Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

30-lecie Solidarności w Jaśle. Majchrowicz: „To nie są zmarnowane lata”.

4

Największy ruch społeczny w Polsce obchodzi w tym roku 30-lecie swojego istnienia. To „Solidarność”, która na zawsze zmieniła historię Polski i świata. Działalność ogólnopolskiego związku zawodowego, który powstał w 1980 dla obrony praw pracowniczych obchodzona jest w tym roku szczególnie uroczyście, również i w Jaśle.

<Zapraszamy do fotorelacji>

Działacze jasielskich struktur spotkali się w minioną niedzielę, by uczcić i powspominać wydarzenia sprzed 30 lat. Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą w kościele św. Stanisława BM w Jaśle. Następnie na ścianie budynku dawnego Zakładowego Domu Kultury ZTS „Gamrat-Erg”, popularnego „Chemika” dokonano odsłonięcia tablicy pamiątkowej. - Ta tablica będzie przypomniała po wsze czasy wszystkim przechodniom, że w tym miejscu odbywały się niezwykle ważne wydarzenia, z takimi ogromnymi skutkami. Bo nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie nastąpiły ogromne zmiany, dzięki tym wspaniałym ludziom, którzy w tamtym czasie działali, nie patrząc na konsekwencje, realizowali te zadania  - mówił Tadeusz Majchrowicz, przewodniczący Zarządu Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność”.

Narodziny „S” w Jaśle

Kolebką „Solidarności” w Jaśle był zakład Państwowej Komunikacji Samochodowej. Pod koniec sierpnia 1980 roku powołano tam komitet strajkowy, któremu przewodniczył Kazimierz Dubas (nieżyjący już kierowca z Brzostku). Kilka dni później, 2 września powstał Komitet Organizacyjny Niezależnych i Samorządnych Związków Zawodowych w Krośnie. W kolejnych tygodniach komitety organizacyjne nowego związku powstawały w innych zakładach pracy na terenie miasta. 25 października 1980 roku w sali Zakładowego Domu Kultury „Chemik” ZTS Gamrat – Erg w Jaśle, przy ul. 3 Maja odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyło około 70. przedstawicieli jasielskich zakładów pracy, zainteresowanych działalnością w nowopowstającym związku. Powołano wówczas pierwszą strukturę związkową – Międzyzakładowy Komitet Założycielski NSZZ „Solidarność”. Początkowo MKZ miał swoją siedzibę w PKS-ie, a później władze Jasła przyznały lokal przy ulicy Puszkina, obecnej Franciszkańskiej. „Solidarność” jako związek zawodowy zarejestrowano 10 listopada 1980 roku. Początkiem maja 1981 roku „solidarnościowi” przedstawiciele jasielskich zakładów pracy podjęli uchwałę o wystąpieniu z krośnieńskiego  PRKZ-u i wstąpieniu do Regionu Małopolska w Krakowie. Wkrótce został też opracowany tzw. system ABC zapewniający dobrą obustronną łączność komisji zakładowych z terenu Jasła z zarządem regionu. - Jasielski MKZ, potem MKP, a w końcu Delegatura organizowały uroczystości patriotyczne, połączone przeważnie z uroczystościami religijnymi. Organizowano i udzielano pomocy prawnej poszczególnym zakładom, a także osobom indywidualnym. Wydawano apele i odezwy z okazji świąt narodowych – wylicza pola działalności jasielskiej „Solidarności” Kazimierz Poniatowski, organizator jubileuszowego spotkania.  

