Czy Alicja Zając zastąpi swojego zmarłego męża?
122
- Kontynuowanie działalności mojego męża jest jednym z powodów, dla których kandyduję na senatora RP. Kolejnym było to, że zwrócił się do mnie w imieniu prezesa Kaczyńskiego poseł Kuchciński i wydaje mi się, że tego typu propozycja do osoby, która nie jest politykiem, to jest wielki zaszczyt. Poza tym pozostaje jeszcze rok tej kadencji i dlatego też zdecydowałam się kandydować, ponieważ jest to na rok i jest to dokończenie pracy dwóch wybitnych parlamentarzystów, z których jeden był dobrze mi znany, a drugi był mi szczególnie bliski i dlatego muszę podjąć to wyzwanie podjąć – powiedziała podczas swojej pierwszej konferencji prasowej Alicja Zając, kandydatka na senatora z ramienia Prawa i Sprawiedliwości w okręgu krośnieńsko-przemyskim.

To trudna decyzja, ale życie toczy się dalej
Przewodnicząca Rady Powiatu Jasielskiego, wdowa po zmarłym w katastrofie lotniczej senatorze Stanisławie Zającu, otrzymała propozycję kandydowania w wyborach uzupełniających do Senatu od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

- Ta decyzja może być dla pani Alicji trudna, ale życie polityczne toczy się dalej. Terminarze wyborcze są niereformowalne, z góry narzucone i my jako Prawo i Sprawiedliwość nie mamy innego wyjścia, tylko musimy dalej brać udział w życiu politycznym, mimo tej strasznej tragedii, która dotknęła przede wszystkim PiS. – powiedział rozpoczynając spotkanie z Alicją Zając, Witold Lechowski, wicestarosta jasielski.
Mam zastąpić Staszka?
Wstępne rozmowy na temat jej kandydowania toczyły się już w ostatnim dniu sprowadzenia trumien z ciałami zmarłych pod Smoleńskiem do Polski. - Moja skromna osoba została zauważona przez posłów, senatorów, którzy w rozmowach na uroczystości w Warszawie, jak również, gdy towarzyszyli mi w momencie kiedy na lotnisku witaliśmy ciała zmarłych, które w ostatnim terminie przyleciały do Polski też proszono mnie, abym rozważyła propozycję zastąpienia Staszka – wspomina pani Alicja.

To wielki zaszczyt
Kandydatka na urząd senatora nie ukrywa, że była do dla niej trudna decyzja, tym bardziej, że się jej nie spodziewała. Jednak poczytuje ją sobie za wielki zaszczyt i wyróżnienie. Podkreśla jednocześnie, że zastąpienie męża na tym stanowisku jest nie lada wyzwaniem. – Chciałabym w sposób właściwy najpierw poprowadzić skromną kampanię wyborczą, a później jeżeli zostanę obdarzona zaufaniem wyborców dalej pracować, chcąc w pewnej części zastąpić mojego męża. To będzie dosyć trudne, ponieważ wiele lat jego doświadczenia parlamentarnego trudno jest zastąpić, zwłaszcza, że ja nie jestem politykiem i nigdy w tej roli wcześniej nie występowałam. Natomiast pełnienie funkcji senatora jest to pewien rodzaj pracy politycznej i dziękuję również za zaufanie jakim obdarzyło mnie PiS, składając mi propozycję kandydowania. Uważam, to za wielki zaszczyt i chcę w miarę swoich możliwości również włączyć się bardzo aktywnie w kampanię kandydata na prezydenta pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego – mówiła Alicja Zając.
Rodzina i przyjaciele służą wsparciem i pomocą
Przyznaje, że podejmując decyzję kierowała się sercem i pamięcią o tym, co przez lata czynił jej mąż. Aktywnie uczestniczyła w życiu senatora i wspierała wszystkie jego działania. - Byliśmy małżeństwem 32 lata, a ostatnie lata to była wyłącznie działalność publiczna Staszka i w tej działalności ja mu towarzyszyłam na ile mogłam – mówi wdowa. W podjęciu decyzji pomagały także dzieci. - Zapytałam również swoje dzieci czy mam kandydować, kiedy ta propozycja została mi złożona. Powiedziały mi, że tak. Wspierają mnie moja synowa i mój zięć. Jeżeli się ma oparcie w rodzinie i przyjaciołach, które my mieliśmy i mamy wielu to myślę, że mi się uda – dodaje pani Alicja.
