Czeluśniak: Pani burmistrz, mleko się rozlało, strefy nie będzie!
62
Nad kolejnymi zmianami w budżecie obradowali radni podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej Jasła, która została zwołana w poniedziałek 1 marca. Jedna z poprawek dotyczyła zmniejszenia dochodów w budżecie o kwotę 11 mln 50 tys. zł. Środki te miały pochodzić z Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej z przeznaczeniem na budowę strefy przemysłowej w Warzycach.
Strefy nie będzie?
Drażliwy temat wywołał dyskusję wśród radnych. Pierwszy zareagował radny Krzysztof Czeluśniak, zarzucając wprost lokalnym władzom rezygnację z utworzenia tej strefy.

- Trzeba powiedzieć, że strefy nie będzie. Mieliśmy w sobotę nieformalne spotkanie. Na tym spotkaniu pan burmistrz mówił, że będziemy mogli aplikować w czerwcu, że będzie ponowna możliwość. W środę i czwartek ukazały się w mediach ogólnopolskich informacje, że niestety Jasło nie będzie mogło aplikować na strefę ekonomiczną. Pani burmistrz, mleko się rozlało, strefy nie będzie. A to powinno być naszym oczkiem w głowie i to powinien być nasz priorytet całej kadencji. Niestety, stało się inaczej. Wielkie jupitery, rozgłos, że będziemy robić strefę, cena ziemi idzie w górę, w tym momencie nie spełniamy wymogów. Inne miasta: Rzeszów czy Mielec funkcjonują i dają radę – argumentował Czeluśniak.
Gdzie są inwestorzy?
Popiera go radny Stanisław Zając, syn Antoniego, który uważa, że dla Jasła strefa jest bardzo ważna, bo dzięki zakładom, jakie tam powstaną będą także nowe miejsca pracy. - W tej chwili młodzi mieszkańcy Jasła muszą poszukiwać pracy albo za granicą albo w innych miastach. Jeśli my nie będziemy właścicielem gruntu, bo te sprawy można było wcześniej uregulować, to i z tą strefą będą problemy. W ubiegłym roku pani burmistrz określała się, że są inwestorzy, że przyjdą, że praca dla młodych mieszkańców w Jaśle się znajdzie. W tej chwili sytuacja jest podbramkowa. Nie ma pracy – mówi zmartwiony Zając.
Grunty, o których mowa w zdecydowanej większości są własnością prywatną – część należy do osób fizycznych, część do grupy Nowy Styl, a miasto posiada w swoich zasobach zaledwie 5-6 ha. - Jesteśmy na etapie, gdzie chcemy się zmierzyć z tym tematem – przekonuje burmistrz Pabian.
Program był niekorzystny dla Jasła
Zaprzecza również domysłom Czeluśniaka - Nieprawdziwe jest w tym momencie stwierdzenie, że rezygnujemy ze strefy. Zmieniamy tylko sposób ubiegania się o te środki.
Jak nas zapewnia wiceburmistrz, prawdopodobnie do 28 czerwca br. zostanie ogłoszony nabór konkursowy w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej z terminem składania wniosków do września.

- Mamy czas, aby przygotować ten projekt i stwierdzić czy zasady, które obowiązują w ramach tego programu będą dla miasta korzystne. To, co okazało się, na tą chwilę było dla nas niekorzystne. Mogliśmy uzyskać dofinansowanie na poziomie 22% kosztów całej inwestycji, podczas gdy szacowana jest na prawie 46 mln. Można próbować tak dopasować projekt, aby ta kwalifikowalność w jak największym zakresie dotyczyła inwestycji tej, którą miasto planuje – wyjaśnia Ryszard Pabian.
Ministerstwo odradza
W drugiej połowie lutego br. burmistrz spotkał się z pracownikami Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

- W ministerstwie urzędnicy odradzali nam brnięcie w program Polski Wschodniej, bo ich zdaniem jest niekorzystny i widzą, że szereg miast uciekło z tego programu. Teraz burmistrz wraz ze służbami próbują poszatkować program uzbrojenia tej strefy na mniejsze kawałki i przystępować do konkursów z małymi konkretnymi kawałkami, żeby to było do udźwignięcia przez miasto. Nie możemy też zadłużyć miasta na ponad 30 mln zł, gdzie widzimy szereg innych potrzeb. Jeżeli się zbuduje tą strefę to musi być potencjalny inwestor, ciężko będzie go przywieźć do Jasła, bo ma lepsze warunki w Rzeszowie, gdzie jest lotnisko, gdzie miasto jest z dużym potencjałem technicznym, jest szereg uczelni wyższych, gdzie to źródło pozyskania fachowca jest lepsze, jak w Jaśle – tłumaczył Henryk Rak, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Jasła.

W zapewnienia burmistrza nie wierzy jednak Tadeusz Stachaczyński. - Pozbywamy się ponad 11 mln zł środków z zewnątrz i nie mamy żadnych dokumentów. Niektórzy radni mogą wierzyć na słowo burmistrzowi, ja mam ograniczone zaufanie. Dlaczego nie są na piśmie przedstawione negocjacje, że odmówiono, ciągle tylko poruszamy się na tzw. słowo honoru – zastanawia się radny.
Mimo wyraźnego sceptycyzmu Stachaczyńskiego burmistrz Pabian i wiceprzewodniczący Rak jednogłośnie zapewniają, że strefa będzie. Kiedy? Na razie niewiadomo.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Strefy nie będzie?
Drażliwy temat wywołał dyskusję wśród radnych. Pierwszy zareagował radny Krzysztof Czeluśniak, zarzucając wprost lokalnym władzom rezygnację z utworzenia tej strefy.

