Burzliwa dyskusja wokół podtopień w Sobniowie
18
Mieszkańcy Sobniowa przedstawili na sesji rady miasta swoje zarzuty wobec administracji, związane z podtopieniami i zalewaniem posesji.


„Obietnic nie dotrzymano”
- Po poprzedniej powodzi obiecywano nam ze pewne rzeczy dotyczące problemów z wodą będą załatwione. Obietnic tych nie dotrzymano. – mówiła pani Krystyna Zięba.
- Rowy melioracyjne miały być koszone – nie są. – kontynuowała mieszkanka ul. Bławatnej - Miał być załatwiony problem spiętrzania się wody na mostkach – nie jest. Ponadto przegląd wzdłuż nasypu nie został dokończony – wykonano go tylko na pewnym odcinku – przez co utrudniony jest odpływ wody Jasiołki. Dodatkowo podczas powodzi zamykana jest przepompownia ścieków przy ulicy Ceramicznej, w wyniku czego woda z głównego kolektora tryska przez studzienki ściekowe gejzerem wysokości półtora metra zalewając wszystko wokół.
- Proszę państwa, to jest jedno wielkie szambo! – podsumowywała, dodając, że mieszkańcom nie chodzi o jednorazowe odszkodowania – My po prostu nie chcemy być kilka razy do roku zalewani szambem.

Ryszard Pabian zwracał uwagę, że rowy na omawianym terenie są położone wzdłuż nasypów kolejowych i stanowią własność PKP. - Nie możemy wejść na ten teren tak sobie, i podejmować jakiekolwiek działania. PKP musi wyrazić na nie zgodę, albo podjąć je samodzielnie.
- Rów przy ulicy Bławatnej jest własnością miasta. – odpowiadali mieszkańcy - Można go wyczyścić i doprowadzić do stanu normalnej przepustowości. W ubiegłym roku przedstawialiśmy tę sprawę i prosiliśmy o udrożnienie rowu. Obiecano, że coś będzie zrobione. W międzyczasie rozmawiałam jeszcze z odpowiednim pracownikiem, który powiedział, że rów będzie pogłębiony. Jest maj 2010 i nie zostało zrobione nic, rów jest zarośnięty trawą, a gdy przyszła powódź woda rozlała się na okoliczne posesje.

Przewodniczący Rady, Andrzej Dybaś, zauważył, że do wybijania kanalizacji mogą przyczyniać się niektórzy mieszkańcy. - Dlaczego ta kanalizacja wybija? Proszę przyjrzeć się, jak sąsiedzi są podpięci z wodą.
Obecni na sali właściciele posesji nie zaprzeczali, iż przewodniczący mówi prawdę. - Gazociągi swój rurociąg przeglądają co roku, wy również wyślijcie pracowników i sprawdźcie czy i w jaki sposób rynny są powpuszczane do ziemi.
Trzech gospodarzy odbija piłeczkę
Głos zabrała również radna Elżbieta Bernal - Mamy w Sobniowie trzech gospodarzy: gminę, powiat i miasto. I oni odbijają piłeczkę jeden do drugiego. Rozumiemy, że nie wszystko da się zrobić. Wiemy, że niektóre działania są wieloletnie i wymagają dużych środków. Ale są też inne, na które nie trzeba wiele czasu czy pieniędzy. – mówiła.
- Mamy przy tym trzy zbiorniki retencyjne, a zalewa nam centrum – czy to normalne? – pytała radna.
- Nie ma nikogo z powiatu, który jest zarządcą części tamtejszych dróg i bardzo nad tym ubolewam, choć przedstawiciele władz powiatu dostali zaproszenie. – wtrącił Andrzej Dybaś.

