Dzień, który zmienił świat
25
Wystawa upamiętniająca tragiczne wydarzenia z 11 września 2001 roku została uroczyście otwarta w Gimnazjum im. generała Kazimierza Pułaskiego w Dębowcu. Wernisaż, na którym prezentowane są fotografie oraz wycinki z gazet odbył się dokładnie w 8. rocznicę zamachu terrorystycznego na World Trade Center w Nowym Jorku.




Pomysłodawcą i inicjatorem wystawy był Marian Majowicz, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji w Rzeszowie. Pierwotnie planowano ją we Wrocławiu, jednak na wniosek Bogusława Łacha, przewodniczącego IPA Region Jasielski, wystawę udało się zorganizować w dębowieckim gimnazjum - W maju spotkaliśmy się na zebraniu wszystkich członków przewodniczących regionów IPA w województwie podkarpackim. Zapytałem wówczas przewodniczącego, gdzie ta wystawa ma być w tym roku pokazywana i dowiedziałem się, że we Wrocławiu. Prezes Majowicz chciał jednak, żeby to było na naszym terenie. Zasugerowałem mu, że w Dębowcu jest szkoła im. generała Pułaskiego i zdecydowaliśmy się, że ta wystawa będzie tutaj – wyjaśnia B. Łach.

Z wyboru tego miejsca zadowolony jest także Zbigniew Staniszewski, wójt gminy Dębowiec - Cieszę się, że pomysłodawcy wybrali za miejsce tej wystawy naszą gminę i to gimnazjum. Wystawę chcemy podzielić na trzy części, tzn. do poniedziałku będzie czynna w szkole, później zostanie przeniesiona do Urzędu Gminy, a następnie będzie ją można obejrzeć w sanktuarium w Dębowcu – zachęca do zwiedzania wystawy wójt.
Wernisażowi, który miał miejsce na sali gimnastycznej towarzyszył pokaz prezentacji multimedialnej, ukazujący bezmiar tragedii w tamtym dniu.
Wystawa w szkole będzie czynna do 14 września. Od 16-23 września br. będzie można ją oglądać w Urzędzie Gminy w Dębowcu, a następnie od 25 września do 11 października w Sanktuarium Matki Boskiej Saletyńskiej.
Katarzyna Pacwa-Wilk
O zamachu na World Trade Center 11 września w 2001 roku i o tym, jak wpłynęła ta tragedia na Amerykanów opowiada John Surface, konsul generalny Ambasady Amerykańskiej w Krakowie*.
Red: 11 września, 6 lat temu runęły nie tylko dwie wieże World Trade Center. Zawalił się także nazywany przez resztę świata raj na ziemi. Jak zmieniła się mentalność Amerykanów po tej tragedii?
J.S.: To było pierwszy raz w życiu, gdzie ludzie mieszkający w USA nie przypuszczali, że może coś takiego się tam zdarzyć. Mnie tam wtedy nie było. Ale od rodziny i znajomych dowiedziałem się nieco później, że tego dnia nie było żadnych programów w telewizji. Wyświetlana była na ekranie informacja, że do nadawania programów stacja wróci za kilka godzin. Kiedy już pojawił się obraz, towarzyszyły mu dwa słowa na przemian: „atak” i „zamach terrorystyczny”. Po raz pierwszy w życiu ci ludzie poczuli się niebezpiecznie, po raz pierwszy raz w życiu się bali. Mimo upływu czasu emocjonalnie jeszcze nie doszli do siebie. Żyją pozornie tak samo, wrócili do pracy, chodzą na zakupy, spotykają się, ale jest inaczej. Za każdym razem, kiedy pojawia się wiadomość o Bin Ladenie ludzie drżą, bo cały czas mają w pamięci 11 września. To będzie prześladować ich do końca życia.
Oni nie potrafią zrozumieć, dlaczego coś takiego okrutnego zostało skierowane przeciwko nim. Oni niczego złego nikomu nie zrobili i odbierają to bardzo osobiście.
My, Amerykanie nie mamy doświadczenia w takich sytuacjach i nie potrafimy sobie z tym poradzić. Do nas ciągle nie dociera świadomość, że zło może dotknąć naszego kraju.
