Cyrk na kółkach... w wydaniu radnych miejskich
57
Ostatnia sesja rady miejskiej Jasła, podobnie jak większość posiedzeń tego gremium przebiegała bardzo burzliwie. Tym razem jednak nasi radni popisywali się przed radnymi powiatu i gminy Jasło na sesji wyjazdowej, która odbyła się w Karpackiej Troi. Niedowierzanie, zdziwienie i zażenowanie, to słowa, które najczęściej przewijały się przez usta radnych gminy i powiatu, kiedy opuszczali salę wystawową skansenu.
Na podjęcie przez nich decyzji potrzebowali zaledwie kilku minut, natomiast miejscy radni kłócili się o to, dlaczego sesja została zwołana w Trzcinicy, a nie w Jaśle. Ponadgodzinne przepychanki, gdzie w roli głównej wystąpili radni Krzysztof Czeluśniak i Tadeusz Stachaczyński wzbudziły zniesmaczenie i politowanie. Zamiast dyskusji merytorycznej była – jak to określił radny Jerzy Węgrzyn – błazenada.

Wspólna inicjatywa
Sesja wyjazdowa w Trzcinicy została zwołana przez trzy samorządy lokalne: powiatowy, gminy Jasło i miasta Jasła. Radni mieli podjąć uchwałę dotyczącą przekazania środków finansowych na budowę drogi dojazdowej do Karpackiej Troi w Trzcinicy. – Decyzję poprzedziły wcześniejsze spotkania samorządów: powiatu, miasta Jasła i gminy Jasło o wspólnym ponoszeniu kosztów budowy tego przedsięwzięcia, jakim jest droga dojazdowa – tłumaczyła Alicja Zając.
Radni nie rozumieją przepisów?
Radni powiatowi zorganizowali sesję w sali konferencyjnej starostwa, gdzie podjęli jednogłośnie decyzję o przyznaniu kwoty 150 tys. zł na budowę nowej drogi. Do Trzcinicy przyjechali już z podjętą uchwałą, oczekując tylko - jak mogłoby się wydawać - dopełnienia formalności ze strony radnych miasta i gminy. W praktyce okazało się to bardzo trudne, a momentami wręcz niemożliwe.

Jak zwykle najbardziej aktywni byli radni Krzysztof Czeluśniak i Tadeusz Stachaczyński. Ich wątpliwości dotyczyły jednak kwestii formalnych związanych z samą organizacją posiedzenia rady. Ich zdaniem nadinterpretowano przepisy prawne, dostosowując je do własnych potrzeb i uniemożliwiając jednocześnie udział mieszkańcom miasta w sesji. - Poprosiłem radcę prawnego o wyjaśnienie tego, bo tak samo jak pan Stachaczyński mam wątpliwości, bo skoro zapis jest taki, a ustawa jest nadrzędną jak statut. Trzeba ze zrozumieniem czytać przepisy prawa – apelował Krzysztof Czeluśniak.
Zdaniem radcy prawnego Ewy Filipek-Sochackiej, możliwość przeprowadzenia sesji wyjazdowej nie jest uregulowana prawnie. Powołuje się jednak na artykuł 20 ustawy o samorządzie gminnym, który mówi, że rada gminy obraduje na sesjach zwoływanych przez przewodniczącego w miarę potrzeby, jednak nie rzadziej niż raz na kwartał. Z kolei paragraf 45 Statutu Miasta Jasła mówi, że sesje przygotowuje przewodniczący rady (obejmuje ustalenie porządku obrad, terminu i miejsca obrad). - Moim zdaniem przewodniczący decyduje o miejscu obrad. Jeżeli przedmiotem dzisiejszej sesji jest udzielenie pomocy finansowej gminie, to myślę, że ma to związek, że akurat sesja odbywa się w tym miejscu. Uważam, że jest to związane z uchwałą – uzasadnia Ewa Filipek-Sochacka.

