Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

69 lat temu wysiedleni jaślanie zaczęli wracać do swojego miasta

3

Druga połowa stycznia winna być dla mieszkańców Jasła czasem pamięci o szczególnych wydarzeniach, które przed laty zapoczątkowały nowy rozdział jego historii. W wyniku przeprowadzonej w dniach 15-17 stycznia 1945 roku tzw. „operacji jasielskiej” – podczas której żołnierze Armii Radzieckiej i artylerzyści Armii Czechosłowackiej wyparli z terenu naszego miasta żołnierzy wojsk niemieckich – wysiedleni przez okupanta kilka miesięcy wcześniej jaślanie zaczęli powracać w rodzinne strony.

W momencie zakończenia wojny mało kto przypuszczał, że wraz z „wyzwoleniem” ziem polskich naród nasz na kilka dziesięcioleci podporządkowany zostanie władzy komunistycznej. W kolejnych latach wielu spośród tych walczących o prawdziwie niepodległą Ojczyznę trafiło w ręce funkcjonariuszy bezpieki i innych organów „władzy ludowej”. Z punktu widzenia dnia dzisiejszego trudno dziwić się ówczesnej autentycznej, szczerej radości naszych rodaków z przejścia frontu, zakończenia znienawidzonej okupacji niemieckiej – nieświadomi, jaki los niebawem ich czeka zwyczajnie marzyli o powrocie do normalnego, pokojowego życia. A rzeczywistość 1945 roku okazała się niezwykle trudna. Zwłaszcza dla tych, którzy na skutek wojny stracili cały dorobek życia. Ci z jaślan, którzy jako jedni z pierwszych zaczęli wracać do pozostawionych na łaskę i niełaskę Niemców swoich siedzib, musieli przeżyć niezwykły wstrząs. Chociaż do wielu spośród wysiedleńców docierały różne informacje o tym, co czynili w Jaśle Niemcy, zapewne mało kto zdawał sobie sprawę z  rzeczywistego rozmiaru tragedii doszczętnie zburzonego podkarpackiego miasteczka. 

Zburzone Jasło  na pierwszym planie ruiny Banku Polskiego, w tle od lewej zgliszcza Komunalnej Kasy Oszczędności i Poczty (fot. ze zbiorów SMJiRJ)

Z biegiem lat coraz mniej mówi się o tym, co miało wówczas miejsce. Dobrze, że udało się spisać niektóre z cennych wspomnień jaślan, którzy na własnej skórze odczuli dramat przełomu lat 1944/1945. Wiedzę o historii naszej małej ojczyzny z uwzględnieniem relacji jej świadków możemy poszerzać m.in. dzięki publikacjom Stowarzyszenia Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego – bogatym w informacje również na temat tych pierwszych dni, tygodni i miesięcy po przejściu frontu. Sięgnijmy zatem do fragmentów wspomnień Honorowego Obywatela Miasta Jasła, adwokata, społecznika, zasłużonego członka i prezesa SMJiRJ, od lutego 1945 roku wiceburmistrza Jasła – Władysława Mendysa. Pochodzą one z publikacji pt. „Wspomnienia o Jaśle 1939-1960”, wydanej przez Stowarzyszenie Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego w 2000 roku. Książka powstała pod redakcją F. Jałosińskiej (przew. zespołu red.), W. Hapa i A. Laskowskiego: 

Pierwszą naszą myślą po wyzwoleniu spod okupacji hitlerowskiej było wracać jak najrychlej do domu, do Jasła. Niestety, trwający ciągle przemarsz wojsk radzieckich nie pozwalał na to, by już w pierwszym dniu powracać do swego miasta. W dodatku dla nas, wysiedlonych zamieszkałych w Gorlicach i okolicy, odległość do domu wynosiła ponad trzydzieści kilometrów, a żadne środki lokomocji nie zostały jeszcze uruchomione. Mimo tych trudności i przeszkód już trzeciego dnia wyruszyłem wraz ze szwagrem piechotą do Jasła, a rodzinę pozostawiłem jeszcze czasowo w Sokole. (…). W kierunku przeciwnym, od Jasła ku Gorlicom i dalej na zachód maszerowały tłumy ludzi, którzy przed najazdem hitlerowskim uciekli na stronę radziecką i obecnie powracali do swych domów na ziemiach wyzwolonych przez wojska radzieckie oraz tych jaślan, którzy zdołali już dotrzeć do miasta    i ze zgrozą przekonali się naocznie, że Jasło przestało istnieć. Szli więc na zachód, aby tam zakładać nowe domy i ogniska rodzinne. Mimo całego przygnębienia wywołanego zniszczeniem Jasła, mimo udręk przebytych na wysiedleniu i utraty całego mienia, górował u wszystkich podniosły nastrój jakiegoś uniesienia i radości z powodu odzyskanej wolności i możności swobodnego poruszania się i zabiegania o własne sprawy życiowe. Z drogi tej zapisał mi się wyraźnie w pamięci epizod, gdy między podążającymi na zachód natknąłem się na N. Krischera, syna jasielskiego kupca, który miał sklep galanteryjny przy ulicy Kościuszki na tzw. „schodkach”. Z jaką radością ten człowiek nieomal rzucił mi się w ramiona, a i ja ze swej strony powitałem go z prawdziwym wzruszeniem. A wszystko tylko dlatego, że odnajdowaliśmy w sobie żywy obraz przedwojennego Jasła, który pieczołowicie hodował w sercu każdy jaślanin. Z krótkiej rozmowy dowiedziałem się, że zdołał on uciec przed prześladowaniami hitlerowskimi na stronę radziecką frontu wojennego i obecnie po wyzwoleniu Jasła pragnął powrócić do ojczystego miasta. Niestety miasta tego już nie odnalazł, ani nikogo z rodziny, bo miasto hitlerowcy zniszczyli a rodzinę wymordowali, więc zdecydował się szukać nowego schronienia i miejsca zamieszkania. Powiedziałem mu, że w takiej samej sytuacji znalazło się wiele tysięcy innych ludzi.

