Apel wynika z potrzeby serca czy politycznego nakazu?- pytał radny Bialik
Radni miejscy podjęli większością głosów apel w sprawie reparacji, odszkodowań i zadośćuczynienia z tytułu strat, jakie miasto poniosło z powodu napaści Niemiec na Polskę oraz późniejszej okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej. Zanim jednak doszło do jego przegłosowania, konieczne było wprowadzenie kilku poprawek w treści. Radni wymienili się również swoimi spostrzeżeniami, co do celu, jaki im przyświeca w związku z chęcią podjęcia tego apelu.

Apel w sprawie reparacji, odszkodowań i zadośćuczynienia z tytułu strat, jakie miasto poniosło z powodu napaści Niemiec na Polskę oraz późniejszej okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej przygotowała i podpisała się pod nim Urszula Czyżowicz, Anna Szprucińska, Zenon Gondek, Robert Snoch, Piotr Samborski oraz Krzysztof Pec. Grupa radnych na ostatniej sesji skierowała się z prośbą do całej rady o przyjęcie apelu.
- W tym roku obchodzimy 80. rocznicę wysiedlenia i zburzenia Jasła. Miasto, które zostało całkowicie zniszczone podczas II wojny światowej odrodziło się jak feniks z popiołów, dzięki sile i determinacji swoich mieszkańców. Podjęcie apelu wynika z faktu, iż Jasło nie zostało zburzone na skutek działań wojennych, ale na skutek świadomego i celowego działania niemieckiego okupanta oraz niemieckich władz Jasła, które dokonały wysiedlenia, kradzieży oraz celowego wyburzenia Jasła po tym, by zatrzeć ślady rabunku – przypomniała radna Urszula Czyżowicz.
Jako pierwszy głos w tej sprawie zabrał radny Piotr Bialik, który nie ukrywa, że reparacje wojenne Jasłu i jego mieszkańcom bezdyskusyjnie się należą, niemniej nie krył zdziwienia tym, iż radni – a niektórzy z nich pełnią mandat już trzecią czy czwartą kadencję – dopiero teraz zabiegają o wystosowanie apelu.
- Mam uzasadnione wątpliwości czy ten wniosek i apel wynika z potrzeby serca czy z politycznego nakazu – podkreślił P. Bialik. - Gdyby tak było, to uważam, że haniebne jest mieszanie tragedii jaką przeszło miasto w politykę - dodał. Przypomniał, że niedawno w Jaśle odbyła się premiera filmu o Jaśle, podczas której wypowiadał się europoseł Bogdan Rzońca. - Wystąpił z apelem na filmie, aby ubiegać się o reparacje. Mówił również o ponad tysiącu wykradzionych wagonach i wywiezionych z Jasła rzeczach. Jak czytam ten apel to tak, jakbym słyszał pana Rzońcę – dodał radny Bialik, który zaznaczył, że nie chce wiązać tragedii jaka wydarzyła się podczas II wojny światowej w Jaśle z politycznymi układankami PiS-u. - Z tego co widzę, pod apelem podpisali się głównie członkowie PiS-u lub jego sympatycy. Nie chciałbym tego mieszać z polityką – powiedział na koniec wnioskując o zdjęcie apelu z porządku obrad sesji.
Na te słowa obojętny nie pozostał radny Krzysztof Czeluśniak, który nawiązał do swojego dzieciństwa. - Panie Piotrze, proszę właśnie nie politykować. Moje dziecko ma 12 lat i obu dziadziów. Ja się wychowałem bez dziadków, bo SS-Galizien rozstrzelali mojego dziadzia w Bieczu pod kościołem na rynku. Proszę nie mówić takich rzeczy i utożsamiać mnie z jakimkolwiek posłem PiS-u, Platformy itd. Trzymam się od nich jak najbardziej z daleka – zapewnia K. Czeluśniak. - Powaga tej uchwały i podpisanie tego w tym momencie, kiedy jest 80. rocznica - mówi samo za siebie. To (apel - przyp. red.) podpisywali ludzie, którzy nie mają nic z polityką wspólnego. To, że byli kiedyś radnymi kilka kadencji – nie było takiego apelu, projektu, bo nie było takiej rocznicy. Wychowałem się bez dziadziów. Obaj zginęli i nie pozwolę sobie na to, żeby pan mieszał tutaj polityki – skwitował wnosząc o odrzucenie wniosku złożonego przez radnego P. Bialika.
Radni wyrazili chęć przegłosowania apelu. Niemniej zanim do tego doszło, konieczna była przerwa, aby poprzez przygotowanie wniosków wprowadzić do niego m.in. poprawki.
Apel w sprawie reparacji, odszkodowań i zadośćuczynienia z tytułu strat, jakie miasto poniosło z powodu napaści Niemiec na Polskę oraz późniejszej okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej ze zmianami poparło 13 radnych, 2 wstrzymało się od głosu.
id