Chcę kontynuować działania mojego męża
Kandydatka na senatora podkreśla, że chciałby kontynuować wszystkie działania prowadzone przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, szczególnie przez jej męża. - Widzę, z tej działalności same rzeczy pozytywne. Wystarczy popatrzeć na naszą współpracę w ciągu czterech lat w Radzie Powiatu Jasielskiego, gdzie pracowali nie tylko członkowie PiS-u, ale również członkowie PO, jak starosta, w zarządzie zasiadali też członkowie PO. My potrafiliśmy w zgodzie budować pewne formy współpracy, która przynosiła dobre efekty. Ja należę do ludzi bardzo zgodnych i chciałabym dalej prowadzić tego typu działalność w porozumieniu i w zgodzie, dla dobra okręgu, z którego mam zaszczyt być kandydatem do Senatu – zaznacza A. Zając.
Nie mam pomysłu na kampanię wyborczą, ale...
...Myślę, że partia, która zgłosiła moją kandydaturę będzie prowadziła kampanię kandydata na prezydenta i może będę miała szansę krok za tym kandydatem stanąć i uczestniczyć w tej kampanii, a przy okazji prezentować siebie – przyznaje kandydatka na senatora. Zaznacza, że jej dotychczasowa działalność nie ograniczała się tylko do Jasła czy powiatu jasielskiego, ale również do innych regionów.
Ludzie się najważniejsi
Alicja Zając zna także problemy ludzi Podkarpacia i deklaruje swoją pomoc w tym zakresie. - Najważniejsze zadania to praca dla ludzi. Wcześniej działałam zawodowo w ochronie środowiska teraz w pomocy społecznej, w likwidacji skutków bezrobocia. Te sprawy społeczne szczególnie mnie interesują i chciałabym się nimi zająć, zwłaszcza, że region podkarpacki i powiat jasielski czy sąsiadujące powiaty, to miejsca gdzie jest duże bezrobocie i gdzie są małe perspektywy rozwoju. Dlatego chciałabym to zmienić, żeby tutaj przybywali inwestorzy, ale nie wiem jak to spowodować – zastanawia się wdowa pod senatorze.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
To trudna decyzja, ale życie toczy się dalej
Przewodnicząca Rady Powiatu Jasielskiego, wdowa po zmarłym w katastrofie lotniczej senatorze Stanisławie Zającu, otrzymała propozycję kandydowania w wyborach uzupełniających do Senatu od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
- Ta decyzja może być dla pani Alicji trudna, ale życie polityczne toczy się dalej. Terminarze wyborcze są niereformowalne, z góry narzucone i my jako Prawo i Sprawiedliwość nie mamy innego wyjścia, tylko musimy dalej brać udział w życiu politycznym, mimo tej strasznej tragedii, która dotknęła przede wszystkim PiS. – powiedział rozpoczynając spotkanie z Alicją Zając, Witold Lechowski, wicestarosta jasielski.
Mam zastąpić Staszka?
Wstępne rozmowy na temat jej kandydowania toczyły się już w ostatnim dniu sprowadzenia trumien z ciałami zmarłych pod Smoleńskiem do Polski. - Moja skromna osoba została zauważona przez posłów, senatorów, którzy w rozmowach na uroczystości w Warszawie, jak również, gdy towarzyszyli mi w momencie kiedy na lotnisku witaliśmy ciała zmarłych, które w ostatnim terminie przyleciały do Polski też proszono mnie, abym rozważyła propozycję zastąpienia Staszka – wspomina pani Alicja.
