„Dobry fizjoterapeuta musi lubić ludzi i chcieć im pomagać”
Maciej Biały, absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, fizjoterapeuta, który współpracuje z niepełnosprawnymi sportowcami i odnosi przy tym sukcesy. Nam opowiada dlaczego nie wrócił do Jasła, jak wygląda praca z niepełnosprawnymi, a także o tym, co nas różni od reszty świata.
Red.: To był przypadek, że wybrał pan pracę z osobami niepełnosprawnymi?
M.B.: Tak. Byłem świeżo po studiach i nadarzyła się okazja, aby spróbować popracować z reprezentacją polskich koszykarzy na wózkach. Nie wahałem się i zdecydowałem się na taką formę pracy.
Red.: To trudna i odpowiedzialna praca. Nie bał się pan, że rzuca się na głęboką wodę?
M.B.: Było to dla mnie wyzwanie. To była chęć sprawdzenia swoich możliwości i chęć pomocy osobom niepełnosprawnym. Fizjoterapeuta musi lubić ludzi i chcieć im pomagać. To jest taka pryncypalna zasada dobrego fizjoterapeuty. Ale myślę, że dobrze sobie z tym poradziłem.
Red.: Czy praca niepełnosprawnymi sportowcami wymaga większego wysiłku niż ze zdrowymi?
M.B.: Ta praca niczym się nie różni. To są profesjonaliści - osoby, które żyją z tego, że uprawiają sport, grając zawodowo w klubach zagranicznych.
Red.: Współpracuje pan z reprezentacją koszykarzy zaledwie od roku, a już macie kilka sporych sukcesów na koncie.
M.B.: Rok temu zajęliśmy pierwsze miejsce na turnieju w Brnie, czwarte miejsce na Mistrzostwach Europy w Turcji. W tym roku, w okresie przygotowawczym rozegraliśmy dwa turnieje: we Francji i USA, gdzie w obydwu przypadkach zajęliśmy czwarte miejsce. To był etap przygotowań przed Mistrzostwami Świata, które odbyły się w lipcu w Anglii, gdzie zajęliśmy szóste miejsce.

Red.: Fizjoterapia to tylko praca czy też pasja?
M.B.: Jeżeli chodzi o zarobki, to nie jest rewelacyjnie. To zdecydowanie pasja połączona z pracą. Fizjoterapeuta musi być pasjonatem, żeby dobrze wykonywać swoją pracę.
Red.: Skończył pan w studia w Katowicach i tam już pan został. Nie chciał pan wrócić do Jasła i tu wykorzystywać zdobyte umiejętności?
M.B.: Miałem takie myśli, ale Śląsk daje więcej możliwości. W Jaśle, niestety takich nie ma.
Red.: Trudno jest przekonać osoby niepełnosprawne, żeby zaangażowały się w jakikolwiek sport. W jaki sposób do nich dotrzeć i przekonać, że wbrew swojemu kalectwu mogą funkcjonować normalnie?
M.B.: Jest to dosyć trudne. Wiele osób trafiło do sportu przez przypadek. Zdarza się, że zawodnicy, którzy grają w kadrze spotykają kogoś na wózku, powiedzmy na ulicy i proponują, żeby wstąpił do zespołu sportowego i potem trenował, a być może znajdzie się w kadrze. Niesie to ze sobą bardzo dużo możliwości dla osób niepełnosprawnych i duże pieniądze, jeżeli chodzi o grę w zagranicznych klubach.
Red.: Jednak na początku ta bariera psychiczna jest spora, czasem wydaje się, że nie do pokonania.
M.B.: To prawda. To jeszcze zależy od tego, w jaki sposób ktoś trafił na wózek. Są osoby, które dość szybko podnoszą się po takich zdarzeniach. Ale są i tacy, którzy tego nie potrafią. To jest szansa dla osób upartych, zawziętych, które cały czas myślą, żeby coś robić, nie zamykają się w domach. To pozwala na to, żeby się rozwinąć i zacząć zarabiać. W Polsce praktycznie tych zarobków w klubach nie ma. Zarówno w polskich klubach, jak i w reprezentacji zawodnicy grają za darmo, ale za to w zagranicznych klubach mają szanse zarobić spore pieniądze.

Red.: Gdyby pan miał porównać pracę fizjoterapeuty w Polsce do pracy za granicą, to jak na tym tle wypada nasz kraj?
M.B.: U nas są zdecydowanie gorsze warunki techniczne, sprzętowe i oczywiście finansowe. W USA miałem okazję być w ośrodku przygotowań olimpijskich i to co zobaczyłem ogromnie mnie zaszokowało. Sporo o tym czytałem, ale jak zobaczyłem na własne oczy, to nawet nie ma czego porównywać. W tym przypadku jesteśmy daleko w tyle.
Red.: Czy fizjoterapia to pana jedyna pasja?
M.B.: Nie, ale znajduje się ona na pierwszym miejscu. W ogóle interesuje mnie praca naukowa. Mogę się już pochwalić trzema publikacjami, w tym dwiema w zagranicznych pismach naukowych i pracą ze zdrowymi sportowcami. Pracuję nie tylko z kadrowiczami, byłem także fizjoterapeutą na Pucharach Świata w Siatkówce Plażowej.

Red.: Plany na przyszłość?
M.B.: Jeśli chodzi o kadrę, to w przyszłym roku planujemy zdobyć medal na Mistrzostwach Europy w Izraelu i tym samym zapewnić sobie miejsce na Paraolimpiadzie w Londynie w 2012 roku. Jeśli chodzi o plany naukowe, to jestem aktualnie na drugim roku studiów doktoranckich i być może jeszcze w tym roku otworzę przewód. Wszystko to będę starał się połączyć z pracą zawodową w prywatnym gabinecie oraz działalnością naukową.
Życząc dalszych sukcesów dziękuję za rozmowę
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
