Adam Kmiecik nie wstydzi się PO
32
- Nie wstydzę się Platformy Obywatelskiej, ale czasem wstydzę się ludzi, którzy w niej są. Programowo bliżej mi do Platformy, ale współpracuję ze wszystkimi, bo taki jest mój obowiązek jako starosty – mówił podczas konferencji prasowej starosta jasielski Adam Kmiecik, jeszcze do niedawna przewodniczący zarządu jasielskiej Platformy.

Podczas spotkania z dziennikarzami starał się odpowiedzieć na zarzuty, jakie padły z ust Elżbiety Łukacijewskiej podczas jej ostatniej (6 sierpnia br.) konferencji prasowej w Jaśle. - Nie znam konkretnych zarzutów. Przeczytałem w uzasadnieniu, że nie promuję w wystarczający sposób Platformy, ale nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć. Sam chętnie bym usłyszał, co konkretnie pani poseł ma mi do zarzucenia. Po konferencji prasowej rozmawiałem z nią, ale usłyszałem to samo, co powiedziała wcześniej dziennikarzom – tłumaczył Kmiecik.
Łukacijewska podziękowała za poparcie
W tym wszystkim jest jednak pewna niekonsekwencja. Otóż starosta jasielski otrzymał pismo od Łukacijewskiej, w którym posłanka dziękuję mu za pomoc podczas jej kampanii wyborczej do Europarlamentu. – Dzięki poparciu z Pana strony wielu mieszkańców powiatu jasielskiego zdecydowało się na mnie oddać swój głos widząc, że nasza dotychczasowa współpraca był owocna dla regionu. Składam więc na ręce Pana gorące słowa podziękowania dla wszystkich mieszkańców, którzy wzięli udział w wyborach, poparli moją osobę i oddali głos na listę Platformy Obywatelskiej RP.
Kmiecik nie zgadza się również z tym, że słabo promował PO - Uważam, że najlepiej promowałem Platformę przez własną pracę i to raczej pani poseł nie wykorzystała tej szansy, mając starostę, za którego nie musi się wstydzić. Ja nigdy nie słyszałem, aby padły jakieś słowa pochwały. Nie słyszałem też, żeby mówiła swoim wyborcom, że na PO można polegać, bo w Jaśle jest dobrze, bo starosta jasielski jest członkiem PO i działa dobrze na rzecz mieszkańców – mówi rozgoryczony Adam Kmiecik.
Koledzy zawiedli
Nie ukrywa również żalu do swoich kolegów z partii. - Niezrozumiałe są dla mnie pretensje moich kolegów. Roman Kościow, mój zastępca powiedział, że punktem zapalnym było rozwiązanie koalicji z PiS, czy rozmowy na temat jej rozwiązania. A ja pytam: na jakiej podstawie i dlaczego ta koalicja w powiecie miała być rozwiązana, skoro pracujemy dobrze i nie ma problemów. Nie było i nie ma takiego powodu, aby tę koalicję rozwiązywać. W dniu swojego wyboru mówiłem, że powiat jasielski nie ma barw politycznych i dołożę wszelkich starań, aby działać na rzecz wszystkich jego mieszkańców.
Dodaje jednak, że problem istnieje w miejskiej koalicji, ale z tej sytuacji też jest wyjście. – Jeżeli koledzy z Platformy narzekają, że źle się w tej koalicji czują, że nie mogą ponosić odpowiedzialności za to, co władze miasta Jasła robią, to nie ma nic prostszego jak wystąpić z tej koalicji. Nie da się być w koalicji i jednocześnie ją krytykować.
Inaczej wygląda sytuacja w powiecie. - W powiecie odbyło się spotkanie z koalicjantem i na płaszczyźnie powiatu uzgodniliśmy, że nie mamy problemów w kreowaniu rozwoju powiatu jasielskiego. W powiecie nie ma tych problemów, które są w mieście. Trudno nawet określić o co chodzi, bo do dziś nie zostało to wyartykułowane – mówi starosta.
Miejsce dla Kościowa?
Nieoficjalnie mówi się, że struktury Platformy w Jaśle zostały rozwiązane po to, aby zmienić jej przewodniczącego. Miejsce Kmiecika miałby zająć Roman Kościow. – Było kilka łatwiejszych sposobów, żeby odwołać samego przewodniczącego. Można przecież złożyć wniosek do sądu koleżeńskiego, można go zawiesić w prawach członka. Można było sprawę załatwić po ludzku – przyjechać i porozmawiać – wyjaśnia Kmiecik.
Starosta nie odbiera jednak decyzji Elżbiety Łukacijewskiej jako ataku na siebie, bo posłanka była niezadowolona z pracy całego zarządu. Nie zamierza również rezygnować z pełnienia jakichkolwiek funkcji w Platformie - Wstąpiłem do PO, bo była to partia najbliżej mojego światopoglądu, ale współpracuję ze wszystkimi, bo taki jest mój obowiązek jako starosty. Nigdy się nie uchylałem przed taką współpracą i jeżeli ktoś wyraża chęć pomocy dla powiatu, to ja z tej pomocy skorzystam, niezależnie od tego, jaką opcję dana osoba prezentuje – podkreśla stanowczo Kmiecik.
