Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Akcja „Znicz 2009”

4
Po raz kolejny rusza ogólnopolska akcja „Znicz”. Tradycyjnie już, jak co roku uczestniczy w niej także jasielska Komenda Powiatowa Policji w Jaśle. Funkcjonariusze „drogówki” rozpoczynają wzmożone działania 31 października o godz. 6.00, a zakończą 2 listopada o godz. 22.00.


Jak nas poinformował Alojzy Pasiowiec, kierownik rewiru dzielnicowych KPP w Jaśle, służba patroli policyjnych będzie ukierunkowana na zapewnienie płynności i porządku ruchu pojazdów oraz osób. - Będziemy również udzielać informacji zainteresowanym o organizacji ruchu i miejscach parkingowych wokół cmentarzy. Będziemy kierować pojazdy na drogi objazdowe, nadzorować skrzyżowania, aby nie dochodziło tam do blokowania ruchu. Podczas akcji będziemy także eliminować z ruchu kierujących po użyciu alkoholu, bądź podobnie działającego środka. Będziemy ujawniać i represjonować sprawców wykroczeń mających bezpośredni wpływ na powstawanie wypadków drogowych – tłumaczy Pasiowiec.

Działania policji będą polegały także na informowaniu kierujących poprzez środki masowego przekazu o aktualnej sytuacji drogowej.

Wszelkie informacje o zmianie w organizacji ruchu w rejonie cmentarzy znajdują  się na stronie www.podkarpacka.policja.gov.pl .  

     
(omega)

Reklama

Komentarze: 4

Dodaj komentarz Widok:
0
@ do Charlie_P
dnia 26.10.2009, 21:20 · Zgłoś
dużo w tym racji! Warto przeczytać to co napisał Charlie.
jakieś tam "akcje znicz" itp i tak nic nie dają, ludzie i tak giną więc po co to? Na pokaz?
Niech media mówią też o tym ile ludzi ginie zabitych na przejściach przez starych wyuczonych kierowców... Myślą że jak mają prawo jazdy kilkanaście lat tzn że są królami na drodze i nie muszą ustępować pierwszeństwa młodszym od siebie na drodze.....bo po co, są starsi! I krach jest wypadek, są zabici. Czemu o tym sie nie mówi? Tylko o małolatach?? Owszem powodują wypadki, ale to się zdaża sporadycznie w porównaniu do takich "starych doswiadczonych kierowców"
Śmieszą mnie policjanci z radarami stojący w miejscu gdzie ograniczenie jest do 40, i zatrzymują kogoś bo przekroczył predkosc i jechal 45... Nie chodzi im o bezpieczeństwo..
Odpowiedz
0
@ Felixx
dnia 26.10.2009, 16:16 · Zgłoś
Noo mocne słowa.Pan chirurg z oddziału
ratunkowego w Warszawie jednak niestety ma rację.No ale co zrobić :(
ehh
Odpowiedz
0
@ J
dnia 26.10.2009, 15:32 · Zgłoś
Dokladnie...!!!
Odpowiedz
0
@ Charlie_P
dnia 26.10.2009, 08:59 · Zgłoś
"Ostatnio szukając czegoś w internecie trafiłem na ciekawy artykuł z
Gazety Wyborczej. Wypowiada się tu lekarz - chirurg z oddziału
ratunkowego w Warszawie. Wyraża on tu własny pogląd na co do sytuacji na
polskich drogach.

Jestem lekarzem, chirurgiem, pracuję w oddziale ratunkowym jednego z
największych warszawskich szpitali klinicznych. Stołeczne szpitale
rotacyjnie dyżurują w zakresie ostrych dyżurów urazowych. W jeden dzień
tygodnia przez 24 godziny trafiają do nas ofiary wypadków
komunikacyjnych z całego obszaru Warszawy i najbliższych okolic
podwarszawskich, a nawet z dalszych odległości, jeśli pacjent jest w
bardzo ciężkim stanie i wymaga specjalistycznego kompleksowego
zaopatrzenia. Na tej podstawie czuję się upoważniony do wyrażenia
własnych wniosków co do sytuacji na drogach.
Po pierwsze: media, policja i politycy kształtują całkowicie
nieprawdziwy obraz tego co się na polskich drogach dzieje. Gwoli
ścisłości: wszyscy są zgodni i ja też, bo wiem to z codziennej praktyki,
że na polskich drogach trwa nieustający horror. Tysiące ludzi ginie
zabitych przez drogowych morderców. To się zgadza.