Skończmy z tą błazenadą!
Dalej dyskusja toczyła się w podobnym tonie. Wreszcie radny Jerzy Węgrzyn zaapelował - W związku z błazenadą występów radnych, proszę o zakończenie tej dyskusji i prowadzenie normalnych obrad. Składam wniosek formalny o zakończenie dyskusji.
Co mam powiedzieć mieszkańcom?
Kolejny problem pojawił się przy opiniach poszczególnych komisji rady.
Zdaniem Elżbiety Bernal, przewodniczącej Komisji Finansowo-Budżetowej, 150 tys. zł, można przeznaczyć na budowę i remonty dróg w Jaśle. Wniosek jednak został pozytywnie zaopiniowany zarówno przez Komisję Finansowo-Budżetową, jak i pozostałe komisje Rady Miejskiej Jasła.
Wątpliwości co do zasadności przyznania tych pieniędzy miał także radny Czeluśniak. - W tamtym roku dzwoniłem do pani burmistrz odnośnie nakładki na ulicy Krasińskiego. Jak teraz wytłumaczę swoim mieszkańcom, jak pani wytłumaczy, że nie ma pieniążków na ulicę Krasińskiego, a znalazły się pieniążki do gminy? Jak można budować dom od dachu, jak można było budować skansen nie mając drogi. Tego nie potrafię zrozumieć i mieszkańcy też nie potrafią. Przeciętny zjadacz chleba takie pytanie zadaje i co ja ma powiedzieć? – martwi się radny.
Burmistrz Maria Kurowska pociesza Czeluśniaka - Panie radny, proszę się nie martwić jak będę odpowiadać mieszkańcom. Mieszkańcy widzą, jak nasze miasto się zmienia, jak nasze drogi są remontowane i nie spotkałam jeszcze ani jednego jaślanina, który by się nie cieszył tym, że będzie skansen w Trzcinicy. Myślę, że gdybyśmy mieli tu reprezentację społeczności jasielskiej na pewno by opowiedziała się za tą drogą. A ulicę Krasińskiego w części wykonaliśmy, część wykonamy panie radny i proszę się tak bardzo nie martwić akurat w tym punkcie.
Radni na ...aktorów?
Blisko godzinną wymianę zdań podsumował radny Jerzy Węgrzyn. - Pragnę przypomnieć radnemu Czeluśniakowi, jak i Stachaczyńskiemu, że kiedy przyznawaliśmy pieniądze na skansen i miał powstać film reklamujący Karpacką Troję, cześć pieniędzy przyznaliśmy w kwocie 50 tys. zł. Wówczas obydwaj obiecaliście panu dyrektorowi przyznać po 100 tys. zł na potrzeby tego miejsca, aby dokończyć to dzieło. Miejsce to jest chwałą miasta Jasła, jego mieszkańców, gminy i powiatu. Jak się ktoś nie czuje w pełni jaślaninem, a chce być aktorem, to nie miejsce sesji rady miasta, żeby się tu produkować jako aktorzy.
To był element odwrócenia uwagi, ale ostatecznie zwyciężył rozsądek
Uchwała o dofinansowaniu budowy drogi dojazdowej do Karpackiej Troi została przyjęta 11 głosami „za” i 1 wstrzymującym się. Nikt nie był przeciwny, a 9 radnych nie brało udziału w głosowaniu. Alicja Zając, przewodnicząca Rady Powiatu Jasielskiego nie chciała komentować zachowania radnych Rady Miejskiej Jasła. Poprosiliśmy o ocenę Stanisława Pankiewicza, wójta gminy Jasło.

- Nie było tam dyskusji merytorycznej. Ponad godzinę trwała dyskusja w kwestii formy zwołania sesji, miejsca. To w jakiś sposób nie wyrażało tego przekonania, czy tej woli głębokiego wsparcia. Być może był to element odwrócenia uwagi od istoty sprawy, ale w ostateczności rozsądek zwyciężył, za co radzie miasta dziękuję.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Na podjęcie przez nich decyzji potrzebowali zaledwie kilku minut, natomiast miejscy radni kłócili się o to, dlaczego sesja została zwołana w Trzcinicy, a nie w Jaśle. Ponadgodzinne przepychanki, gdzie w roli głównej wystąpili radni Krzysztof Czeluśniak i Tadeusz Stachaczyński wzbudziły zniesmaczenie i politowanie. Zamiast dyskusji merytorycznej była – jak to określił radny Jerzy Węgrzyn – błazenada.

Wspólna inicjatywa
Sesja wyjazdowa w Trzcinicy została zwołana przez trzy samorządy lokalne: powiatowy, gminy Jasło i miasta Jasła. Radni mieli podjąć uchwałę dotyczącą przekazania środków finansowych na budowę drogi dojazdowej do Karpackiej Troi w Trzcinicy. – Decyzję poprzedziły wcześniejsze spotkania samorządów: powiatu, miasta Jasła i gminy Jasło o wspólnym ponoszeniu kosztów budowy tego przedsięwzięcia, jakim jest droga dojazdowa – tłumaczyła Alicja Zając.
Radni nie rozumieją przepisów?
Radni powiatowi zorganizowali sesję w sali konferencyjnej starostwa, gdzie podjęli jednogłośnie decyzję o przyznaniu kwoty 150 tys. zł na budowę nowej drogi. Do Trzcinicy przyjechali już z podjętą uchwałą, oczekując tylko - jak mogłoby się wydawać - dopełnienia formalności ze strony radnych miasta i gminy. W praktyce okazało się to bardzo trudne, a momentami wręcz niemożliwe.

