Burmistrz i radna walczą w sądzie
Małgorzata Salacha pozwała do sądu Magdalenę Stasiowską za naruszenie jej dóbr osobistych wskutek podania nieprawdziwych informacji w lokalnym tygodniku. Sprawa dotyczy publikacji artykułu w gazecie ogólnopolskiej, za który gmina zapłaciła ponad 12 tys. zł. Wczoraj odbyła się pierwsza rozprawa przed Sądem Okręgowym w Krośnie.

Początkiem marca ubiegłego roku Polska Agencja Przedsiębiorczości z siedzibą w Katowicach nominowała gminę Kołaczyce do tytułu Lidera Rozwoju Regionalnego 2016 – ogólnopolskiego programu, którego laureatami zostają miasta i gminy działające dla dobra lokalnej społeczności. Władze Kołaczyc skorzystały z propozycji szerszej promocji gminy, poprzez zakup materiału prasowego w formie wywiadu w ogólnopolskiej Gazecie Wyborczej za ponad 12 tys. zł brutto.
Gmina została laureatem do tytułu lidera i otrzymała statuetkę na Kongresie Przedsiębiorczości w Lublinie. Magdalena Stasiowska udzielając wypowiedzi dla lokalnej prasy uznała, że wydawanie 12 tys. zł jest trwonieniem pieniędzy na artykuły w zamian za statuetkę. Ponadto zwróciła uwagę, że firma PAP trudni się kreowaniem wizerunku, a burmistrz nie powinna tego robić z pieniędzy mieszkańców.
Sprawa ta znalazła swój finał w sądzie. Burmistrz Małgorzata Salacha pozwała radną Magdalenę Stasiowską za naruszenie jej dóbr osobistych poprzez podanie nieprawdziwych informacji do lokalnej gazety w sprawie rzekomego zakupu statuetki. Domaga się od niej 12 tys. zł zadośćuczynienia oraz przeprosin w formie oświadczenia.
Wczoraj w Krośnie odbyła się pierwsza rozprawa, podczas której zostali przesłuchani świadkowie w tym radni, sołtysi oraz pracownicy administracyjni gminy. Wszyscy jednogłośnie podkreślali, że wizerunek Małgorzaty Salachy został mocno nadszarpnięty przez ich zdaniem nieprawdziwe informacje opublikowane w lokalnym tygodniku. Z ich zeznań wynikało, że wykupienie artykułu nie było jednoznaczne z otrzymaniem nominacji i nagrody.
- Publikacja artykułu w poczytnej gazecie dała nam możliwość zaprezentowania gminy na forum ogólnopolskim. Nakład w Gazecie Wyborczej był ponad 100 tysięcy w dniu, kiedy ukazał się materiał prasowy ( promujący gminę). Była to propozycja, z której gmina mogła skorzystać, ale nie musiała. Dodatkowo pani burmistrz wynegocjowała dwudniowe stoisko podczas kongresu, na którym miały zaprezentować się zwycięskie gminy - podkreślił pracownik od spraw promocji.
Sołtysi oraz radni podkreślali, że odbiór mieszkańców po publikacji w sprawie zakupu artykułu za 12 tys. zł w lokalnej prasie wywołał falę krytyki na burmistrza Kołaczyc. - Byłem bombardowany pytaniami ze strony mieszkańców "co wy w tej gminie robicie", "dlaczego wydajecie takie pieniądze w gazecie". Poprzez ten artykuł pani burmistrz straciła wiarygodność w oczach większości moich rozmówców. Uwierzyli, że lekką ręką wydaje się pieniądze na cele nieistotne – zaznacza radny Andrzej Maziarz.
Radny Edward Zbylut zeznał, że burmistrz na posiedzeniu komisji społecznej poinformowała radnych o kosztach związanych z wykupieniem artykułu. - Pani burmistrz zapytała, czy jest aprobata radnych, aby przystąpić do programu. Jednogłośnie zgodziliśmy się. Już wtedy dowiedziałem się o konkretnej kwocie. Przypomniałem sobie, że była dyskusja, podczas której uznaliśmy na komisji, że jest to dla nas korzystne dla wizerunku gminy – dodał.
Burmistrz Małgorzata Salacha tuż po rozprawie powiedziała o powodach wystąpienia na drogę sądową. Podkreśliła, że statuetkę otrzymała gmina, nie jej włodarz. - Dopuszczam możliwość krytyki, ale w tym momencie pani radna złamała pewne zasady, które obowiązują w dzisiejszym świecie. Ma prawo mówić, że za te pieniądze możemy kupić żwir, czy wydać je na inne działania na rzecz mieszkańców, ale najbardziej oburzyło mnie to, że ja kupiłam tę nagrodę, aby wzmocnić swój wizerunek. Nigdy mi na tym nie zależało. Umiem zawalczyć o to poprzez swoją codzienną pracę. Nie potrzebuję takich nagród, nigdy o nie nie walczyłam. W tej chwili nie bronię swojego imienia jako burmistrz, ale Małgorzata Salacha.

Pełnomocnik pozwanej Magdaleny Stasiowskiej podkreśla, że wypowiedź jego mocodawczyni była elementem debaty publicznej na temat ważny dla mieszkańców gminy Kołaczyce, która w jego mniemaniu była w pełni dopuszczalna. - Wypowiedź ta mieściła się w ramach prawnie dozwolonej krytyki, która jest fundamentalnym prawem obywatelskim gwarantowanym przez Konstytucję oraz Europejską Konwencję Praw Człowieka. Trybunał w Strasburgu wielokrotnie wyjaśniał tę kwestię i kategorycznie podkreślał, że tego rodzaju wypowiedzi nie mogą być w żaden sposób ograniczane. Dlatego czynienie Pani Magdalenie Stasiowskiej zarzutu z tego, że korzysta z najbardziej zasadniczego prawa obywatelskiego jest, z punktu widzenia standardów zachodnioeuropejskich, czymś całkowicie niezrozumiałym i niepokojącym – powiedział adwokat Krzysztof Stopkowicz.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

