70. rocznica wysiedlenia i zburzenia Jasła uczczona w niezwykłej formie
Dużym zainteresowaniem mieszkańców ziemi jasielskiej cieszyły się wydarzenia, jakie w związku z 70. rocznicą wysiedlenia i zburzenia Jasła odbyły się wczoraj na płycie rynku. Po poruszającym widowisku historycznym unaoczniającym tragedię, która przed laty dotknęła nasze miasto na pamiątkowej fotografii utrwalony został „żywy” jego herb.

W wyjątkowym przedsięwzięciu wzięli udział przedstawiciele wszystkich pokoleń jaślan – również tego, które współtworzą naoczni świadkowie jakże dramatycznych dla Jasła wydarzeń z 1944 roku. Dla nich wystawiona na płycie rynku ekspozycja, prezentująca archiwalne fotografie ukazujące nasze miasto przed i po zburzeniu, a zwłaszcza rekonstruujący jego wysiedlenie i zamienienie w ruinę spektakl pomysłu Jana Urbana – w wykonaniu dowodzonego przez niego Szwadronu Podkarpacie w barwach 20. Pułku Ułanów im. Króla Jana III Sobieskiego, przy współudziale kilku grup rekonstrukcyjnych z różnych części Polski i mieszkańców Jasła – były bodźcem do szczególnych wzruszeń. Z kolei ci, którzy wiedzę o losie, który dotknął dawnych jaślan posiadają jedynie z opowieści i literatury odbyli wczoraj „żywą” lekcję historii. Widowisko, główny punkt programu wczorajszego wydarzenia, trwało trzydzieści minut. Sceny zaprezentowane w nim przez rekonstruktorów odnosiły się m.in. zarządzenia w sprawie wysiedlenia jaślan, ich wyjścia z miasta, grabienia opuszczonych domów przez niemieckich żołnierzy, burzenia położonych na terenie miasta budynków oraz powrotu mieszkańców do zgliszcz Jasła.



To moment dla naszego miasta szczególny, historyczny, można powiedzieć zwrotny. – mówi o sobotnim przedsięwzięciu Andrzej Czernecki, burmistrz Jasła. – Ten czas który upłynął pozwala na to, by ze spokojem przeprowadzić tego rodzaju rekonstrukcję – mimo, iż ta trauma (po wysiedleniu i zniszczeniu Jasła, jh) w wielu jaślanach jest jeszcze bardzo mocna. Były momenty, gdy przyjeżdżały do naszego miasta drużyny sportowe z Niemiec, które po zapoznaniu się z jego historią miały wątpliwości, czy mogą się pokazać na jasielskim rynku. Myślę, że dziś do tej pamięci historycznej odnosimy się już ze spokojem. Trzeba jednak pamiętać, że tego typu wydarzenia jak dzisiejsze, ta rekonstrukcja historyczna, to nie jest moment organizowany w celu pokazania mieszkańcom kolejnej atrakcji lecz po to, by ci mieszkańcy – zwłaszcza młodzi ludzie – mogli chociaż w pewnej części odczuć to, co przeżywali ich dziadkowie, rodzice. Po to, by ta pamięć historyczna była pamięcią żywą, która buduje tożsamość (…).

Zdaniem burmistrza fakt, iż Jasło – zniszczone w podobnym stopniu jak Warszawa – odbudowane zostało tylko i wyłącznie siłami swoich mieszkańców dla dzisiejszych jaślan powinno być powodem do wielkiej dumy.
Jednym z uczestników sobotnich wydarzeń na jasielskim rynku był Stanisław Lewek, jeden z wysiedlonych mieszkańców Jasła. Dzięki jego wielkiej odwadze dla potomnych zachował się egzemplarz obwieszczenia okupanta, nakazującego jaślanom opuszczenie miasta. 15 września 1944 roku mężczyzna, mający wówczas kilkanaście lat, zerwał je z drzwi miejscowego klasztoru oo. Franciszkanów. To było w ostatni dzień wysiedlenia, kilka godzin przed tym, jak wyszliśmy z Jasła. Trafiłem na taki moment, że nikt nie widział. Bo za to Niemiec by mnie zastrzelił. Szarpnąłem to ogłoszenie, spadło na ziemię. Popatrzyłem, czy w pobliżu nie ma nikogo, schyliłem się i podniosłem je. Następnie złożyłem na ósemkę, przez co trochę się zniszczyło– opowiada o swoim czynie podczas spotkania z jasielskimi dziennikarzami.

Sam moment wysiedlenia pan Stanisław pamięta w szczegółach. Na opuszczenie miasta mieliśmy trzy dni. Ale w tym czasie były łapanki. Artyleria sowiecka strzelała, w nocy trwały bombardowania. W każdej chwili byliśmy w niebezpieczeństwie. Miasto opuszczałem z rodzicami, na wózku czterokołowym. Takim malutkim, na którym można było zmieścić kilka walizek. Poszliśmy do Trzcinicy, za rzekę Wisłokę. Patrzyliśmy z tego miejsca, jak Niemcy palili miasto, w grudniu już zaczęli to robić – relacjonuje. Do zburzonego Jasła nasz rozmówca wrócił w 1945 roku. Niemcy spalili nam dwa domy, jeden zdołaliśmy odremontować. W tej chwili w miejscu, gdzie się znajdował, stoją bloki. Zamieszkaliśmy w tym drugim domu, przy ulicy Ujejskiego 5 – on jako jedyny w całym tym gruzowisku ocalał. Może mieszkały w nim niemieckie oddziały, co niszczyły miasto? To były nieprzyjemne czasy. Sowieccy wojskowi przychodzili w nocy, często pijani – mówi dawny obywatel Jasła, od 1948 roku mieszkaniec Sanoka. Jak ocenia wygląd dzisiejszego Jasła? Poprzednie mi się lepiej podobało, może dlatego ze byłem do niego przywiązany. Nie ma tu już pięknego ratusza, który miał orła z koroną – stwierdza szczerze Stanisław Lewek.



Po zakończeniu widowiska i symbolicznym wciągnięciu na masz flagi naszego miasta chętni uczestnicy wydarzenia stanęli do niezwykłej fotografii tworząc – w obrębie konturów przygotowanych uprzednio przez członków nieformalnego stowarzyszenia jasielskich plastyków „PlaJa" Bogdana Samborskiego i Jana Kukułkę, wolontariuszy grupy „MOC Wolontariatu” oraz ich opiekunów – "żywy" herb Jasła.
Już jutro o godzinie 17 w Muzeum Regionalnym w Jaśle odbędzie się wernisaż wystawy, „70. rocznica wysiedlenia mieszkańców Jasła”. Ukazany zostanie w niej pełny zbiór fotografii, którego część można było podziwiać w sobotę w ramach plenerowej ekspozycji na płycie rynku. Wystawa będzie czynna do końca października.


Jakub Hap
jakhap@gmail.com
