Dzięki żołnierzom jest szybciej i taniej
Zakończył się pierwszy etap budowy mostu łączącego gminy Kołaczyce i Brzyska. Odbioru dokonał osobiście Bogdan Klich, minister obrony narodowej, który w czwartek przebywał z wizytą w Kołaczycach. Oddanie całej inwestycji planowane jest na 11 listopada. br.
Przedsięwzięcie, które realizują wspólnie samorządy Brzysk i Kołaczyc oraz starostwo powiatowe w Jaśle skróci drogę łączącą obydwie gminy o około 10 km. Prace w ramach szkoleń wykonywali zawodowi żołnierze z niżańskiej jednostki. Dzięki temu koszty budowy zostały znacznie obniżone, a inwestor pokrył jedynie zakup potrzebnych materiałów.
Obecni w Kołaczycach lokalni samorządowcy podziękowali także ministrowi za pomoc w czasie ostatniej powodzi. - My z założenia uczestniczymy w akcji odbudowy powodziowej i chcemy pokazać, że wojsko potrafi się wywiązać chociażby z takich niełatwych prac inżynieryjnych, a nie tylko sypać piasek do worków czy ewakuować z terenu powodzi – powiedział Bogdan Klich, minister obrony narodowej.
Gdyby nie pomoc wojska prace związane z usuwaniem skutków powodzi trwałyby znacznie dłużej. - Mamy w siłach zbrojnych przygotowanych 15 zespołów do odbudowy dróg i 13 do odbudowy mostów. W rękach władz samorządowych jest zgłaszanie zapotrzebowania do tych zadań, a minister obrony narodowej musi wyrazić zgodę na użycie wojska i na taką odbudowę – mówi Janusz Lalka, szef inżynierii wojskowej.
Minister chwalił sobie bardzo współpracę z wojewodą podkarpackim w czasie ostatniej powodzi. – Ogromnie cenię sobie współpracę z wszystkimi wojewodami, ale akurat wojewoda i wicewojewoda podkarpacki wykazywali się zawsze bardzo szybką reakcją. Jeżeli mówili o dużych potrzebach to sygnalizowali je z wyprzedzeniem, co wojsko powinno zrobić zanim skutki powodzi będą nieodwracalne – podkreśla minister.
Decyzje były podejmowane przez telefon i zanim dotarły odpowiednie dokumenty. - Pani wojewoda Małgosia Chomycz występowała na posiedzeniu rządowego zespołu zarządzania kryzysowego z potrzebą, a generał Lalka dostawał ode mnie dyspozycje i telefonicznie decyzja była podejmowana. Nikt nie czekał aż spłynie dokumentacja, bo byśmy z niczym nie zdążyli. I to już jest regułą od tej akcji powodziowej i to już tak zostanie – zaznacza Klich.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