Kmiecik nie rezygnuje
Łukacijewska zarzuciła byłemu przewodniczącemu nieznajomość statutu. Jej zdaniem Kmiecik nie może się ubiegać o reelekcję. Starosta mówi co innego – Tak jak inni i ja wcześniej złożyłem rezygnację z pełnionej funkcji, a w statucie wyraźnie jest napisane, że członkowie odwołanego zarządu nie mogą uczestniczyć w pierwszym zjeździe. Jeżeli się nie odbędzie, to zostanie zorganizowany drugi zjazd, ale o tym już nie ma nic w statucie. Moim zdaniem mogę się ubiegać ponownie o to stanowisko – dodaje na zakończenie Kmiecik.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Podczas spotkania z dziennikarzami starał się odpowiedzieć na zarzuty, jakie padły z ust Elżbiety Łukacijewskiej podczas jej ostatniej (6 sierpnia br.) konferencji prasowej w Jaśle. - Nie znam konkretnych zarzutów. Przeczytałem w uzasadnieniu, że nie promuję w wystarczający sposób Platformy, ale nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć. Sam chętnie bym usłyszał, co konkretnie pani poseł ma mi do zarzucenia. Po konferencji prasowej rozmawiałem z nią, ale usłyszałem to samo, co powiedziała wcześniej dziennikarzom – tłumaczył Kmiecik.
Łukacijewska podziękowała za poparcie
W tym wszystkim jest jednak pewna niekonsekwencja. Otóż starosta jasielski otrzymał pismo od Łukacijewskiej, w którym posłanka dziękuję mu za pomoc podczas jej kampanii wyborczej do Europarlamentu. – Dzięki poparciu z Pana strony wielu mieszkańców powiatu jasielskiego zdecydowało się na mnie oddać swój głos widząc, że nasza dotychczasowa współpraca był owocna dla regionu. Składam więc na ręce Pana gorące słowa podziękowania dla wszystkich mieszkańców, którzy wzięli udział w wyborach, poparli moją osobę i oddali głos na listę Platformy Obywatelskiej RP.
Kmiecik nie zgadza się również z tym, że słabo promował PO - Uważam, że najlepiej promowałem Platformę przez własną pracę i to raczej pani poseł nie wykorzystała tej szansy, mając starostę, za którego nie musi się wstydzić. Ja nigdy nie słyszałem, aby padły jakieś słowa pochwały. Nie słyszałem też, żeby mówiła swoim wyborcom, że na PO można polegać, bo w Jaśle jest dobrze, bo starosta jasielski jest członkiem PO i działa dobrze na rzecz mieszkańców – mówi rozgoryczony Adam Kmiecik.
Koledzy zawiedli
Nie ukrywa również żalu do swoich kolegów z partii. - Niezrozumiałe są dla mnie pretensje moich kolegów. Roman Kościow, mój zastępca powiedział, że punktem zapalnym było rozwiązanie koalicji z PiS, czy rozmowy na temat jej rozwiązania. A ja pytam: na jakiej podstawie i dlaczego ta koalicja w powiecie miała być rozwiązana, skoro pracujemy dobrze i nie ma problemów. Nie było i nie ma takiego powodu, aby tę koalicję rozwiązywać. W dniu swojego wyboru mówiłem, że powiat jasielski nie ma barw politycznych i dołożę wszelkich starań, aby działać na rzecz wszystkich jego mieszkańców.
Dodaje jednak, że problem istnieje w miejskiej koalicji, ale z tej sytuacji też jest wyjście. – Jeżeli koledzy z Platformy narzekają, że źle się w tej koalicji czują, że nie mogą ponosić odpowiedzialności za to, co władze miasta Jasła robią, to nie ma nic prostszego jak wystąpić z tej koalicji. Nie da się być w koalicji i jednocześnie ją krytykować.
Inaczej wygląda sytuacja w powiecie. - W powiecie odbyło się spotkanie z koalicjantem i na płaszczyźnie powiatu uzgodniliśmy, że nie mamy problemów w kreowaniu rozwoju powiatu jasielskiego. W powiecie nie ma tych problemów, które są w mieście. Trudno nawet określić o co chodzi, bo do dziś nie zostało to wyartykułowane – mówi starosta.
Miejsce dla Kościowa?
Nieoficjalnie mówi się, że struktury Platformy w Jaśle zostały rozwiązane po to, aby zmienić jej przewodniczącego. Miejsce Kmiecika miałby zająć Roman Kościow. – Było kilka łatwiejszych sposobów, żeby odwołać samego przewodniczącego. Można przecież złożyć wniosek do sądu koleżeńskiego, można go zawiesić w prawach członka. Można było sprawę załatwić po ludzku – przyjechać i porozmawiać – wyjaśnia Kmiecik.
Starosta nie odbiera jednak decyzji Elżbiety Łukacijewskiej jako ataku na siebie, bo posłanka była niezadowolona z pracy całego zarządu. Nie zamierza również rezygnować z pełnienia jakichkolwiek funkcji w Platformie - Wstąpiłem do PO, bo była to partia najbliżej mojego światopoglądu, ale współpracuję ze wszystkimi, bo taki jest mój obowiązek jako starosty. Nigdy się nie uchylałem przed taką współpracą i jeżeli ktoś wyraża chęć pomocy dla powiatu, to ja z tej pomocy skorzystam, niezależnie od tego, jaką opcję dana osoba prezentuje – podkreśla stanowczo Kmiecik.
Kmiecik nie rezygnuje
Łukacijewska zarzuciła byłemu przewodniczącemu nieznajomość statutu. Jej zdaniem Kmiecik nie może się ubiegać o reelekcję. Starosta mówi co innego – Tak jak inni i ja wcześniej złożyłem rezygnację z pełnionej funkcji, a w statucie wyraźnie jest napisane, że członkowie odwołanego zarządu nie mogą uczestniczyć w pierwszym zjeździe. Jeżeli się nie odbędzie, to zostanie zorganizowany drugi zjazd, ale o tym już nie ma nic w statucie. Moim zdaniem mogę się ubiegać ponownie o to stanowisko – dodaje na zakończenie Kmiecik.
Katarzyna Pacwa-Wilk