Po całodziennym marszu, bez odpoczynku, bo gnała nas niecierpliwość, by jak najprędzej zobaczyć Jasło, dotarliśmy już wieczorem do Niegłowic, gdzie zanocowałem w domu mego teścia. Następnego dnia zaraz rano puściłem się w drogę do Jasła. Okazało się, że nie było tak łatwo dostać  się do miasta. Obydwa mosty na rzece Wisłoce, tj. tak most drewniany dla ruchu pieszego i samochodowego, jak i most kolejowy żelazny, były zniszczone. Most drewniany został spalony, a most żelazny kolejowy Niemcy wysadzili w powietrze. Wisłoka nie była zamarznięta, więc przebycie jej w bród w styczniu było niemożliwe. Zauważyłem jednak, że żołnierze radzieccy kończą właśnie układać kładkę z desek na szczątkach kolejowego mostu, więc poczekałem na jej ukończenie i po tej kładce przeszedłem przez Wisłokę. Przejście było trochę niebezpieczne, bo kładka urządzona została z pojedynczych desek, niebyt szerokich, ułożonych dosyć wysoko nad wodą, a pozbawiona była poręczy. Przy przejściu musiałem, jak każdy korzystający z kładki, zabrać ze sobą kilka kamieni z przygotowanego na ten cel stosu i wrzucić je do drewnianej obudowy słupa, podtrzymującego kładkę, dla jego umocnienia. Był to nasz pierwszy czyn społeczny.

Do miasta wszedłem końcowym odcinkiem ulicy 3 Maja, dochodzącym do mostu w Niegłowicach. Już po pierwszych krokach ogarnęło mnie jakieś zadziwienie, a następnie zaniepokojenie i lęk. Wzrok był przyzwyczajony do tego, że po przebyciu mostu widziało się od lat po lewej stronie drogi najpierw dom dróżnika Błażeja Myśliwca, obok niego dom Habera z charakterystycznym gankiem, prowadzącym bezpośrednio z ulicy wprost na pierwsze piętro, a dalej, w miejscu gdzie droga wznosi się nad górkę, dawną karczmę Klominka z ogromną sienią zajezdną, a obok niej dom B. Cisły, gdzie mieścił się bar. Obecnie wszystkie te budynki zniknęły, a na ich miejscu pozostały dymiące zgliszcza. W miarę dalszego posuwania się ulicą ogarniało mnie coraz większe przerażenie i groza. Wszystkie domy były wypalone bądź zburzone i w powietrzu unosił się swąd i czad po pożarze. Gdziekolwiek się człowiek zwrócił, wszędzie wzrok napotykał czarne, zwęglone zgliszcza i stosy gruzów. Zapuściłem się w stronę rynku, lecz ulice prowadzące do śródmieścia zawalone były wysokimi zwałami gruzu z wysadzonych w powietrze kamienic, w których tkwiły gdzieniegdzie dymiące się jeszcze belki. Uczucie grozy potęgowała upiorna cisza, przerywana tylko chrzęstem blach porozrywanych rynien i dachów. I nigdzie żywego człowieka. Całe miasto zmieniło się w jedno wielkie cmentarzysko.

Władysław Mendys
(fot. ze zbiorów SMJiRJ)

Tyle ze wspomnień Władysława Mendysa. Wszyscy zainteresowani historią Jasła tamtego okresu i losami jego ówczesnych mieszkańców powinni sięgnąć do źródła powyższego cytatu – publikacji „Wspomnienia o Jaśle 1939-1960”.

Skrzyżowanie ulic Kościuszki i 3-go Maja, obecnie ul. H. Kołłątaja
(fot. ze zbiorów SMJiRJ)

 

Jakub Hap

Reklama

Komentarze: 3

Dodaj komentarz Widok:
2
@ zibi
dnia 27.01.2014, 20:58 · Zgłoś
Urzędnicy zapomnieli?
Odpowiedz
1
@ kasia
dnia 27.01.2014, 20:45 · Zgłoś
Nie bylo wyzwolenia. Wkroczylo ruskie wojsko i zaczelo mordowac zolnierzy podziemia. A i zwyklym cywilom sie dostalo. ot i cale wyzwolenie
Odpowiedz
4
@ [...]
dnia 25.01.2014, 12:47 · Zgłoś
17 stycznia-rocznica wyzwolenia Jasła...Mało kto dziś o tym pamięta...
A szkoda.
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.