Stan wojenny

Kiedy 13 grudnia 1981 roku został wprowadzony stan wojenny dla działaczy „Solidarności” i ich rodzin nadeszły ciężkie czasy. Walka o słuszną sprawę prowadziła najczęściej do aresztowania, zwalniania ludzi z pracy czy procesów sądowych. W grudniu pamiętnego roku internowano wielu działaczy Solidarności: Kamierza Brysia, Ryszarda Czyżowicza, Kazimierza Dubasa, Romana Fortunę, Tadeusza Górczyka, Jana Hapa, Stanisława Koczwarę, Stanisława Koperę, Stanisława Kuliga, Andrzeja Lechowskiego, Ryszarda Maciejowskiego, Emila Masteja, Mariana Matysika, Stanisława Maziarza, Waleriana Mocka, Ryszarda Świerza, Gerarda Sosińskiego i Leszka Twaroga. Najostrzejszą formę protestu przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego i internowaniu działaczy „Solidarności” były strajki. W Jaśle miały one miejsce przede wszystkim w Hucie Szkła, w wyniku czego zwolniono kilka osób: Irenę Idzik, Krystynę Jankowską, Stanisława Koczwarę i Kazimierza Rozenbeigera oraz z OBR Jerzego Polaka. Prawomocnymi wyrokami za działalność związkową w okresie stanu wojennego zostali skazani: Barbara Garbarczyk i Adam Pawluś (odsiedzieli część wyroków) oraz Krystyna Olszewska (wówczas Osika) niepełnoletnia uczennica ILO, która uniknęła więzienia za poręczeniem Juliusza Jankisza.

W latach 80. liczna grupa osób związanych z Solidarnością wyjechała za granicę, nie widząc w kraju możliwości normalnego życia.

Wyrok w zawieszeniu 

- W 1981 roku byłam uczennicą trzeciej klasy LO, angażowałam się w niezależne harcerstwo, które współtworzyłam z grupą moich przyjaciół. W pierwszych dniach stanu wojennego rozpowszechniałam nielegalne materiały, co było zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 lat do kary śmierci włącznie. Złamałam 44 paragraf dekretu o stanie wojennym, za co zostałam skazana przez sąd okręgowy Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Rzeszowie. Wyrok dostałam w zawieszeniu, bo jako jedyna z trzech osób, które zasiadały na ławie oskarżonych byłam niepełnoletnia. Pozostałe dwie osoby to Adam Pawluś i Basia Garbarczyk, która po wyjściu z więzienia wyemigrowała do Szwecji – wspomina Krystyna Olszewska.

Czasy krakowskie

Tadeusza Górczyka protesty zastały w Krakowie, jako już studenta I roku AGH. - Kiedy Solidarność się rodziła to były moje zerowe praktyki. W 1980 roku zdałem maturę i zostałem przyjęty na AGH. W tamtym czasie były praktyki robotnicze przed rozpoczęciem studiów. Strajki zastały mnie w lasach, w małej miejscowości pod Żaganiem, na terenach poligonów rosyjskich. Tam dowiedzieliśmy się o tych wszystkich zajściach, tam była mała huta szkła, która produkowała słoiki i również tam ci ludzie strajkowali. To wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z tą z falą strajków – wspomina Górczyk.

 

Wartość „Solidarności” tworzą ludzie

Czasy jasielskiej „Solidarności”, ludzi którzy ją tworzyli pamięta także senator Alicja Zając doskonale pamięta - Wiele osób przewijało się wówczas przez nasz dom, gdzie mój mąż wspierał i doradzał związkowcom, wielokrotnie występował jako obrońca w procesach politycznych, w tym również w okresie stanu wojennego przed sądem wojewódzkim w Krośnie oraz jako jedyny obrońca w procesach opozycji z terenu Jasła. Największa wartością jasielskiej Solidarności byli ludzie ją tworzący. To oni w wolnej Polsce, która nastała dekadę później tworzyli zręby demokratycznego porządku publicznego, weszli w skład samorządów lokalnych, a także pozostali w Związku do dzisiaj będąc mu wiernymi. Jeszcze inni musieli wybrać emigrację – mówiła senator. 

Zderzenie z brutalną rzeczywistością

Solidarność Krystynie Olszewskiej kojarzy się z brutalnością, tego co się wówczas działo. -Pamiętam jak chodziły patrole po zasypanym śniegiem mieście. Kiedy, 13 grudnia wracałyśmy z koleżanką z kościoła, w bramie koło poczty, stało dwóch mężczyzn, którzy wygadali ja czerwonoarmiści, mieli jakieś straszne mundury i uzbrojeni byli po zęby – dodaje Olszewska.

