Błotnista Komańcza
W sobotę 18 sierpnia w Komańczy odbył się Pierwszy Bieszczadzki Maraton „Tropami Żbików”. Była to VI edycja Transgranicznego Wyścigu Rowerów Górskich a zarazem III Kelly's Bike Tour. Dla maratończyków przygotowano dwa dystanse - MEGA (43km) oraz GIGA(86km - 2 pętle) do wyboru w trakcie trwania maratonu. Organizatorzy dla uczestników zapewnili liczne atrakcje, jednak chyba największą była pogoda, której niestety nikt nie jest w stanie przewidzieć. W noc poprzedzającą wyścig nad podkarpaciem przeszły burze i ulewne deszcze, po których trasa wyścigu stała się bogata w liczne kałuże i błota. Dla uczestników MTB MARATHON to oczywiście nic nowego, zwłaszcze że tydzień wcześniej mieli bradzo podobne warunki w Głuszycy a wcześniej w Krynicy. Jednak, jak mówili sami zainteresowani, w Komańczy tego „atrakcyjnego” błota było zdecydowanie najwięcej. Trasa maratonu była bardzo dobrze oznakowana, charakteryzowała się bardzo trudnymi podjazdami i karkołomnymi zjazdamy a dodatkowo wszystkim uczestnikom jazdę utrudniał padający deszcz oraz wspomniane wcześniej błoto. Nad bezpieczeństwem uczestników czuwali goprowcy.
W maratonie wystartowało 76 osób, z czego tylko 6 zdecydowało się na przejechanie dystansu GIGA a spowodowane to było w dużej mierze awariami sprzętu, który na takiej trasie napotyka dodatkowe trudności.
Swoją reprezentację na bieszczadzkim maratonie wystawiło również Jasło. Najlepiej spisał się Tomasz Leśniak z Jasielskiego Stowarzyszenia Cyklistów, który na mecie zawodów zameldował się jako drugi. Pośród uczestników, oprócz wspomnianego Tomasza Leśniaka, na starcie stanęli także Wojciech Czubik, Jakub Zbiegień, Marcin Wiącek, Jerzy Reczek oraz Wiktor Wiśniewicz – wszyscy reprezentujący Jasielskie Stowarzyszenie Cyklistów, a dodatkowo w wyścigu brali udział reprezentanci Jasła – Jakub Siemiączo i Stanisław Rak.
Mimo niesprzyjającej pogody ani uczestnicy ani kibice nie mogli się nudzić. Po zakończeniu maratonu odbyło się losowanie nagród i jeśli ktoś miał szczęście to nie wrócił do domu z pustymi rękoma. Żegnając Komańczę rowerzyści mieli nadzieję iż w przyszłym roku również będą mieli okazję wziąć udział w podobnej imprezie i oby tylko pogoda była zdecydowanie lepsza.




M.L.
