Czarni przełamali złą passę. W Boguchwale pokonali miejscowy Izolator
W sobotę (24 sierpnia br.) Czarni Jasło udali się do podrzeszowskiej Boguchwały, aby w meczu czwartej serii gier IV ligi podkarpackiej zmierzyć się z miejscowym Izolatorem. Podopieczni trenera Mateusza Ostrowskiego pokonali ekipę gospodarzy 3:2, przełamując tym samym złą passę, jaka towarzyszyła zespołowi beniaminka od rozpoczęcia sezonu 2024/25.

Fot. Archiwum
Spotkanie rozpoczęło się o nieco nietypowej porze dnia. Zawodnicy obydwu drużyn wybiegli na murawę punktualnie o godz. 11. Zdecydowanym faworytem starcia, biorąc pod uwagę pozycję w ligowej tabeli oraz zgromadzone punkty, byli gospodarze sobotniego meczu. Czarni po trzech niepowodzeniach z rzędu udali się do Boguchwały z zamiarem przełamania fatalnej passy. Tak nakreślony plan zaczęli realizować już w pierwszej odsłonie rywalizacji.
Strzelanie rozpoczął Mateusz Michoń. Kamil Dybski jeszcze dwukrotnie zmuszony był wyciągać piłkę z siatki. Na listę strzelców wpisali się Adrian Nowak i Tomasz Tragarz. Gospodarze po fatalnej pierwszej połowie meczu, w czasie której udało im się jednak strzelić jednego gola, w drugiej odsłonie spotkania rzucili się do odrabiania strat. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, rzut karny na gola zamienił Konrad Kowal niwelując stratę do zaledwie jednego trafienia. Ostatecznie gospodarze musieli uznać wyższość przyjezdnych. Trzy punkty powędrowały więc do Jasła.
- Chcę pogratulować swoim zawodnikom postawy w dzisiejszym meczu. Zaangażowania, zdrowia, serducha i charyzmy, jakie zostawili na boisku. Sposób gry, jaki wybraliśmy był bardzo trudny. Graliśmy w niskiej obronie z założeniem wyprowadzania szybkich ataków wykorzystując moment przejścia z obrony do ataku. Przy pierwszych dwóch bramkach to się sprawdziło. Trzeci gol to wykorzystany stały fragment gry. Wyszliśmy tym samym składem, który zagrał w ostatnim meczu. W tygodniu widziałem bowiem dużą chęć moich zawodników do rehabilitacji. To przyniosło efekt. W drugiej połowie bardzo mocno pracowaliśmy i walczyliśmy o to, aby nasz przeciwnik nie wrócił do tego meczu. Nie ustrzegliśmy się jednak błędów. W końcówce pierwszej połowy straciliśmy bramkę, która dała przeciwnikom nadzieję. W końcówce drugiej połowy meczu sprokurowaliśmy rzut karny. Mimo tego, nie daliśmy się złamać i dowieźliśmy korzystny wynik do końca. Mam nadzieję, że te punkty i sposób w jaki je zdobyliśmy, będzie dla nas budujący przed kolejnymi spotkaniami - mówi Mateusz Ostrowski, trener Czarnych Jasło.
W najbliższą środę (28 sierpnia) Czarni zmierzą się na własnym boisku z drużyną Orła Przeworsk. Początek spotkania zaplanowano na godz. 17.30.