To były także czasy, kiedy grupa młodych, niepokornych zapaleńców wydawała niezależne pismo na terenie Jasła. To były również wyjazdy, organizacja wielu akcji patriotyczne, ale przede wszystkim nieustanne ściganie i prześladowanie. - Mieliśmy trochę „pod górkę”, bo nikt nam nie pomagał. Wtedy mieliśmy przeciwko sobie część nauczycieli, którzy należeli do partii i  tłumili naszą aktywność. Ale byli i tacy, którzy nam sprzyjali jak: Kazimierz Poniatowski, śp. Elżbieta Rychlec czy Julisz Jankisz. Kiedy mnie wielokrotnie zatrzymywano - bo często SB robiła taką pokazówkę, zabierając mnie wprost ze szkoły w czasie lekcji - to cała szkoła truchlała ze strachu. Mnie wyprowadzało kilku ubeków, a ja wsiadałam do czarnej wołgi, która parkowała tuż pod wejściem do szkoły. Wszyscy stali przerażeni w oknach, bo niewiadomo było co się dzieje. Przy jednym z takich przesłuchań, które miało miejsce w Rzeszowie, wywieziono mnie pod wieczór do lasu. Ubek, który siedział obok kierowcy powiedział: „obejrzyj się i zobacz na światła miasta, bo już nigdy tego miasta nie zobaczysz”. To była taka presja psychiczna. Kiedyś jak mnie przesłuchiwano w rzeszowskiej prokuratorze, to osoba przede mną nie wytrzymała i wyskoczyła z okna – mówi Krystyna Olszewska.

 „Przez Ciebie nie mamy studniówki”

Wspomina także przykry incydent, jaki spotkał ją ze strony starszych kolegów. - Kiedy mnie wyprowadzano ze szkoły i robiono pokazówki, rocznik wyżej dostał odmowę na zorganizowanie studniówki. Koledzy ze starszej klasy przyszli do mnie i powiedzieli, że to mnie zawdzięczają, że nie ma tej studniówki, i mają do mnie ogromny żal, bo gdybym nie podskakiwała i nie robiła zadymy, to mieliby studniówkę. Było mi przykro, bo nie przypuszczałam, że tak to zostanie odebrane – mówi ze smutkiem pani Krystyna.

Na rosyjskim poligonie

Tadeusz Górczyk był internowany 16 grudnia 1981 roku i zwolniony 11 marca 1982 roku. Został aresztowany podczas strajku na terenie ówczesnej Huty Lenina (dziś Sendzimira). -18 grudnia zostałem przewieziony do Nowego Wiśnicza, gdzie cała grupa krakowska była internowana, a w noc sylwestrową z Nowego Wiśnicza wszyscy zostali przewiezieni do Załęża pod Rzeszowem – kontynuuje Górczyk. Czasy stanu wojennego to bardzo aktywny okres krakowski. Jako student I roku przyglądał się z boku wydarzeniom, które toczyły się na jego oczach. - W listopadzie 1980 roku zaczęły się tworzyć struktury na uczelniach. Ja na swoim wydziale wiertniczo-naftowym stworzyłem wydziałową komisję, której zostałem przewodniczącym. Wspieraliśmy region małopolski, gdzie wykorzystywano nas przy druku i  kolportażu, mieliśmy swoje działania na terenie uczelni i wyżej – wspomina Tadeusz Górczyk. 

Fale strajków

W lutym 1981 roku doszło do masowego strajku na uczelniach. Studenci domagali się m.in. zlikwidowania przymusu nauczania języka rosyjskiego. Była to pierwsza fala strajków, która doprowadziła do takiego wzmocnienia działalności studentów. Druga fala rozpoczęła się od pacyfikacji strajku studenckiego, najpierw w Radomiu przeciwko ówczesnemu rektorowi, a później w Wyższej Szkole Pożarnictwa. - Te działania doprowadziły do strajku generalnego, gdzie wszystkie uczelnie stanęły i stan wojenny zastał nas jako strajkujących. Przenieśliśmy się z grupą studentów na Hutę Lenina, gdzie decyzją komisji uczelnianej zostałem włączony jako trzeci garnitur komitetu strajkowego i w pewnym momencie przejąłem przewodnictwo. Po pacyfikacji zostałem aresztowany i internowany – dodaje Górczyk. 

Warto było?

