Czarni wyszarpali cenny punkt w starciu z wiceliderem rozgrywek
W miniona sobotę (28 września br.) Czarni Jasło zmierzyli się na własnym stadionie z zespołem JKS-u Jarosław. Pojedynek z wiceliderem tabeli IV ligi podkarpackiej zakończył się jednobramkowym remisem. Gospodarze rzutem na taśmę, w doliczonym czasie gry, doprowadzili do wyrównania po golu Jakuba Smolenia. Dla podopiecznych trenera Mateusza Ostrowskiego był to siódmy mecz z rzędu bez porażki.
Zdjęcia z meczu obejrzysz w FOTOGALERII
Sobotni mecz, w którym Czarni Jasło i podejmowali ekipę lidera rozgrywek IV ligi podkarpackiej przyciągnął na stadion rekordową liczbę kibiców. Pomimo deszczowej aury na trybunach obiektu przy ul. Śniadeckich 15 zasiadło ok. 700 fanów piłki nożnej. Co więcej, z odległości kilkudziesięciu metrów, drużynę gości dopingowało niemal dwustu kibiców z Jarosławia, którzy do Jasła przyjechali czterema autokarami.
Z przebiegu pierwszej połowy meczu mogli być zadowoleni głównie koneserzy piłkarskiego rzemiosła. Obie drużyny skupiły się przede wszystkim na realizacji założeń taktycznych, jakie przed pojedynkiem nakreślili ich szkoleniowcy. Goście starali się narzucić swój styl gry. Błędy w rozegraniu, w połączeniu z solidną postawą graczy bloku defensywnego Czarnych, skutecznie utrudniły im jednak realizację tego założenia. Gra toczyła się głównie w środkowym sektorze boiska. Akcji podbramkowych było jak na lekarstwo. Najgroźniejszą okazję do zdobycia gola stworzyli gospodarze.
W 25. minucie gry zakotłowało się w polu karnym gości. Piłka trafiła pod nogi Adriana Nowaka, ustawionego w odległości zaledwie kilku metrów od linii bramkowej. Pomocnik Czarnych fatalnie spudłował, w efekcie czego futbolówka minęła lewy słupek bramki strzeżonej przez Macieja Szczepańskiego. Na odpowiedź przyjezdnych kibice musieli czekać do ostatniej minuty regulaminowego czasu gry. Tuż przed przerwą goście przeprowadzili groźną akcję lewą flanką boiska. Soczystym strzałem na bramkę Czarnych popisał się Piotr Pindak. Jakub Dutka sparował piłkę poza linię końcową, choć wydawało się, że i tak nie zmierza ona w światło bramki.

Po przerwie inicjatywa wyraźnie znalazła się po stronie gości. Zespół prowadzony przez trenera Bogdana Zająca rozgrywał piłkę szybciej niż miało to miejsce w pierwszej odsłonie meczu. Piłka płynnie krążyła pomiędzy zawodnikami JKS-u. W obliczu rosnącej przewagi przeciwnika Czarni zostali zepchnięci do głębokiej defensywy. Gospodarze cierpliwie czekali na przechwyty, aby móc wyprowadzić zabójcze kontrataki.
W 49. minucie meczu przed szansą na wprowadzenie swojego zespołu na prowadzenie stanął Paweł Oziębło. Strzał zawodnika ekipy gości okazał się jednak niecelny. Zaledwie minutę później szczęście wreszcie uśmiechnęło się do przyjezdnych. Aleh Halamaka przy próbie zablokowania dośrodkowania dotknął piłkę ręką. Do nieprzepisowego zagrania doszło w obrębie szesnastki, dlatego też arbiter nie miał innego wyjścia, jak tylko podyktować jedenastkę. Rzut karny na gola zamienił Wojciech Rejman.

Goście konsekwentnie dążyli do podwyższenia skromnego prowadzenia. Kiedy jednak meldowali się pod bramką Dutki, brakowało im skuteczności. Choć spotkanie nie układało się po myśli gospodarzy, to podopieczni Mateusza Ostrowskiego nie zamierzali rezygnować z prób, które mogłyby dać im upragnione wyrównanie. Kiedy wydawało się, że trzy punkty pojadą do Jarosławia, do akcji wkroczyli Kacper Henzel i Jakub Smoleń. Młodzieżowiec Czarnych, który w sobotę zaliczył debiutancki występ w seniorskiej drużynie, przedarł się z piłką na połowę przeciwnika, aby obsłużyć prostopadłym podaniem starszego kolegę. Smoleń fantastycznym strzałem z linii pola karnego pokonał Szczepańskiego, choć ten wyciągnął się jak struna. Stadion dosłownie oszalał z radości. Czarni zrobili to, do czego zdążyli już przyzwyczaić swoich wiernych fanów. Gol zdobyty w doliczonym czasie gry zapewnił jaślanom cenny punkt.