Natomiast protestuję przeciwko powtarzaniu i powielaniu mitów co do
przyczyn tego stanu.
Co wynika z programów informacyjnych wszystkich kanałów telewizyjnych,
szczególnie w długie weekendy, w dniu 1 listopada lub w wakacje?

Wszystkie media, policja i politycy kreują następujący obraz
największego zagrożenia na polskich drogach:

Wg nich jest to młodzieniec lat 20-25, który będąc pod wpływem [...]
lub [...], a najlepiej jedno i drugie, pędzi przez środek miasta
200 km na godzinę stuningowaną beemką z ciemnymi szybami, nie zatrzymuje
się do kontroli policyjnej i po staranowaniu kilkunastu samochodów
zatrzymuje się na latarni.

W lecie pierwszeństwo obejmuje motocyklista, szybkość wzrasta do 250
km/h, a nawet niektóre serwisy bez żenady mówią o 300 km/h.

Diagnoza, utrwalona od wielu lat i powtarzana jako oczywisty,
niepodważalny dogmat jest jedna: największą przyczyną wypadków w Polsce
są: szybkość, brawura, [...]. Czasem, z rzadka, gwoli już największego
obiektywizmu, ktoś jeszcze wspomni o dziurawych drogach i kiepskim
stanie technicznym pojazdów.

Adekwatnie do tak zidentyfikowanych zagrożeń podejmuje się akcje: w
długi weekend tysiące policjantów czai się w krzakach z suszarkami i
alkomatami, słupów na fotoradary (w większości pustych) oraz znaków
ograniczenia prędkości jest już więcej niż reklam hurtowni.

I wszyscy niezmiennie demonstrują zdziwienie, szok, oburzenie: "znów na
drogach w weekend zginęło 80 osób".

To dlaczego zginęło? Na drogi wyległo tysiące policjantów, wszystkie
stacje telewizyjne na okrągło pokazywały ich w akcji, kiedy ofiarnie
wyskakują z lizakiem tuż przed pędzący samochód, a potem skruszony
kierowca dmucha w balonik. Czemu mimo to ci wszyscy ludzie zginęli, a
wielokrotnie więcej trafiło w ciężkim stanie do szpitala?

Z moich dwudziestoletnich obserwacji, popartych zresztą prowadzonymi
przeze mnie statystykami, wynika prosta odpowiedź: oni zginęli nie tam
gdzie stali policjanci, i zginęli nie z takich przyczyn, o jakich
wszyscy opowiadają . I nie chodzi tu o tak banalny fakt, że policjanci
stali na siedemdziesiątym kilometrze "gierkówki" a ktoś zginął na
siedemdziesiątym piątym.

Chodzi o to, że w Polsce zdecydowana większość ludzi na drodze ginie w
zupełnie innych okolicznościach niż wynika to z obrazu kreowanego przez
media, policję i polityków.

Z moich statystyk wynika: małolat w czarnej beemce z ciemnymi szybami
pod wpływem [...] lub [...] trafia do szpitala (lub trafiają
jego ofiary) raz na dwa miesiące. Motocyklista, który kogoś [...],
trafia się raz na pół roku. Natomiast, motocyklista, którego ktoś [...]
lub próbował [...], trafia do nas dwa razy w tygodniu.

A wiecie Państwo kto jest, też w moich statystykach, absolutnym numerem
jeden jeśli chodzi o liczbę ofiar? Jest to pani lat 30-40, trzeźwa, w
dobrym, służbowym samochodzie, przejeżdżająca pieszego na pasach. To się
zdarza CODZIENNIE, i to kilka - kilkanaście razy dziennie.