Dziś po 30 latach, oceniamy ludzi, oceniamy historię i zastanawiamy się czy „Solidarność” spełniła oczekiwania tych, którzy walczyli o słuszne idee. Czy warto było narażać swoje życie? - Warto było, ale do nie końca to jest to, o co walczyliśmy. Jest to Polska dużych podziałów społecznych, różnic na poziomie życia materialnego. Solidarność walczyła o to, żeby ludzie żyli godnie. Cóż z tego, że dzisiaj mamy wolne media i wolne soboty, jak ludzie nie mogą przeżyć od pierwszego do pierwszego. To jest niestety ta porażka i myślę, że każdy z nas, kto się angażował, nie może powiedzieć, że mamy poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Bo nie mamy. Dalej jest dużo do zrobienia i myślę, że ta Solidarność znowu dzisiaj jest potrzebna, żeby walczyć o ludzi słabszych – podkreśla najmłodsza skazana. 

Niedosyt

Po tych burzliwych przejściach nastąpiły radykalne zmiany w Polsce. Młode pokolenie wychowuje się w zupełnie innej rzeczywistości, otwartej na świat. Jest to jeden z wielu sukcesów „Solidarności”, ale mimo to czuje pewien niedosyt. - W 1981 roku akcja podjęta przez studentów, a nie poparta przez Solidarność to była akcja „paszport dla każdego w domu”. Nie mieliśmy wtedy paszportów, trzeba było za każdym razem występować do bezpieki o jego wydanie. I jedni go otrzymywali, inni – nie. Dzisiaj młodzież nie ma barier, nie ma granic i może jechać gdzie chce, ma możliwość dotarcia do wszystkich informacji, a dzięki internetowi to zapewne wszystko przyspieszyło – dodaje internowany Górczyk. 

Skarpety robione na drutach

Mimo ciężkich chwil, obecny radny powiatowy, wspomina tamte czasy bardzo ciepło. Bo wtedy ludzie byli zjednoczeni, solidarni. Czuło się taką jedność w narodzie. - Pamiętam jak w dzień wigilii, po naszym wcześniejszym buncie, wpuszczono na teren więzienia w Nowym Wiśniczu księży z kardynałem Macharskim, który nam wtedy odprawił mszę i każdy z internowanych dostał paczkę żywnościową. Dla osób w tamtym czasie, gdzie mięso czy masło było na kartkę, to było z trudem wywalczone. Każdy musiał się zmieścić w tym limicie dla fizycznych pracowników – to było 4 kg mięsa. W tych paczkach była kostka masła, popularny wówczas „pasztet mazowiecki”. Pomimo tego, że to był okres przedświąteczny, to ci ludzie podzielili się z nami jedzeniem. Ja dostałem skarpety zrobione na drutach. To świadczyło o tym, że ta solidarność przez małe „s” istnieje. Bo wiedzieliśmy, że wszyscy o nas myślą, a dla nas to było bardzo ważne – mówi wzruszony Tadeusz Górczyk.

Czy Solidarność ma jeszcze sens?

W 30. rocznicę powstania „Solidarności”, niektórzy zadają sobie pytanie czy Związek jest jeszcze potrzebny, czy ma przed sobą przyszłość, czy w wolnej Polsce ma jakaś rolę do odegrania? - Nie ulega wątpliwości, że „Solidarność” jako ruch związkowy i społeczny jest nadal Polsce potrzebna, nadal trzeba stawać w obronie pracowników, upominać się o godne warunki pracy i godną płacę, upominać rządzących. To wielkie wyzwanie dla Związków, a także dla nas, którzy wywodzą się z tego ruchu społecznego. Szczególnie dzisiaj potrzebna jest ta solidarność międzyludzka, którą zachowała pierwsza „ Solidarność”. W tym względzie duża odpowiedzialność spoczywa na rządzących i na nas wszystkich, którzy mamy wpływ na naszą małą ojczyznę – przekonuje Alicja Zając. 

