5000 km górskiego szlaku za jaślanami!
Weronika Łukaszewska i Sławek Sanocki przeszli kontynentalną część Wielkiego Szlaku Włoskiego. W nogach mają ponad 2600 km szlaku wiodącego przez Alpy i 2400 km przez Apeniny. Pożegnaniu podróżników z Apeninami towarzyszył śnieg.

Wędrówka przez Kalabrię, która była zwieńczeniem Apenin, okazała się być jednym z najtrudniejszych etapów górskiego wyzwania. Weronice i Sławkowi często towarzyszyła niepogoda, w tym opady deszczu, mgły i mróz, a na koniec śnieg. Warunki atmosferyczne dały się podróżnikom mocno we znaki. Jeziora w Parco Nazionale della Sila tworzą tutaj swoisty mikroklimat, dzięki któremu latem wędrówka jest przyjemna. Zimą wilgotność powietrza potęguje jednak przeszywający chłód.
W Serra San Bruno Weronika i Sławek znaleźli się na szlaku Sentiero del Brigante, czyli Ścieżce Bandyty. To szlak, który prowadzi przez Park naturale regionale delle Serre i Parco nazionale dell'Aspromonte, aż do Gambarie. Ścieżka wiedzie po śladach kalabryjskich bandytów: Nino Martino, Giuseppe Musolino, bandy Mittica, Bizzarro, Giuseppe Pronestì „Sonnino”. Legendy i opowieści o nich wciąż są przekazywane w Aspromonte z pokolenia na pokolenie.
.jpg)
- Nino Martino znany jako „Il Caccia Diavoli” (Łowca diabłów) jest najsławniejszym z bandytów. Niektórzy uważają go za bohatera, który zbuntował się przeciwko uciskowi, inni uważają go za bezwzględnego przestępcę. Zdradzony przez własnych towarzyszy, kiedy chciał zrezygnować z bandyckiego życia, poniósł śmierć z rąk szlachty. Jego matka umieściła ciało pod beczką po winie w piwnicy. Po jakimś czasie zauważyła, że beczka cudownie napełnia się winem za sprawą Nino. Z tego powodu otrzymał przydomek „Święty”. Dziś uważany jest za świętego obfitości i przywoływany, gdy deptane są kiście winogron, ponieważ poprzez swoją krew przynosi obfitość cennego płynu - mówi Weronika Łukaszewska.
W południowej części Kalabrii warunki pogodowe okazały się nieco lepsze. Było cieplej, choć deszczowo. Nic nie wskazywało na to, że w Aspromonte zaskoczy ich atak zimy. Z San Luca wyszli późno. Mieli przed sobą ponad 4000 metrów przewyższenia i 37 km szlaku. Szacowali, że uporają się z tym wyzwaniem w ciągu 14 godzin. Najpierw szlak wiódł korytem potoku Bonamico, który okresowo zamienia się w potężną rzekę. Szlak jest w kilku miejscach zniszczony przez żywioł. Weronika i Sławek zmuszeni byli poszukiwać właściwej ścieżki. Do Sanktuarium Madonny z Polsi doszli więc bez zapasu czasu. To był trudny odcinek. Następnie szlak wiedzie ostro pod górę, w związku z czym mieli nadzieję na nadrobienie straconego czasu.
.jpg)
- Cieszyliśmy się, bo nareszcie cały dzień grzało słońce. Kiedy weszliśmy na grzbiet nie mogliśmy uwierzyć, że w oddali widać przyprószony śniegiem stok. Na wysokości 1650 metrów zaczęły się łaty. Na 1750 śnieg sięgał już po kostki. Dzień wcześniej szliśmy przemoczeni deszczem. Teraz śnieg wsypywał nam się górą do butów. Wspinaliśmy się na Montalto (1956 m) o zachodzie słońca. W chmurach osadzała się na nas wilgoć. Przez 4 godziny brnęliśmy 10 km w śniegu. Na koniec zaczęło padać. Pomyśleć, że to południowy kraniec Europy - wspomina Sławek Łaskawski.
Po przepłynięciu promem Cieśniny Mesyńskiej znaleźli się na Sycylii, która przywitała ich chłodem. Powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, że na Etnie leży sporo śniegu
.jpg)
- Czas na zmianę butów. Stare mają już dziury, a czeka nas więcej śniegu na szlakach. Niestety, w tak dużym mieście jak Mesyna jest tylko jeden mały sklep turystyczny. Myśleliśmy, że w kraju, który jest wiodącym producentem świetnego obuwia górskiego będziemy mogli przebierać. Tymczasem, musimy brać to, co jest - mówi Sławek.
Sycylia to zupełnie inny świat. Egzotyką są zjawiskowe drzewa korkowe i drzewa eukaliptusowe, które pięknie pachną. Na wysokości 1000 metrów występują już przymrozki. Wędrowcy szukają więc noclegów w zamkniętych pomieszczeniach.
- Nocujemy w sanktuarium, w toalecie zamkniętego schroniska i w szatni przy boisku sportowym. Nie jesteśmy wybredni - komentuje Weronika.
.jpg)
Weronika i Sławek mają za sobą spory dystans. Jak sami przyznają, wszystkie okoliczności wędrówki sprawiają, że zmagają się z kryzysem.
- Tak jak po Alpach, znowu musimy się zmotywować do dalszej wędrówki, bo przed nami jeszcze bardzo długa trasa. Ponad 1200 km. Pierwsza burza z gradem też już za nami. Sycylia łatwo się nie podda - przewiduje Sławek.
Wędrówkę szlakiem Sentiero Italia możecie śledzić na stronie internetowej viamountains.com
Sponsorem wyprawy jest firma JAFAR. Partnerem Miasto Jasło. Partnerami technicznymi: Brubeck, Cumulus. Patronat medialny nad wyprawą objął portal www.jaslo4u.pl.
md