Red.: Pierwsza myśl, kiedy dowiedział się pan o zamachu ...
J.S.: Kiedy usłyszałem o pierwszym samolocie pomyślałem, że to wypadek, ale jak dowiedziałem się o drugim, to już nie miałem złudzeń. Nie przypuszczałem jednak, że to będzie tak zorganizowany zamach. Pracowałem wtedy w szkole w Gdyni, musiałem ludziom, których dzieci uczęszczały do tej szkoły zagwarantować, że są bezpieczne.
Mojej rodziny na szczęście nie było wtedy w Nowym Jorku, ale miałem tam mnóstwo kolegów i denerwowałem się, bo nie można się było z nikim skontaktować. Linie telefoniczne były cały czas zajęte, interent też był przeciążony. Kompletny brak łączności z nimi.
Red.: Nie tylko w samym Nowym Jorku, ale także w innych regionach Stanów Zjednoczonych jest dużo Polaków. Jak oni zareagowali na to, co się stało tego dnia?
J.S.: Najwięcej Polaków jest w Chicago. Oni tam sobie wszyscy nawzajem pomagają , ale jak zdarzyła się tragedia to pokazali, że nie myślą tylko o swoich rodakach. Udowodnili, że potrafią być wparciem dla tych, którzy tego potrzebują, bez względu na narodowość. W USA każdy Amerykanin traktuje człowieka jak swojego rodaka. Pochodzenie nie ma większego znaczenia.
Red.: Czy po tych tragicznych wydarzeniach nadal dużo Polaków stara się o wizy do USA?
J.S.: Największy boom po wizy był w latach 90. Wyjątkowy pod tym względem był też ubiegły rok (2006 – przyp. red.). Jest sporo ludzi, którzy chcą tam pojechać naprawdę w celach turystycznych albo odwiedzić rodzinę. Spada także liczba osób, które dostają w konsulacie decyzję odmowną. Wiemy, że ci którzy chcą pracować za granicą wyjeżdżają do pracy bliżej, przeważnie do Anglii, Irlandii czy innych krajów Europy.
Dziękuję za rozmowę
Katarzyna Pacwa-Wilk
* Wywiad z konsulem został przeprowadzony 11 września 2007 roku, podczas wystawy w MDK w Jaśle, poświęconej tym, którzy zginęli tragicznie podczas zamachu w Nowym Jorku.




Pomysłodawcą i inicjatorem wystawy był Marian Majowicz, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji w Rzeszowie. Pierwotnie planowano ją we Wrocławiu, jednak na wniosek Bogusława Łacha, przewodniczącego IPA Region Jasielski, wystawę udało się zorganizować w dębowieckim gimnazjum - W maju spotkaliśmy się na zebraniu wszystkich członków przewodniczących regionów IPA w województwie podkarpackim. Zapytałem wówczas przewodniczącego, gdzie ta wystawa ma być w tym roku pokazywana i dowiedziałem się, że we Wrocławiu. Prezes Majowicz chciał jednak, żeby to było na naszym terenie. Zasugerowałem mu, że w Dębowcu jest szkoła im. generała Pułaskiego i zdecydowaliśmy się, że ta wystawa będzie tutaj – wyjaśnia B. Łach.

Z wyboru tego miejsca zadowolony jest także Zbigniew Staniszewski, wójt gminy Dębowiec - Cieszę się, że pomysłodawcy wybrali za miejsce tej wystawy naszą gminę i to gimnazjum. Wystawę chcemy podzielić na trzy części, tzn. do poniedziałku będzie czynna w szkole, później zostanie przeniesiona do Urzędu Gminy, a następnie będzie ją można obejrzeć w sanktuarium w Dębowcu – zachęca do zwiedzania wystawy wójt.
Wernisażowi, który miał miejsce na sali gimnastycznej towarzyszył pokaz prezentacji multimedialnej, ukazujący bezmiar tragedii w tamtym dniu.
Wystawa w szkole będzie czynna do 14 września. Od 16-23 września br. będzie można ją oglądać w Urzędzie Gminy w Dębowcu, a następnie od 25 września do 11 października w Sanktuarium Matki Boskiej Saletyńskiej.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Strach pozostał
O zamachu na World Trade Center 11 września w 2001 roku i o tym, jak wpłynęła ta tragedia na Amerykanów opowiada John Surface, konsul generalny Ambasady Amerykańskiej w Krakowie*.