Na temat prac wykonanych w rejonie wypowiedział się Paweł Zawada, kierownik Wydziału Gospodarki Mieniem UMJ. - Gdy idzie o rów miejski biegnący od ulicy Floriańskiej w kierunku torów, kilka lat temu została tam umocniona skarpa, ponieważ obsuwał się i zagrażał zabudowaniem. Został oczyszczony aż do ulicy Żniwnej i jest na bieżąco przeglądany.
- Kolejnym rowem jest biegnący od stadionu w Sobniowie, pod ulicą Floriańską do ul. Ceramicznej i wzdłuż niej, a kończący swój bieg za drugim przepustem. Czyszczono go ostatnio w zeszłym roku. Jasielskie spółki wodne będą też czyścić rów przy ulicy Bławatnej, który został po ostatnich podtopieniach udrożniony i oczyszczony w roku 2009.
„Pan nie powinien pracować w tym urzędzie”
Kierownik odniósł się również do poruszonego przez radną Bernal tematu zbiorników retencyjnych - Stawy, które służą jako zbiorniki retencyjne mają graniczoną pojemność. Podczas normalnych opadów przechwytują wodę, ale niestety podczas ostatnich deszczy przepełniły się.
Wyjaśnienia Pawła Zawady nie przekonały radnej - Rów przy Bławatnej nie był czyszczony tylko jest koszony z wierzchu. Rów przy ulicy floriańskiej jest rzeczywiście częściowo umocniony, ale jego pozostałą część nie jest w ogóle koszona i rośnie tam dwumetrowa trawa. Rów przy granicznej też nie jest skoszony.
Szczególnie zirytowała radną odpowiedź dotycząca stawów - Pan mówi o stawach jako zbiornikach retencyjnych – ośmiesza się pan. Jeszcze zanim zostałam radną walczyłam żeby doprowadzić stawy do stanu używalności i nic nie zrobiono. Nie ma nawet przepustowości z jednego stawu do drugiego. Panie Pawle to wstyd, co pan tu wygaduje. Pan nie powinien pracować w tym urzędzie. - zakończyła radna.
- Zarząd osiedla co roku otrzymuje pracownika wraz z kosiarką, niestety tak nim dysponuje, że on nie został do tej pory wykorzystany. - ripostował Zawada.
Radna Elżbieta Bernal odpowiedziała, iż nie uzyskała odpowiedniej informacji na ten temat.
Pod koniec dyskusji głos zabrała burmistrz Maria Kurowska zaznaczając, iż z jej rozmów z mieszkańcami Sobniowa wynika, że stan rowów melioracyjnych uległ w ich odczuciu poprawie w porównaniu z ubiegłymi latami oraz że nie wszyscy oceniają pracę Pawła Zawady tak, jak radna Bernal.
(ks)

„Obietnic nie dotrzymano”
- Po poprzedniej powodzi obiecywano nam ze pewne rzeczy dotyczące problemów z wodą będą załatwione. Obietnic tych nie dotrzymano. – mówiła pani Krystyna Zięba.
- Rowy melioracyjne miały być koszone – nie są. – kontynuowała mieszkanka ul. Bławatnej - Miał być załatwiony problem spiętrzania się wody na mostkach – nie jest. Ponadto przegląd wzdłuż nasypu nie został dokończony – wykonano go tylko na pewnym odcinku – przez co utrudniony jest odpływ wody Jasiołki. Dodatkowo podczas powodzi zamykana jest przepompownia ścieków przy ulicy Ceramicznej, w wyniku czego woda z głównego kolektora tryska przez studzienki ściekowe gejzerem wysokości półtora metra zalewając wszystko wokół.
- Proszę państwa, to jest jedno wielkie szambo! – podsumowywała, dodając, że mieszkańcom nie chodzi o jednorazowe odszkodowania – My po prostu nie chcemy być kilka razy do roku zalewani szambem.

Ryszard Pabian zwracał uwagę, że rowy na omawianym terenie są położone wzdłuż nasypów kolejowych i stanowią własność PKP. - Nie możemy wejść na ten teren tak sobie, i podejmować jakiekolwiek działania. PKP musi wyrazić na nie zgodę, albo podjąć je samodzielnie.
- Rów przy ulicy Bławatnej jest własnością miasta. – odpowiadali mieszkańcy - Można go wyczyścić i doprowadzić do stanu normalnej przepustowości. W ubiegłym roku przedstawialiśmy tę sprawę i prosiliśmy o udrożnienie rowu. Obiecano, że coś będzie zrobione. W międzyczasie rozmawiałam jeszcze z odpowiednim pracownikiem, który powiedział, że rów będzie pogłębiony. Jest maj 2010 i nie zostało zrobione nic, rów jest zarośnięty trawą, a gdy przyszła powódź woda rozlała się na okoliczne posesje.

