Będzie więcej taksówek
19
Od przyszłego roku zwiększy się liczba taksówek w Jaśle. Do 26 dołączy kolejne 10. Licencje uprawniające do przewozu osób przyznała w drodze uchwały Rada Miejska Jasła.
Zdaniem burmistrz Marii Kurowskiej stworzy to możliwość podjęcia nowych działalności gospodarczych przez zainteresowanych przedsiębiorców. Jednocześnie nie naruszy to interesów obecnych przewoźników i zapewni ochronę praw konsumenta.

Przeciwni temu pomysłowi są taksówkarze działający od blisko 30 lat na jasielskim rynku. W ich imieniu z wnioskiem o nie zwiększanie dotychczasowej liczby licencji wystąpił Marek Bilski, prezes Stowarzyszenia Taksówkarzy Miasta Jasła. Podkreśla jednak, że nie jest przeciwny dodatkowym taksówkom, tylko temu, że licencje przyznawane są osobom, które mają stały dochód. - Jeżeli już władze chcą wydać licencje, to bezrobotnym, żeby mieli miejsce pracy. A otrzymują je emeryci czy renciści, już nie mówiąc o mundurowych, którzy mają olbrzymie emerytury. Oni zabierają nam pracę. Są dla nas konkurencyjni, bo nie płacą składek do ZUS-u, więc my nie mamy z nimi szans – mówi nam Marek Bilski.
Próbujemy się przyjrzeć sprawie z bliska. Pytamy władze Jasła, czym się kierują wydając licencje. Józef Bajorek, sekretarz Jasła, do którego zostaliśmy skierowani nie udziela nam satysfakcjonującej odpowiedzi. Na zarzuty Bilskiego odpowiada krótko - My przydzielamy licencję tym osobom, które spełniają ustawowe wymogi. Jeżeli wnioskodawca składa wniosek o licencję i mamy wolną, to czym my się mamy kierować?
Taksówkarze nie kryją jednak niezadowolenia. - Nie ma pracy nawet dla nas. Nam jest naprawdę ciężko. A proszę sobie wyobrazić, kiedy przychodzi emeryt i rencista na postój. Jeżeli my nie możemy zarobić nawet na ZUS, te 840 zł, a teraz dojdzie dodatkowe 10 taksówek, to jak zarobić na składki i jeszcze się utrzymać? – zastanawia się nasz rozmówca, który prosi o anonimowość.
Marek Bilski dodaje, że podobna sytuacja była już w ubiegłym roku, ale wtedy przyznano tylko dwie licencje. - Już wtedy interweniowałem w Urzędzie Miasta, ale dowiedziałem się, że miasto nie zablokuje wydawania licencji, bo to są miejsca pracy.
Taksówkarze mają dziennie po dwa kursy i wszystkie na miejscu. Większy ruch jest jedynie w soboty, kiedy trzeba ludzi odwozić z imprez do domów. - To nie jest praca, tylko wegetacja. My jesteśmy już w takim wieku, że trudno byłoby nam znaleźć gdziekolwiek pracę, zwłaszcza w Jaśle. A jechać za granicę i zostawić rodziny? – dodaje nasz drugi rozmówca.
Sekretarz Bajorek nie rozumie zachowania taksówkarzy – Oni odbierają to jako pojawienie się konkurencji i z tym też jest problem, bo nie zawsze tego konkurenta traktują w sposób należyty, o czym mamy sygnały.
Do rozmowy na postoju włącza się kolejny taksówkarz - Nas nikt nie pytał o zdanie. Pani burmistrz nie pofatygowała się, żeby zobaczyć, jak ta praca wygląda. To nie sztuka dać licencje emerytom czy rencistom, którzy mają stały dochód. A poza tym, jeżeli takiego emeryta stać na samochód za 40 tys. zł, to znaczy, że wcale nie jest taki biedny, a my tu kokosów nie mamy.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Zdaniem burmistrz Marii Kurowskiej stworzy to możliwość podjęcia nowych działalności gospodarczych przez zainteresowanych przedsiębiorców. Jednocześnie nie naruszy to interesów obecnych przewoźników i zapewni ochronę praw konsumenta.

Przeciwni temu pomysłowi są taksówkarze działający od blisko 30 lat na jasielskim rynku. W ich imieniu z wnioskiem o nie zwiększanie dotychczasowej liczby licencji wystąpił Marek Bilski, prezes Stowarzyszenia Taksówkarzy Miasta Jasła. Podkreśla jednak, że nie jest przeciwny dodatkowym taksówkom, tylko temu, że licencje przyznawane są osobom, które mają stały dochód. - Jeżeli już władze chcą wydać licencje, to bezrobotnym, żeby mieli miejsce pracy. A otrzymują je emeryci czy renciści, już nie mówiąc o mundurowych, którzy mają olbrzymie emerytury. Oni zabierają nam pracę. Są dla nas konkurencyjni, bo nie płacą składek do ZUS-u, więc my nie mamy z nimi szans – mówi nam Marek Bilski.
Próbujemy się przyjrzeć sprawie z bliska. Pytamy władze Jasła, czym się kierują wydając licencje. Józef Bajorek, sekretarz Jasła, do którego zostaliśmy skierowani nie udziela nam satysfakcjonującej odpowiedzi. Na zarzuty Bilskiego odpowiada krótko - My przydzielamy licencję tym osobom, które spełniają ustawowe wymogi. Jeżeli wnioskodawca składa wniosek o licencję i mamy wolną, to czym my się mamy kierować?
Taksówkarze nie kryją jednak niezadowolenia. - Nie ma pracy nawet dla nas. Nam jest naprawdę ciężko. A proszę sobie wyobrazić, kiedy przychodzi emeryt i rencista na postój. Jeżeli my nie możemy zarobić nawet na ZUS, te 840 zł, a teraz dojdzie dodatkowe 10 taksówek, to jak zarobić na składki i jeszcze się utrzymać? – zastanawia się nasz rozmówca, który prosi o anonimowość.
Marek Bilski dodaje, że podobna sytuacja była już w ubiegłym roku, ale wtedy przyznano tylko dwie licencje. - Już wtedy interweniowałem w Urzędzie Miasta, ale dowiedziałem się, że miasto nie zablokuje wydawania licencji, bo to są miejsca pracy.
Taksówkarze mają dziennie po dwa kursy i wszystkie na miejscu. Większy ruch jest jedynie w soboty, kiedy trzeba ludzi odwozić z imprez do domów. - To nie jest praca, tylko wegetacja. My jesteśmy już w takim wieku, że trudno byłoby nam znaleźć gdziekolwiek pracę, zwłaszcza w Jaśle. A jechać za granicę i zostawić rodziny? – dodaje nasz drugi rozmówca.
Sekretarz Bajorek nie rozumie zachowania taksówkarzy – Oni odbierają to jako pojawienie się konkurencji i z tym też jest problem, bo nie zawsze tego konkurenta traktują w sposób należyty, o czym mamy sygnały.
Do rozmowy na postoju włącza się kolejny taksówkarz - Nas nikt nie pytał o zdanie. Pani burmistrz nie pofatygowała się, żeby zobaczyć, jak ta praca wygląda. To nie sztuka dać licencje emerytom czy rencistom, którzy mają stały dochód. A poza tym, jeżeli takiego emeryta stać na samochód za 40 tys. zł, to znaczy, że wcale nie jest taki biedny, a my tu kokosów nie mamy.
Katarzyna Pacwa-Wilk
