Przed 70 laty jaślanie powracali do ruin miasta
W tych dniach mija siedemdziesiąta rocznica powrotu do ruin Jasła pierwszych grup wysiedlonych mieszkańców. Wracali do "miasta śmierci", jak wtedy mówiono... Podjęli jednak trud wskrzeszenia go do życia i dopięli swego.

Przypomnijmy sobie genezę tej największej w dziejach naszego miasta tragedii. Od połowy września 1944 roku Niemcy najpierw wysiedlili jaślan, a następnie po opróżnieniu miasta przystąpili do grabieży pozostawionego w nim mienia komunalnego i dobytku mieszkańców. Wywieziono wtedy do III Rzeszy 1002 wagony z rozmaitym dobrem. Później okupanci przystąpili do ostatecznej likwidacji miasta - do jego burzenia i palenia. Trwało to trzy miesiące. Ze znajdujących się wówczas na terenie Jasła 2283 obiektów, w tym 1250 budynków mieszkalnych, ostało się zaledwie 39 domów. Niemcy zniszczyli ok. 97 proc. obiektów budowlanych i 92 proc. infrastruktury przemysłowej. Dorobek życia i pracy kilku pokoleń jaślan legł w gruzach. Miasto de facto przestało istnieć.

W dniach od 15 do 17 stycznia 1945 roku wreszcie ruszył front i przeprowadzono tzw. „operację jasielską”. 16 stycznia do ruin Jasła weszły oddziały Armii Czerwonej i artylerii czechosłowackiej, które wyparły stąd wojska niemieckie. Tuż po przejściu frontu, z wysiedlenia zaczęli powracać mieszkańcy miasta. Realnie patrząc nie było tu warunków do życia, jednak część powracających była niezwykle zdeterminowana i zdecydowała się schronić w piwnicach zniszczonych domów”. - powiedział nam historyk Wiesław Hap, prezes Stowarzyszenia Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego. - Ta grupa ludzi zaczęła nowe, ciężkie i pełne wyrzeczeń życie. Brakowało wszystkiego: żywności, wody, prądu, gazu, opału, ubrań. A przecież był środek zimy. Ci prawdziwi „robinsonowie” cierpieli głód, zimno, nędzę i choroby, ale nie wyobrażali sobie, że mogą opuścić swoje miasto. Chociaż wówczas wydawało się to niemożliwe, zdecydowali, że odgruzują i odbudują ukochane i tak bliskie ich sercom Jasło.

Wśród gruzów i zgliszcz powołano magistrat miejski. Już 20 stycznia 1945 roku burmistrzem został wybrany Stanisław Kuźniarski, a funkcję jego zastępcy w dniu 8 lutego objął Władysław Mendys. W archiwach SMJiRJ zachowało się sporo spisanych relacji tego wielce zasłużonego dla odbudowy Jasła z ruin człowieka. M.in. tak wspominał on tamte dni:
Czuliśmy się jak jedna wielka rodzina i każdy powrót (mieszkańca; jh) dawał nam obok radości poczucie wzrastającej siły. (…) Zarząd miejski podjął próbę stworzenia mieszkańcom możliwie znośnych warunków bytowania. Podkreślić przy tym należy z dużym uznaniem, że pracownicy pełnili swe obowiązki nie pobierając żadnego wynagrodzenia, gdyż kasa miejska była pusta.
Zarząd miasta siedzibę miał wówczas w ruinach kamienicy Kuźniarskiego przy ulicy Asnyka. Pierwsze protokołowane posiedzenie rady miejskiej odbyło się już 18 lutego 1945 roku. Pracę podjęło również starostwo jasielskie z Michałem Sałustowiczem na czele.

Pierwszy prowizoryczny spis ludności przeprowadzony w marcu tamtego roku wykazał, że w mieście przebywa zaledwie kilkuset mieszkańców. Stanowiło to jednak dowód, że jaślanie, mimo wszelkich czekających ich tu przeciwności i trudności, powoli wracali. Niedługo później zarówno przedstawiciele lokalnych władz jak i zwykli mieszkańcy zdecydowanie odrzucili propozycję centralnych władz rządowych, które - kierując się ogromem tutejszych zniszczeń - poważnie rozważały, czy nazwy "Jasło" nie nadać jednemu z miasteczek na „ziemiach odzyskanych” i przesiedlić do niego mieszkańców podkarpackiego „miasta gruzów”. Część z nich zdecydowała się już wyemigrować w poszukiwania nowych domostw. Delegacja pozostałych na zgliszczach jaślan udała się jednak do władz centralnych i stając twardo na stanowisku, że „nie rzucim ziemi, skąd nasz ród” uzyskała oficjalną zgodę na odbudowę miasta.
Te czasy powrotu do "w miarę normalnego” życia były dla jaślan niesamowicie ciężkie - pod każdym względem. Przykładem niech będzie chociażby kwestia wyżywienia. Artykuły spożywcze z bardzo dużym trudem i w znikomej ilości pozyskiwano w okolicznych, równie biednych wioskach. Ich mieszkańcy dzielili się z głodującymi jaślanami. Przykładem życia w tamtych ekstremalnych warunkach może być fakt, że dostawy towaru do pierwszego uruchomionego w Jaśle prowizorycznego sklepu odbywały się pieszo. Prowadzący go wędrowali do Krosna i zdobyte artykuły nieśli do naszego miasta na plecach. Innej możliwości póki co nie było. - mówi Wiesław Hap.
Miasto zostało odbudowane dzięki olbrzymiej determinacji, wielkiemu poświęceniu i patriotyzmowi ówczesnych jaślan. Warto o tym pamiętać i tę pamięć przekazywać kolejnym pokoleniom.
Jakub Hap
/fot. z arch. SMJiRJ/
