Druga porażka Czarnych z rzędu stała się faktem. Cosmos wrócił do Nowotańca z tarczą
Terminarz rozgrywek IV ligi podkarpackiej nie rozpieszcza Czarnych Jasło. Na przełomie października i listopada podopieczni Mateusza Ostrowskiego muszą mierzyć się z wymagającymi rywalami. W minioną sobotę (26 października) ulubieńcy jasielskiej publiczności przegrali na własnym boisku z ekipą Cosmosu Nowotaniec. Dla beniaminka to druga porażka z rzędu w lidze.

Czarni przystępowali do sobotniej rywalizacji mając w pamięci bolesną porażkę w meczu 13. serii gier, w którym jaślanie musieli uznać wyższość Igloopolu Dębica. Zespół prowadzony przez trenera Mateusza Ostrowskiego przegrał to spotkanie aż 1:6. W pojedynku z Cosmosem Nowotaniec jaślanie chcieli udowodnić, że wysoka porażka w Dębicy była tylko wypadkiem przy pracy. W składzie Czarnych Jasło na mecz z Cosmosem zabrakło dwóch kluczowych zawodników. Jakuba Smolenia z powodu naderwania więzadła czeka długi, być może półroczny rozbrat z futbolem. Aleh Halamaka zmaga się z drobniejszym urazem.
Drużyna gości prezentowała się na boisku lepiej niż ekipa Czarnych. Jakby tego było mało, to w 26. minucie, w polu karnym Czarnych Jasło sfaulowany został Jaba Phkhakhadze. Przewinienia dopuścił się Rafał Mastaj. Sam poszkodowany podszedł do piłki ustawionej na jedenastym metrze i pewnie wykorzystał rzut karny. Z kontuzją zmaga się również Jakub Kalityński.
Czarni starali się ambitnie walczyć z wymagającym rywalem. Gospodarzom brakowało jednak jednak dokładności w rozegraniu piłki. Najlepszą okazję do wyrównania stworzyli sobie w 32. minucie gry. Zaczęło się od prostopadłego podania Tomasza Tragarza do Mateusza Michonia. Bramkostrzelny ofensywny pomocnik Czarnych przegrał jednak pojedynek z Piotrem Krzanowskim, który popisał się świetną interwencją.
Po przerwie inicjatywa, niezmiennie należała do przyjezdnych. Decydujący cios zadali Jaba Phkhakhadze i Dmytro Pirnach. Ukrainiec wykorzystał podanie Gruzina ustalając wynik spotkania na 2:0 dla Cosmosu. Rezultat meczu mógł być dla gości bardziej okazało. W 80. minucie gry Phkhakhadze został jednak uprzedzony przez Łukasza Lepuckiego, który zdecydował się na dalekie wyjście z własnego pola karnego.
Warto odnotować, że minutę wcześniej arbiter wyrzucił Mateusza Ostrowskiego na trybuny. Opiekun Czarnych za dyskusje z Sebastianem Godkiem obejrzał dwie żółte, a w konsekwencji czerwoną kartkę.
Zadowolenia z rezultatu spotkanie nie krył Grzegorz Pastuszak, trener Cosmosu Nowotaniec. - Jechaliśmy do Jasła, powiem szczerze, z takim trochę niepokojem, bo ostatnie dwa mecze z różnych względów nam nie poszły. Czarni zremisowali z JKS-em Jarosław i potrafią grać w piłkę, mają pozytywne wyniki. Obawiałem się o wynik tego meczu. Zagraliśmy poprawnie i odbudowaliśmy mentalnie. Wrócili do gry stoperzy, bo w ostatnim meczu z Niskiem nie grali. To było kluczem do wygrania, bo dwóch bardzo groźnych napastników Czarnych Nowaka i Macnara praktycznie wyłączyliśmy z gry. To był priorytet w tym meczu i za to jestem wdzięczny chłopakom. Gramy teraz z JKS-em Jarosław. Trochę jesteśmy zniesmaczeni, bo sami się wykartkowaliśmy przez głupotę – mówił.
Swoją opinią na temat spotkania podzielił się również Mateusz Ostrowski. - Mecze z Cosmosem sparingowe i ligowe w naszym wykonaniu są trochę bez historii, bo je przegrywamy, nawet nie zdobywając bramki. Wiedzieliśmy, że przeciwnik przyjedzie mocno zmotywowany po dwóch przegranych meczach, ale chcieliśmy pokazać swoją prawdziwą twarz, która mogła być trochę zamazana po meczu w Dębicy przeciwstawić się rywalom. Nie wykorzystaliśmy naszych dobrych momentów, czy to w postaci stałych fragmentów gry, czy kilku sytuacji, gdy staraliśmy się wyprowadzić szybki atak. Przeciwnik to zniwelował albo byliśmy nieskuteczni. Uważam, że w zbyt prosty sposób straciliśmy gole. Przy drugiej bramce zawodnik się pośliznął, ale młody chłopak musi wyciągać wnioski z takich meczów, bo jak się gra na grząskim boisku, to trzeba mieć odpowiednie obuwie. Z takich meczów trzeba czerpać naukę, doświadczenie i mam nadzieję, że tak będzie. Wiadomo, jakie przed nami spotkanie, o którym wszyscy mówią. Mam nadzieję, że nie wpłynie to negatywnie na zespół. Chłopakom nie można odmówić ambicji. Spotkaliśmy się z mocnym zespołem, szczególnie w ofensywie i nie podołaliśmy w pewnych momentach. Trudno, musimy podnieść głowę, dobrze przepracować cały tydzień, bo przed nami spotkanie derbowe. Mam nadzieję, że wrócą rekonwalescenci, bo dwóch ma mniejsze urazy i zaczną od poniedziałku trenować, żeby ta kadra była pełniejsza. To oczywiście nie jest z mojej strony żadne usprawiedliwienie. Po prostu mam nadzieję, że trening z większą liczbą zawodników będzie lepiej wyglądał – mówił trener Czarnych Jasło.
W najbliższą sobotę (2 listopada) Czarni Jasło zagrają w Krośnie z Karpatami.
Czarni 1910 Jasło – Cosmos Nowotaniec 0:2 (0:1)
Bramki.
Cosmos Nowotaniec: Jaba Phkhakadze (26’ k), Dmytro Pirnach (71’)
Składy.
Czarni Jasło: Łukasz Lepucki - Tomasz Tragarz, Rafał Mastaj, Arkadiusz Baran, Karol Potera - Karol Rzońca, Marcin Janus (Szot 72’) - Mateusz Michoń, Adrian Nowak (Henzel 75’), Wiktor Fara - Radosław Macnar (Morajda 89’) | na ławce rezerwowych: Jakub Dutka, Aleksander Hendzel, Mateusz Szot, Wiktor Hendzel, Kacper Henzel, Piotr Morajda, Michał Dziadosz. Trener: Mateusz Ostrowski. II trener: Tomasz Paluch.
Cosmos Nowotaniec: Piotr Krzanowski – Ivan Hura, Piotr Gomułka, Fabrice Ndziemezama, Kacper Pieniążek – Hubert Pieszczoch (Kalemba 75’), Kacper Gołda (Pelc 70’) – Jaba Phkhakadze, Nazar Verbnyy (Kuzio 86’), Dmytro Pirnach – Martin Geci | na ławce rezerwowych: Marian Kuc, Mateusz Kuzio, Krystian Kalemba, Harrison Perea Espana, Dawid Pelc, Jonathan Diumasumbu Longe, Łukasz Piotrowski. Trener: Grzegorz Pastuszak.