Co dzisiaj znaczy „Solidarność”

- Czasem spotykamy się z takimi głosami, że ta „Solidarność” była do 13 grudnia, a to co jest teraz, to niewiadomo co to jest. To był Niezależny Samorządny Związek „Solidarność”, który przerodził się w wielki ruch, po którym pewnie twórcy i organizatorzy nie spodziewali się, że takie zmiany nastąpią. Na początek chodziło o wolne soboty, o inne rzeczy, zapisane w 21 postulatach. Stało się jednak inaczej i dobrze, bo dzięki temu możemy żyć w wolnym kraju, z tym, że ta wolność często przeradza się w swawolę i wydarzenia z jakimi mamy do czynienia w ostatnich czasach są tego dowodem. Wkraczając w kolejne 30-lecie „ Solidarności”  możemy powiedzieć, że nie są to zmarnowane lata, że możemy wkraczać z nadzieją, że jednak dożyjemy tych lepszych czasów – twierdzi Tadeusz Majchrowicz.

Pod nowym przywództwem

Podkreśla jednak, że Polskę czekają ciężkie czasy. - W najbliższym czasie „Solidarność”, nie tylko na Podkarpaciu, ale i w całej Polsce czekają bardzo trudne czasy. Pełnię władzy w państwie ma partia, która nie jest partią sprzyjającą pracownikom. Należy się więc spodziewać dalszych ograniczeń i uprawnień. W związku z tym zapewne będziemy zmuszeni do podejmowania różnych trudnych, uciążliwych akcji protestacyjnych. To jest wręcz pewne, bo zapowiedzi, jakie są o zmianach w prawie pracy muszą spowodować opór tych, którzy są pracobiorcami. I będziemy te działania czynili pod nowym przywództwem Piotra Dudy, nowego przewodniczącego Komisji Krajowej – zapowiada przewodniczący Zarządu Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność”.

 

Katarzyna Pacwa-Wilk 
k.pacwa@jaslo4u.pl

Reklama

Komentarze: 4

Dodaj komentarz Widok:
0
@ Kolega z roku
dnia 25.10.2010, 22:40 · Zgłoś
Niech Górczyk opowie o swoich relacjach z władzami uczelni , dlaczego był internowany i jaką rolę pełnił w Wiśniczu!Niech powie całą prawdę wtedy będzie dopiero gościem!!
Odpowiedz
1
@ any S
dnia 25.10.2010, 21:38 · Zgłoś
zubik, nie wciskaj ludizom farazonow. Kazdy w Jasle ma rodzine na wsi, wiec o zywnosc nie bylo trudno, szczegolnie ze pieniedzy kazdy mial "worami" bo rzeczywiscie, asortyment nie byl zbyt bogaty, ale to bylo raptem przez rok, poltorej moze. Kto byl rozgarniety i byl maruda wszystko mial co mu bylo potrzebne. Zakladam ze nie masz wiecej niz 20 lat, bo inaczej nie posalbys takich bzdetow
Odpowiedz
-1
@ Stary
dnia 25.10.2010, 19:59 · Zgłoś
No pewnie, że senator Zającowej Solidarność jest potrzebna jako przybudówka PiS-u. Wąchanie się z partiami i politykami nigdy Solidarności na dobre nie wyszło, obecni związkowi karierowicze powinni to nareszcie zrozumieć. Upolityczniona Solidarność budzi taką samą odrazę jak PiS.
Odpowiedz
0
@ zubik
dnia 25.10.2010, 16:59 · Zgłoś
Uroczystosc byla piekna ,wazne ze co niektorzy pamietaja te trudne dla nas czasy gdy niczego po sklepach nie bylo , dzieci male wolaly jesc ,wolaly o slodycze a czlowiek tylko rece rozkladal i nie mogl nic zrobic ,jedynie wystac w kolejce jakies tam produkty , nieraz trzeba bylo cala noc stac zeby dostac paczke kawy czy kawalek kielbasy .Dobrze ze sa tacy ludzie ktorzy walczyli o te wolnosc i nawet siedzieli w wiezieniu ,przykre tylko ze teraz tyle lat po tym fakcie my musimy pracowac jak niewolnicy za marne grosze i malo kiedy sa strajki coby te wladze szanowne chociaz troszke postraszyc, niewiem juz jak teraz dziala ta solidarnosc, sprawidliwosci nie ma bo burzuje zarabiaja krocie a robotnik zawsze dostaje po karku
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.