To wielki zaszczyt
Kandydatka na urząd senatora nie ukrywa, że była do dla niej trudna decyzja, tym bardziej, że się jej nie spodziewała. Jednak poczytuje ją sobie za wielki zaszczyt i wyróżnienie. Podkreśla jednocześnie, że zastąpienie męża na tym stanowisku jest nie lada wyzwaniem. – Chciałabym w sposób właściwy najpierw poprowadzić skromną kampanię wyborczą, a później jeżeli zostanę obdarzona zaufaniem wyborców dalej pracować, chcąc w pewnej części zastąpić mojego męża. To będzie dosyć trudne, ponieważ wiele lat jego doświadczenia parlamentarnego trudno jest zastąpić, zwłaszcza, że ja nie jestem politykiem i nigdy w tej roli wcześniej nie występowałam. Natomiast pełnienie funkcji senatora jest to pewien rodzaj pracy politycznej i dziękuję również za zaufanie jakim obdarzyło mnie PiS, składając mi propozycję kandydowania. Uważam, to za wielki zaszczyt i chcę w miarę swoich możliwości również włączyć się bardzo aktywnie w kampanię kandydata na prezydenta pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego – mówiła Alicja Zając.
Rodzina i przyjaciele służą wsparciem i pomocą
Przyznaje, że podejmując decyzję kierowała się sercem i pamięcią o tym, co przez lata czynił jej mąż. Aktywnie uczestniczyła w życiu senatora i wspierała wszystkie jego działania. - Byliśmy małżeństwem 32 lata, a ostatnie lata to była wyłącznie działalność publiczna Staszka i w tej działalności ja mu towarzyszyłam na ile mogłam – mówi wdowa. W podjęciu decyzji pomagały także dzieci. - Zapytałam również swoje dzieci czy mam kandydować, kiedy ta propozycja została mi złożona. Powiedziały mi, że tak. Wspierają mnie moja synowa i mój zięć. Jeżeli się ma oparcie w rodzinie i przyjaciołach, które my mieliśmy i mamy wielu to myślę, że mi się uda – dodaje pani Alicja.
Chcę kontynuować działania mojego męża
Kandydatka na senatora podkreśla, że chciałby kontynuować wszystkie działania prowadzone przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, szczególnie przez jej męża. - Widzę, z tej działalności same rzeczy pozytywne. Wystarczy popatrzeć na naszą współpracę w ciągu czterech lat w Radzie Powiatu Jasielskiego, gdzie pracowali nie tylko członkowie PiS-u, ale również członkowie PO, jak starosta, w zarządzie zasiadali też członkowie PO. My potrafiliśmy w zgodzie budować pewne formy współpracy, która przynosiła dobre efekty. Ja należę do ludzi bardzo zgodnych i chciałabym dalej prowadzić tego typu działalność w porozumieniu i w zgodzie, dla dobra okręgu, z którego mam zaszczyt być kandydatem do Senatu – zaznacza A. Zając.
Nie mam pomysłu na kampanię wyborczą, ale...
...Myślę, że partia, która zgłosiła moją kandydaturę będzie prowadziła kampanię kandydata na prezydenta i może będę miała szansę krok za tym kandydatem stanąć i uczestniczyć w tej kampanii, a przy okazji prezentować siebie – przyznaje kandydatka na senatora. Zaznacza, że jej dotychczasowa działalność nie ograniczała się tylko do Jasła czy powiatu jasielskiego, ale również do innych regionów.
Ludzie się najważniejsi
Alicja Zając zna także problemy ludzi Podkarpacia i deklaruje swoją pomoc w tym zakresie. - Najważniejsze zadania to praca dla ludzi. Wcześniej działałam zawodowo w ochronie środowiska teraz w pomocy społecznej, w likwidacji skutków bezrobocia. Te sprawy społeczne szczególnie mnie interesują i chciałabym się nimi zająć, zwłaszcza, że region podkarpacki i powiat jasielski czy sąsiadujące powiaty, to miejsca gdzie jest duże bezrobocie i gdzie są małe perspektywy rozwoju. Dlatego chciałabym to zmienić, żeby tutaj przybywali inwestorzy, ale nie wiem jak to spowodować – zastanawia się wdowa pod senatorze.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
