Czas na Piemont!
Weronika Łukaszewska i Sławek Sanocki nie zwalniają tempa. Podróżnicy mają już za sobą wędrówkę górskimi szlakami wiodącymi przez Lombardię, podczas której nie mogli narzekać na brak emocji. Widok alpejskich wiosek położonych malowniczo w wysokich górach, często niemal opustoszałych, już na zawsze pozostanie w ich pamięci. Przed nimi jednak kolejne wyzwania. Tym razem zmierzą się z nimi przemierzając Piemont, jeden z najchętniej odwiedzanych przez turystów regionów Italii.

Znów ten śnieg!
Lombardia, a ściślej rzecz ujmując, szlaki wiodące przez Alpy Bergamskie, dały się dwojgu podróżnikom mocno we znaki. Główna odpowiedzialność, za taki stan rzeczy spada przede wszystkim na śnieg, który wciąż zalega na alpejskich przełęczach. Najtrudniejszy odcinek, z jakim przyszło im się zmierzyć w ostatnich dniach prowadził do Passo di Belvisio.
- Szlaki w Alpach Bergamskich są bardzo urozmaicone. Wiele z nich trawersuje pionowe niemal stoki, co dodaje adrenaliny. Szczególnie kiedy stąpamy nad przepaścią, jak na szlaku 330 z Rifugio Curo do Coca i dalej do Brunone. Idziemy tzw. niskim (basso) szlakiem dookoła, zamiast przez Simal. Śniegu jest tyle, że nikt w sezonie jeszcze tamtędy nie przeszedł i szlak jest zamknięty. Do wyjątkowo ciekawych szlaków zaliczyć należy także szlak 416, odcinkami przypominający naszą Orlą Perć, szczególnie pomiędzy Monte Venerocolo a Monte Demignone. Szlaki te są specjalnie oznaczone „Sentiero per escurcionisti esperti” - relacjonuje Weronika Łukaszewska.

Zaledwie kilka dni temu Weronika i Sławek natknęli się na potężną burzę. W jednej chwili niebo spowiły bardzo gęste chmury, które całkowicie ograniczyły dopływ promieni słońca. Postanowili schronić się przed żywiołem pod podcieniem zamkniętej chaty. Przewrócili stół, aby ochronić się przed zacinającym deszczem. Potoki momentalnie wezbrały, na na ich oczach zaczęły tworzyć się rzeki i wodospady. Kiedy wydawało się, że najgorsze mają już za sobą, dopadła ich kolejna burza, której tym razem towarzyszył grad.
Schronisko, czy sen w plenerze?
Na alpejskich szlakach nie brakuje schronisk. Weronika i Sławek konsekwentnie ich jednak unikają. Jednym z powodów takiej decyzji są wysokie koszty zakwaterowania. Drugim zaś towarzystwo, które szczególnie wysoko ceni sobie dobrą zabawę.
- Kiedy po burzy chcemy wyschnąć i przenocować w jednym ze schronisk, okazuje się, że urządzają wieczór kawalerski, który nie zaczyna się jak u nas, wieczorem, ale już od 12 w południe! Rezygnujemy z noclegu i postanawiamy iść dalej, bo pogoda się polepszyła. W sobotę z kolei, rozkładamy namiot na tarasie innego schroniska, jednak impreza w nim trwa do późnej nocy i nie wysypiamy się w ogóle - mówi Sławek Sanocki.

Deszczowa aura, w końcu ustąpiła miejsca słonecznej i upalnej pogodzie. Teraz szlak prowadzi koło najpopularniejszych alpejskich jezior: Como, Lugano i Maggiore. Włoskie miasteczka położone na wzgórzach wyglądają zjawiskowo. Na Monte Orsa szlak wiedzie blisko stumetrowym tunelem wydrążonym w skałach. Fortyfikacje z 1872 r. zostały zbudowane z myślą o obronie przed siłami szwajcarskimi. Ogrom pracy, jaki ich budowniczowie musieli włożyć w realizację tego ambitnego przedsięwzięcia, budzi dzisiaj wielki podziw.
- Szlak w okolicy Rodero jest zniszczony przez powalone drzewa. Przedzieramy się kilkaset metrów przez labirynt bali i gałęzi. To zniszczenia po burzy, która przeszła nad regionem w ubiegły piątek, o której wspominaliśmy. Podobnie było przed Porto Ceresio. Na zejściu na szlak stoi znak ostrzegawczy, więc ostatnie 1,5 km schodzimy drogą - wspomina Sławek Sanocki.
Znak czasów
Na szlaku znajdują malowniczo położone, w większości opuszczone wioski. Schronisko w Alpone jest zamknięte, tak jak wszystko wokół. Wioska wygląda jakby ludzie dosłownie wyparowali. Kamienne chaty wyglądają jak z bajki. Po tym, jak Weronika i Sławek rozłożyli namiot przy schronisku, podjechał do nich samochód terenowy. To pijany Włoch, którego zadaniem jest koszenie ścieżek, szukał towarzystwa. Tutejsze podejście do zakazów i wszelkiej maści przepisów jest co najmniej lekceważące.
W Monteviasco mieszka jeszcze 8 osób. To piękna wioseczka, w której można kupić nieruchomości za bezcen. Jako miejsce na wakacje byłaby wspaniała, ale mieszkanie tutaj wiąże się z codziennymi wyrzeczeniami. Dlatego górskie wioski pustoszeją. Młodzi Włosi nie chcą w nich mieszkać, bo wolą wygodne życie.

Przed Weroniką i Sławkiem kolejny wymagający region Alp - Piemont. Podróżnicy są od dwóch miesięcy na najdłuższym górskim szlaku na świecie - Sentiero Italia. Ich wędrówkę możecie śledzić na ich stronie internetowej viamountains.com
Sponsorem wyprawy jest firma JAFAR. Partnerem Miasto Jasło. Partnerami technicznymi: Brubeck, Cumulus. Patronat medialny nad wyprawą objął portal www.jaslo4u.pl.