- Trzeba powiedzieć, że strefy nie będzie. Mieliśmy w sobotę nieformalne spotkanie. Na tym spotkaniu pan burmistrz mówił, że będziemy mogli aplikować w czerwcu, że będzie ponowna możliwość. W środę i czwartek ukazały się w mediach ogólnopolskich informacje, że niestety Jasło nie będzie mogło aplikować na strefę ekonomiczną. Pani burmistrz, mleko się rozlało, strefy nie będzie. A to powinno być naszym oczkiem w głowie i to powinien być nasz priorytet całej kadencji. Niestety, stało się inaczej. Wielkie jupitery, rozgłos, że będziemy robić strefę, cena ziemi idzie w górę, w tym momencie nie spełniamy wymogów. Inne miasta: Rzeszów czy Mielec funkcjonują i dają radę – argumentował Czeluśniak.
Gdzie są inwestorzy?
Popiera go radny Stanisław Zając, syn Antoniego, który uważa, że dla Jasła strefa jest bardzo ważna, bo dzięki zakładom, jakie tam powstaną będą także nowe miejsca pracy. - W tej chwili młodzi mieszkańcy Jasła muszą poszukiwać pracy albo za granicą albo w innych miastach. Jeśli my nie będziemy właścicielem gruntu, bo te sprawy można było wcześniej uregulować, to i z tą strefą będą problemy. W ubiegłym roku pani burmistrz określała się, że są inwestorzy, że przyjdą, że praca dla młodych mieszkańców w Jaśle się znajdzie. W tej chwili sytuacja jest podbramkowa. Nie ma pracy – mówi zmartwiony Zając.
Grunty, o których mowa w zdecydowanej większości są własnością prywatną – część należy do osób fizycznych, część do grupy Nowy Styl, a miasto posiada w swoich zasobach zaledwie 5-6 ha. - Jesteśmy na etapie, gdzie chcemy się zmierzyć z tym tematem – przekonuje burmistrz Pabian.
Program był niekorzystny dla Jasła
Zaprzecza również domysłom Czeluśniaka - Nieprawdziwe jest w tym momencie stwierdzenie, że rezygnujemy ze strefy. Zmieniamy tylko sposób ubiegania się o te środki.
Jak nas zapewnia wiceburmistrz, prawdopodobnie do 28 czerwca br. zostanie ogłoszony nabór konkursowy w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej z terminem składania wniosków do września.

- Mamy czas, aby przygotować ten projekt i stwierdzić czy zasady, które obowiązują w ramach tego programu będą dla miasta korzystne. To, co okazało się, na tą chwilę było dla nas niekorzystne. Mogliśmy uzyskać dofinansowanie na poziomie 22% kosztów całej inwestycji, podczas gdy szacowana jest na prawie 46 mln. Można próbować tak dopasować projekt, aby ta kwalifikowalność w jak największym zakresie dotyczyła inwestycji tej, którą miasto planuje – wyjaśnia Ryszard Pabian.
Ministerstwo odradza
W drugiej połowie lutego br. burmistrz spotkał się z pracownikami Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

- W ministerstwie urzędnicy odradzali nam brnięcie w program Polski Wschodniej, bo ich zdaniem jest niekorzystny i widzą, że szereg miast uciekło z tego programu. Teraz burmistrz wraz ze służbami próbują poszatkować program uzbrojenia tej strefy na mniejsze kawałki i przystępować do konkursów z małymi konkretnymi kawałkami, żeby to było do udźwignięcia przez miasto. Nie możemy też zadłużyć miasta na ponad 30 mln zł, gdzie widzimy szereg innych potrzeb. Jeżeli się zbuduje tą strefę to musi być potencjalny inwestor, ciężko będzie go przywieźć do Jasła, bo ma lepsze warunki w Rzeszowie, gdzie jest lotnisko, gdzie miasto jest z dużym potencjałem technicznym, jest szereg uczelni wyższych, gdzie to źródło pozyskania fachowca jest lepsze, jak w Jaśle – tłumaczył Henryk Rak, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Jasła.

W zapewnienia burmistrza nie wierzy jednak Tadeusz Stachaczyński. - Pozbywamy się ponad 11 mln zł środków z zewnątrz i nie mamy żadnych dokumentów. Niektórzy radni mogą wierzyć na słowo burmistrzowi, ja mam ograniczone zaufanie. Dlaczego nie są na piśmie przedstawione negocjacje, że odmówiono, ciągle tylko poruszamy się na tzw. słowo honoru – zastanawia się radny.
Mimo wyraźnego sceptycyzmu Stachaczyńskiego burmistrz Pabian i wiceprzewodniczący Rak jednogłośnie zapewniają, że strefa będzie. Kiedy? Na razie niewiadomo.
Katarzyna Pacwa-Wilk