W 24-godzinny ostry dyżur urazowy, w zwykły dzień tygodnia, z terenu
Warszawy trafia do oddziału ratunkowego co najmniej 15 osób (cięższe
przypadki, w tym niektóre skrajnie ciężkie) oraz 30 na ortopedię
(lżejsze przypadki - złamania kończyn bez urazu głowy i narządów
wewnętrznych) - osób przejechanych podczas próby przekroczenia jezdni na
przejściu dla pieszych. I jeszcze jedna do kilku osób, które trafiają
już nie do nas, ale bezpośrednio do Zakładu Medycyny Sądowej, na sekcję
zwłok.

Proponuję Państwu redaktorom "Gazety Wyborczej", zwykle bardzo
rzetelnie
przygotowującej materiały do publikacji: sprawdźcie ogólnopolskie
statystyki we własnym zakresie. Ale krytycznie, nie na zasadzie, że
patrol policji wpisał w rubryce przyczyna wypadku: szybkość, brawura
itp. Po każdych wyborach publikujecie bardzo dokładne statystyki kto
gdzie na kogo głosował, w podziale na kategorie wiekowe, materialne,
miejsce zamieszkania, wykształcenie itd. Opublikujcie, proszę, podobne
statystyki w odniesieniu do wypadków komunikacyjnych.

Jeśli najwięcej ludzi zabija 20-letni młodzieniec, to zakażmy wydawania
mu prawa jazdy przed 25. rokiem życia. Ale jeśli okaże się, że najwięcej
ludzi zostaje zabitych przez kierowców w wieku 30-60 lat, trzeźwych,
którzy nigdy w życiu nie przekroczyli 120 km/h, prawo jazdy mają od co
najmniej kilku lat (a tak właśnie jest !) - to mamy problem.

Bo żadna akcja policyjna ani kampania medialna, w dotychczasowej formie,
nie powstrzyma tej najgroźniejszej grupy morderców drogowych. WPROST
PRZECIWNIE: wszystkie te akcje tylko ich uspokajają: "Nie jestem młodym
kierowcą, mam zwykły samochód 1,3 litra, 70 koni, nie grzeję
"gierkówką"
180 km/h, nie piłem, więc jadę zadowolony z siebie, prowadzę pewnie,
bezpiecznie. Trzask! Lecące w powietrzu ciało uderzonego pieszego.
Wtargnęła na jezdnię! Wszyscy widzieli, wtargnęła prosto pod koła, nie
miałem szans!"

Myślicie Państwo, że ktoś, kto kogoś przed chwilą [...], ma chwilę
refleksji nad sobą? A może wręcz myślicie, że ktoś taki nie wygrzebie
się z wyrzutów sumienia do końca życia? Zapewniam, nic z tego. Policja
przywozi sprawców śmiertelnych wypadków do szpitala na pobranie krwi,
więc z nimi muszę rozmawiać, choć napełniają mnie wstrętem. Zero
refleksji! Zero wyrzutów sumienia! "To ta staruszka wtargnęła na pasy!
Jakie czerwone, jeszcze było żółte!". Pani przywieziona przez policję
zrobiła w oddziale ratunkowym awanturę mężczyźnie, którego pół godziny
wcześniej przejechała wraz z prowadzoną przez niego za rączkę
pięcioletnią córeczką na przejściu dla pieszych, a to oni mieli zielone
światło: "Gdzie lazłeś [...]! Ja miałam zieloną strzałkę, a więc
pierwszeństwo!"

Głównymi przyczynami wypadków w Polsce nie są szybkość, brawura,
[...], dziurawe drogi, kiepskie samochody. Głównymi przyczynami są:
bezmyślność, skrajna głupota, kretynizm, [...], idiotyzm i durnota
kierujących samochodami osobowymi.

Las fotoradarów, ani suszarki w krzaczorach tego nie poprawią. Jedyne,
co może wpłynąć na zmniejszenie liczby ofiar na drogach, to
zdeterminowana, konsekwentna, organiczna, prawdziwa edukacja od
najmłodszych lat. I tu akcja "Gazety" spełnia rolę nie do
przecenienia.
Jestem wam wdzięczny, że w pierwszym artykule opisaliście nie dresiarza
w beemce czy motocyklistę na tylnym kole, ale panią w mercedesie, która
[...] pieszą na przejściu."
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.