Bogdan Zając, trener JKS-u Jarosław, w pomeczowej wypowiedzi nie krył rozczarowania zarówno wynikiem rywalizacji, jak też postawy obrońców swojej drużyny. - W pierwszej połowie mieliśmy przewagę i to my prowadziliśmy grę. Gospodarze nastawili się na stałe fragmenty gry i wyprowadzenie szybkiego ataku. Może nie stworzyliśmy klarownych sytuacji, ale stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką przeciwnika. Żeby wygrać mecz, najpierw trzeba go zremisować. Obydwa zespoły pokazały to w pierwszej połowie. Drużynom zależało na tym, żeby nie stracić gola. W drugiej połowie zdecydowanie ruszyliśmy do przodu. W pierwszych dziesięciu, piętnastu minutach stworzyliśmy sobie kilka okazji do zdobycia bramki. Złe rozwiązania, finalizacji i niedokładność sprawiły, że te bramki nie padały. Rzut karny po ewidentnym zagraniu ręką zmienił sytuację. Strzeliliśmy bramkę i przez cały czas kontrolowaliśmy mecz. Zespół gospodarzy oddał tylko jeden celny strzał w światło bramki, który dał im gola. Mam pretensje do swoich zawodników o to, że dopuściliśmy do tej sytuacji - mówił.
Mateusz Ostrowski, szkoleniowiec Czarnych pogratulował swoim zawodnikom woli walki i determinacji w dążeniu do celu. - Nie wiem, czy zawsze będziemy w ten sposób odwracać losy spotkania. Zdobycie jednego punktu możemy zaliczyć na konto determinacji i dążenia do tego, aby nie przegrać tego meczu. Po nienajlepszym początku sezonu przyjęliśmy założenie, że na boisko będziemy wychodzić z założeniem, aby nie przegrać meczu. Dziś walczyliśmy do końca. W szatni zażartowałem nawet, że później nie da się już strzelić gola. Wiedzieliśmy z jakim przeciwnikiem przyjdzie nam się dzisiaj zmierzyć i jakich zawodników posiada w swoich szeregach. Stąd też mieliśmy określony plan na to spotkanie. Chcieliśmy wpuścić przeciwnika na naszą połowę i wykorzystać przestrzenie za linią obrony stawiając na szybki atak. Myślę, że bardzo dobrze broniliśmy się przed atakami przeciwnika. Muszę pochwalić za to moich chłopców. Wprawdzie straciliśmy bramkę, ale po rzucie karnym, a nie z gry - mówił.
JKS Czarni 1910 Jasło - JKS Jarosław 1:1 (0:0)
Bramki.
Czarni Jasło: Jakub Smoleń (90’+2) | JKS Jarosław: Wojciech Reiman (51’k)
Składy.
Czarni Jasło: Jakub Dutka (GK) - Rafał Mastaj, Tomasz Tragarz (C) (Szot 88’), Aleh Halamaka, Karol Potera - Karol Rzońca, Marcin Janus (Kalityński 78’), Wiktor Fara (Henzel 88’), Jakub Smoleń, Adrian Nowak - Radosław Macnar | na ławce rezerwowych: Łukasz Lepucki (GK), Jakub Kalityński, Piotr Morajda, Aleksander Hendzel, Wiktor Hendzel, Mateusz Szot, Kacper Henzel. Trener: Mateusz Ostrowski. II trener: Tomasz Paluch.
JKS Jarosław: Maciej Szczepański (GK) – Volodymyr Zastavnyi (Ptasznik 41’), Stanislav Mykytsey, Mateusz Zając, Artem Ploschynskyi – Arleison Martinez, Paweł Oziębło, Wojciech Reiman, Sylwester Magdziak (Husachenko 79’), Piotr Pindak – Andrei Trukhan | na ławce rezerwowych: Miłosz Lisowski, Rafał Dusiło, Albert Drapała, Radosław Roga, Karol Ptasznik, Marcin Wiśniowski, Patryk Pakuła, Vladyslav Husachenko, Dawid Budniak. Trener: Bogdan Zając.