Jak zwykle najbardziej aktywni byli radni Krzysztof Czeluśniak i Tadeusz Stachaczyński. Ich wątpliwości dotyczyły jednak kwestii formalnych związanych z samą organizacją posiedzenia rady. Ich zdaniem nadinterpretowano przepisy prawne, dostosowując je do własnych potrzeb i uniemożliwiając jednocześnie udział mieszkańcom miasta w sesji. - Poprosiłem radcę prawnego o wyjaśnienie tego, bo tak samo jak pan Stachaczyński mam wątpliwości, bo skoro zapis jest taki, a ustawa jest nadrzędną jak statut. Trzeba ze zrozumieniem czytać przepisy prawa – apelował Krzysztof Czeluśniak.
Zdaniem radcy prawnego Ewy Filipek-Sochackiej, możliwość przeprowadzenia sesji wyjazdowej nie jest uregulowana prawnie. Powołuje się jednak na artykuł 20 ustawy o samorządzie gminnym, który mówi, że rada gminy obraduje na sesjach zwoływanych przez przewodniczącego w miarę potrzeby, jednak nie rzadziej niż raz na kwartał. Z kolei paragraf 45 Statutu Miasta Jasła mówi, że sesje przygotowuje przewodniczący rady (obejmuje ustalenie porządku obrad, terminu i miejsca obrad). - Moim zdaniem przewodniczący decyduje o miejscu obrad. Jeżeli przedmiotem dzisiejszej sesji jest udzielenie pomocy finansowej gminie, to myślę, że ma to związek, że akurat sesja odbywa się w tym miejscu. Uważam, że jest to związane z uchwałą – uzasadnia Ewa Filipek-Sochacka.

Skończmy z tą błazenadą!
Dalej dyskusja toczyła się w podobnym tonie. Wreszcie radny Jerzy Węgrzyn zaapelował - W związku z błazenadą występów radnych, proszę o zakończenie tej dyskusji i prowadzenie normalnych obrad. Składam wniosek formalny o zakończenie dyskusji.
Co mam powiedzieć mieszkańcom?
Kolejny problem pojawił się przy opiniach poszczególnych komisji rady.
Zdaniem Elżbiety Bernal, przewodniczącej Komisji Finansowo-Budżetowej, 150 tys. zł, można przeznaczyć na budowę i remonty dróg w Jaśle. Wniosek jednak został pozytywnie zaopiniowany zarówno przez Komisję Finansowo-Budżetową, jak i pozostałe komisje Rady Miejskiej Jasła.
Wątpliwości co do zasadności przyznania tych pieniędzy miał także radny Czeluśniak. - W tamtym roku dzwoniłem do pani burmistrz odnośnie nakładki na ulicy Krasińskiego. Jak teraz wytłumaczę swoim mieszkańcom, jak pani wytłumaczy, że nie ma pieniążków na ulicę Krasińskiego, a znalazły się pieniążki do gminy? Jak można budować dom od dachu, jak można było budować skansen nie mając drogi. Tego nie potrafię zrozumieć i mieszkańcy też nie potrafią. Przeciętny zjadacz chleba takie pytanie zadaje i co ja ma powiedzieć? – martwi się radny.
Burmistrz Maria Kurowska pociesza Czeluśniaka - Panie radny, proszę się nie martwić jak będę odpowiadać mieszkańcom. Mieszkańcy widzą, jak nasze miasto się zmienia, jak nasze drogi są remontowane i nie spotkałam jeszcze ani jednego jaślanina, który by się nie cieszył tym, że będzie skansen w Trzcinicy. Myślę, że gdybyśmy mieli tu reprezentację społeczności jasielskiej na pewno by opowiedziała się za tą drogą. A ulicę Krasińskiego w części wykonaliśmy, część wykonamy panie radny i proszę się tak bardzo nie martwić akurat w tym punkcie.
Radni na ...aktorów?
Blisko godzinną wymianę zdań podsumował radny Jerzy Węgrzyn. - Pragnę przypomnieć radnemu Czeluśniakowi, jak i Stachaczyńskiemu, że kiedy przyznawaliśmy pieniądze na skansen i miał powstać film reklamujący Karpacką Troję, cześć pieniędzy przyznaliśmy w kwocie 50 tys. zł. Wówczas obydwaj obiecaliście panu dyrektorowi przyznać po 100 tys. zł na potrzeby tego miejsca, aby dokończyć to dzieło. Miejsce to jest chwałą miasta Jasła, jego mieszkańców, gminy i powiatu. Jak się ktoś nie czuje w pełni jaślaninem, a chce być aktorem, to nie miejsce sesji rady miasta, żeby się tu produkować jako aktorzy.
To był element odwrócenia uwagi, ale ostatecznie zwyciężył rozsądek
Uchwała o dofinansowaniu budowy drogi dojazdowej do Karpackiej Troi została przyjęta 11 głosami „za” i 1 wstrzymującym się. Nikt nie był przeciwny, a 9 radnych nie brało udziału w głosowaniu. Alicja Zając, przewodnicząca Rady Powiatu Jasielskiego nie chciała komentować zachowania radnych Rady Miejskiej Jasła. Poprosiliśmy o ocenę Stanisława Pankiewicza, wójta gminy Jasło.

- Nie było tam dyskusji merytorycznej. Ponad godzinę trwała dyskusja w kwestii formy zwołania sesji, miejsca. To w jakiś sposób nie wyrażało tego przekonania, czy tej woli głębokiego wsparcia. Być może był to element odwrócenia uwagi od istoty sprawy, ale w ostateczności rozsądek zwyciężył, za co radzie miasta dziękuję.
Katarzyna Pacwa-Wilk
