Coraz więcej podejrzanych w aferze korupcyjnej ZUS. Postawiono kolejne zarzuty
63
Marek S., dyrektor oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Jaśle usłyszał zarzuty dotyczące wręczenia korzyści majątkowych oraz zarzut przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i działania na szkodę ZUS. Te same zarzuty postawiono również Aleksandrowi B., dyrektorowi nowosądeckiego oddziału ZUS oraz Władysławowi S., dyrektorowi II Oddziału ZUS w Łodzi.
Wobec podejrzanych zastosowano środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 20.000 zł. Podejrzani częściowo przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. W tym momencie nie znamy jeszcze bliższych szczegółów. - Żadnych szczegółów prokurator prowadzący postępowanie nie podaje. Mogę jedynie powiedzieć, że te trzy osoby, którym 29 marca br. przedstawiono zarzuty pozostają na wolności – powiedziała portalowi jaslo4u.pl Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Aktualizacja:
Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Jaśle wystosował oficjalny komunikat w sprawie tzw. afery korupcyjnej, w którą zamieszany jest m.in. Marek S., dyrektor Oddziału ZUS w Jaśle. - W chwili obecnej nie posiadamy informacji na ten temat. Wiemy tyle, ile podała Polskiej Agencji Prasowej Okręgowa Prokuratura w Szczecinie – czytamy w komunikacie przesłanym do nas przez Agnieszkę Prajsnar, rzecznika prasowego ZUS w Jaśle.
Nieco więcej światła na obecną sytuację rzuca oświadczenie Przemysława Przybylskiego, rzecznika prasowego centrali ZUS w Warszawie. - Decyzją prezesa Zakładu wszystkie osoby, którym postawiono zarzuty zostały odsunięte od swoich funkcji. Niezależnie od toczącego się postępowania wszystkie oddziały Zakładu Ubezpieczeń Społecznych funkcjonują normalnie i bez żadnych zakłóceń –informuje Przybylski.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Marek S. jest na zwolnieniu lekarskim. Jest to już kolejny przypadek dotyczący czerpania korzyści majątkowych przez pracowników i dyrektorów ZUS. Śledztwo w sprawie korupcji w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych trwa od 2008 roku. Sprawa jednak zatacza coraz szersze kręgi i ujawnia coraz więcej podejrzanych. Przypomnijmy, że we wrześniu 2009 r. do aresztu trafili były już prezes ZUS Sylwester R. oraz dyrektor szczecińskiego oddziału Tadeusz D. Prokuratura postawiła Sylwestrowi R. 12 zarzutów, a Tadeuszowi D. 14 zarzutów dotyczących łapownictwa i czerpania korzyści majątkowych w związku z pełnioną funkcją. Na byłym prezesie ZUS ciąży 13 zarzutów. Według śledczych pewna firma budowlana za darmo wyremontowała dach domu prezesa, inna spółka zaopatrująca ZUS w regały zapłaciła akcyzę za sprowadzonego przez prezesa z USA jeepa cherokee. Pozostałe zarzuty dotyczą darmowych pobytów w ośrodkach wczasowych i „prezentów” od podwładnych, m.in. podróż promem, telewizor i zegarek. Z kolei byłemu dyrektorowi oddziału ZUS w Szczecinie prokuratura zarzuca osiem przestępstw, m.in. żądanie od biznesmena 30 tys. zł za ustawienie przetargu. W jego przypadku sąd nie zgodził się na uchylenie aresztu.
Za wręczanie łapówek grozi kara do ośmiu lat więzienia. Za ich przyjmowanie, połączone z zachowaniem stanowiącym naruszenie przepisów prawa lub uzależnianiem od łapówki wykonania czynności służbowej, grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Również do 10 lat więzienia grozi za przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści.
Do sprawy powrócimy.
(kp)
Wobec podejrzanych zastosowano środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 20.000 zł. Podejrzani częściowo przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. W tym momencie nie znamy jeszcze bliższych szczegółów. - Żadnych szczegółów prokurator prowadzący postępowanie nie podaje. Mogę jedynie powiedzieć, że te trzy osoby, którym 29 marca br. przedstawiono zarzuty pozostają na wolności – powiedziała portalowi jaslo4u.pl Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Aktualizacja:
Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Jaśle wystosował oficjalny komunikat w sprawie tzw. afery korupcyjnej, w którą zamieszany jest m.in. Marek S., dyrektor Oddziału ZUS w Jaśle. - W chwili obecnej nie posiadamy informacji na ten temat. Wiemy tyle, ile podała Polskiej Agencji Prasowej Okręgowa Prokuratura w Szczecinie – czytamy w komunikacie przesłanym do nas przez Agnieszkę Prajsnar, rzecznika prasowego ZUS w Jaśle.
Nieco więcej światła na obecną sytuację rzuca oświadczenie Przemysława Przybylskiego, rzecznika prasowego centrali ZUS w Warszawie. - Decyzją prezesa Zakładu wszystkie osoby, którym postawiono zarzuty zostały odsunięte od swoich funkcji. Niezależnie od toczącego się postępowania wszystkie oddziały Zakładu Ubezpieczeń Społecznych funkcjonują normalnie i bez żadnych zakłóceń –informuje Przybylski.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Marek S. jest na zwolnieniu lekarskim. Jest to już kolejny przypadek dotyczący czerpania korzyści majątkowych przez pracowników i dyrektorów ZUS. Śledztwo w sprawie korupcji w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych trwa od 2008 roku. Sprawa jednak zatacza coraz szersze kręgi i ujawnia coraz więcej podejrzanych. Przypomnijmy, że we wrześniu 2009 r. do aresztu trafili były już prezes ZUS Sylwester R. oraz dyrektor szczecińskiego oddziału Tadeusz D. Prokuratura postawiła Sylwestrowi R. 12 zarzutów, a Tadeuszowi D. 14 zarzutów dotyczących łapownictwa i czerpania korzyści majątkowych w związku z pełnioną funkcją. Na byłym prezesie ZUS ciąży 13 zarzutów. Według śledczych pewna firma budowlana za darmo wyremontowała dach domu prezesa, inna spółka zaopatrująca ZUS w regały zapłaciła akcyzę za sprowadzonego przez prezesa z USA jeepa cherokee. Pozostałe zarzuty dotyczą darmowych pobytów w ośrodkach wczasowych i „prezentów” od podwładnych, m.in. podróż promem, telewizor i zegarek. Z kolei byłemu dyrektorowi oddziału ZUS w Szczecinie prokuratura zarzuca osiem przestępstw, m.in. żądanie od biznesmena 30 tys. zł za ustawienie przetargu. W jego przypadku sąd nie zgodził się na uchylenie aresztu.
Za wręczanie łapówek grozi kara do ośmiu lat więzienia. Za ich przyjmowanie, połączone z zachowaniem stanowiącym naruszenie przepisów prawa lub uzależnianiem od łapówki wykonania czynności służbowej, grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Również do 10 lat więzienia grozi za przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści.
Do sprawy powrócimy.
(kp)
