Ciężko mi się wypowiadać, co mogło być przyczyną, że któraś z pań poczuła cokolwiek, bo tlenku węgla przecież nie da się wyczuć – zastanawia się Nowiński.
Taka sytuacja zdarzyła się w Kołaczycach po raz pierwszy i - miejmy nadzieję - ostatni.

- Coś takiego zdarzyło się pierwszy raz. W tym roku jest długi okres grzewczy, a to jest stary budynek, wybudowany jeszcze w XIX wieku. Prawdopodobnie te przewody kominowe nie spełniają do końca dzisiejszych standardów, widocznie są niedrożne. Z kolei cała dokumentacja i wszelkie przeglądy obiektu są prowadzone prawidłowo – zapewnia Małgorzata Salacha, burmistrz Kołaczyc i uspokaja jednocześnie rodziców - Mogą czuć się spokojni o swoje dzieci. Zresztą nawet ta sytuacja, gdzie pani dyrektor z własnej inicjatywy postanawia coś sprawdzić dowodzi tego, że dba o bezpieczeństwo dzieci. Pani dyrektor jako kierownik jednostki uznała, że sytuacja jest zastanawiająca. Chyba to było przyczyną, że wystąpiła o kontrolę i bardzo się cieszę, bo ważniejsza jest profilaktyka niż później doszłoby do jakiegoś nieszczęścia – dodaje Salacha.
Czytaj: Ewakuacja w kołaczyckim przedszkolu!
(kp)