Przewodniczący Rady, Andrzej Dybaś, zauważył, że do wybijania kanalizacji mogą przyczyniać się niektórzy mieszkańcy. - Dlaczego ta kanalizacja wybija? Proszę przyjrzeć się, jak sąsiedzi są podpięci z wodą.
Obecni na sali właściciele posesji nie zaprzeczali, iż przewodniczący mówi prawdę. - Gazociągi swój rurociąg przeglądają co roku, wy również wyślijcie pracowników i sprawdźcie czy i w jaki sposób rynny są powpuszczane do ziemi.
Trzech gospodarzy odbija piłeczkę
Głos zabrała również radna Elżbieta Bernal - Mamy w Sobniowie trzech gospodarzy: gminę, powiat i miasto. I oni odbijają piłeczkę jeden do drugiego. Rozumiemy, że nie wszystko da się zrobić. Wiemy, że niektóre działania są wieloletnie i wymagają dużych środków. Ale są też inne, na które nie trzeba wiele czasu czy pieniędzy. – mówiła.
- Mamy przy tym trzy zbiorniki retencyjne, a zalewa nam centrum – czy to normalne? – pytała radna.
- Nie ma nikogo z powiatu, który jest zarządcą części tamtejszych dróg i bardzo nad tym ubolewam, choć przedstawiciele władz powiatu dostali zaproszenie. – wtrącił Andrzej Dybaś.

Na temat prac wykonanych w rejonie wypowiedział się Paweł Zawada, kierownik Wydziału Gospodarki Mieniem UMJ. - Gdy idzie o rów miejski biegnący od ulicy Floriańskiej w kierunku torów, kilka lat temu została tam umocniona skarpa, ponieważ obsuwał się i zagrażał zabudowaniem. Został oczyszczony aż do ulicy Żniwnej i jest na bieżąco przeglądany.
- Kolejnym rowem jest biegnący od stadionu w Sobniowie, pod ulicą Floriańską do ul. Ceramicznej i wzdłuż niej, a kończący swój bieg za drugim przepustem. Czyszczono go ostatnio w zeszłym roku. Jasielskie spółki wodne będą też czyścić rów przy ulicy Bławatnej, który został po ostatnich podtopieniach udrożniony i oczyszczony w roku 2009.
„Pan nie powinien pracować w tym urzędzie”
Kierownik odniósł się również do poruszonego przez radną Bernal tematu zbiorników retencyjnych - Stawy, które służą jako zbiorniki retencyjne mają graniczoną pojemność. Podczas normalnych opadów przechwytują wodę, ale niestety podczas ostatnich deszczy przepełniły się.
Wyjaśnienia Pawła Zawady nie przekonały radnej - Rów przy Bławatnej nie był czyszczony tylko jest koszony z wierzchu. Rów przy ulicy floriańskiej jest rzeczywiście częściowo umocniony, ale jego pozostałą część nie jest w ogóle koszona i rośnie tam dwumetrowa trawa. Rów przy granicznej też nie jest skoszony.
Szczególnie zirytowała radną odpowiedź dotycząca stawów - Pan mówi o stawach jako zbiornikach retencyjnych – ośmiesza się pan. Jeszcze zanim zostałam radną walczyłam żeby doprowadzić stawy do stanu używalności i nic nie zrobiono. Nie ma nawet przepustowości z jednego stawu do drugiego. Panie Pawle to wstyd, co pan tu wygaduje. Pan nie powinien pracować w tym urzędzie. - zakończyła radna.
- Zarząd osiedla co roku otrzymuje pracownika wraz z kosiarką, niestety tak nim dysponuje, że on nie został do tej pory wykorzystany. - ripostował Zawada.
Radna Elżbieta Bernal odpowiedziała, iż nie uzyskała odpowiedniej informacji na ten temat.
Pod koniec dyskusji głos zabrała burmistrz Maria Kurowska zaznaczając, iż z jej rozmów z mieszkańcami Sobniowa wynika, że stan rowów melioracyjnych uległ w ich odczuciu poprawie w porównaniu z ubiegłymi latami oraz że nie wszyscy oceniają pracę Pawła Zawady tak, jak radna Bernal.
(ks)