Red: 11 września, 6 lat temu runęły nie tylko dwie wieże World Trade Center. Zawalił się także nazywany przez resztę świata raj na ziemi. Jak zmieniła się mentalność Amerykanów po tej tragedii?
J.S.: To było pierwszy raz w życiu, gdzie ludzie mieszkający w USA nie przypuszczali, że może coś takiego się tam zdarzyć. Mnie tam wtedy nie było. Ale od rodziny i znajomych dowiedziałem się nieco później, że tego dnia nie było żadnych programów w telewizji. Wyświetlana była na ekranie informacja, że do nadawania programów stacja wróci za kilka godzin. Kiedy już pojawił się obraz, towarzyszyły mu dwa słowa na przemian: „atak” i „zamach terrorystyczny”. Po raz pierwszy w życiu ci ludzie poczuli się niebezpiecznie, po raz pierwszy raz w życiu się bali. Mimo upływu czasu emocjonalnie jeszcze nie doszli do siebie. Żyją pozornie tak samo, wrócili do pracy, chodzą na zakupy, spotykają się, ale jest inaczej. Za każdym razem, kiedy pojawia się wiadomość o Bin Ladenie ludzie drżą, bo cały czas mają w pamięci 11 września. To będzie prześladować ich do końca życia.
Oni nie potrafią zrozumieć, dlaczego coś takiego okrutnego zostało skierowane przeciwko nim. Oni niczego złego nikomu nie zrobili i odbierają to bardzo osobiście.
My, Amerykanie nie mamy doświadczenia w takich sytuacjach i nie potrafimy sobie z tym poradzić. Do nas ciągle nie dociera świadomość, że zło może dotknąć naszego kraju.
Red.: Pierwsza myśl, kiedy dowiedział się pan o zamachu ...
J.S.: Kiedy usłyszałem o pierwszym samolocie pomyślałem, że to wypadek, ale jak dowiedziałem się o drugim, to już nie miałem złudzeń. Nie przypuszczałem jednak, że to będzie tak zorganizowany zamach. Pracowałem wtedy w szkole w Gdyni, musiałem ludziom, których dzieci uczęszczały do tej szkoły zagwarantować, że są bezpieczne.
Mojej rodziny na szczęście nie było wtedy w Nowym Jorku, ale miałem tam mnóstwo kolegów i denerwowałem się, bo nie można się było z nikim skontaktować. Linie telefoniczne były cały czas zajęte, interent też był przeciążony. Kompletny brak łączności z nimi.
Red.: Nie tylko w samym Nowym Jorku, ale także w innych regionach Stanów Zjednoczonych jest dużo Polaków. Jak oni zareagowali na to, co się stało tego dnia?
J.S.: Najwięcej Polaków jest w Chicago. Oni tam sobie wszyscy nawzajem pomagają , ale jak zdarzyła się tragedia to pokazali, że nie myślą tylko o swoich rodakach. Udowodnili, że potrafią być wparciem dla tych, którzy tego potrzebują, bez względu na narodowość. W USA każdy Amerykanin traktuje człowieka jak swojego rodaka. Pochodzenie nie ma większego znaczenia.
Red.: Czy po tych tragicznych wydarzeniach nadal dużo Polaków stara się o wizy do USA?
J.S.: Największy boom po wizy był w latach 90. Wyjątkowy pod tym względem był też ubiegły rok (2006 – przyp. red.). Jest sporo ludzi, którzy chcą tam pojechać naprawdę w celach turystycznych albo odwiedzić rodzinę. Spada także liczba osób, które dostają w konsulacie decyzję odmowną. Wiemy, że ci którzy chcą pracować za granicą wyjeżdżają do pracy bliżej, przeważnie do Anglii, Irlandii czy innych krajów Europy.
Dziękuję za rozmowę
Katarzyna Pacwa-Wilk
* Wywiad z konsulem został przeprowadzony 11 września 2007 roku, podczas wystawy w MDK w Jaśle, poświęconej tym, którzy zginęli tragicznie podczas zamachu w Nowym Jorku.


