Dzikie wysypiska zmorą miasta
Sterta worków z odpadami zasypała w ostatnim czasie teren przy moście na rzece Wisłoce, w rejonie skrzyżowania ulic 3 Maja i Bieckiej. Problem dzikich wysypisk śmieci powraca w naszym mieście jak bumerang.

Dzikie wysypiska śmieci to zmora chyba wszystkich samorządów. Powstają zazwyczaj w rejonach mało uczęszczanych przez mieszkańców, jednak takich, gdzie bez problemu można dojechać samochodem. Z pokusy pozbycia się uciążliwych odpadów po najprostszej linii oporu nie rezygnują również jaślanie.
- W Jaśle jest kilka miejsc, w których notorycznie podrzucane są odpady. Głównie są to odpady remontowo-budowlane, pozostałości zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego – takie jak fragmenty lodówek, obudowy z telewizorów. Zdarzają się też elementy samochodów, np. zderzaki, czy inne elementy z tworzywa sztucznego. Wyrzucane są odpady, których po prostu nie można sprzedać w skupach złomu - mówi Marcin Gustek, kierownik Wydziału Gospodarki Odpadami Urzędu Miasta w Jaśle.
O nielegalnych wysypiskach magistrat dowiaduje się najczęściej od mieszkańców bądź straży miejskiej. Ich likwidacja kosztuje – środki na ten cel idą z miejskiej kasy.

Zaśmiecasz środowisko? Licz się z konsekwencjami
Abstrahując od wpływu dzikich wysypisk śmieci na ogólną estetykę miejskiego krajobrazu nie ulega wątpliwości, że negatywnie wpływają one na środowisko. Z ekologicznego punktu widzenia szczególnie szkodliwe są tzw. odpady niebezpieczne, np. opakowania po olejach, farbach, lakierach, czy innych niebezpiecznych substancjach. Nie jest tajemnicą, że zaśmiecanie środowiska m. in. poprzez wyrzucanie odpadów w miejscach do tego nieprzystosowanych jest czynem zabronionym i podlega karze grzywny. Osoby uprawiające taki proceder, w przypadku przyłapania ich na gorącym uczynku przez policję lub straż miejską nie unikną mandatu. Ponadto, gdy udowodni się im działanie na szkodę środowiska – np. doprowadzenie do jego skażenia poprzez zanieczyszczenie m.in. gleby lub wody – poniosą koszty naprawienia szkody.


Mając na uwadze możliwe konsekwencje zostawiania odpadów na dzikich wysypiskach pojawia się pytanie – co skłania ludzi do podejmowania ryzyka? Marcin Gustek przyczyn problemu doszukuje się w niewystarczającej świadomości ekologicznej oraz czynnikach ekonomicznych.
- Oddanie odpadów do specjalistycznych instalacji do przetwarzania odpadów jest stosunkowo kosztowne i niektórzy, szukając oszczędności, wyrzucają odpady właśnie na dzikich wysypiskach – zauważa. Kierownik jednostki UM odpowiedzialnej za gospodarkę odpadami podkreśla przy tym, że na „jasielskich” dzikich wysypiskach coraz częściej wyrzucane są odpady komunalne, czyli te, które powstają codziennie w naszych domach. Przyczynę takiego stanu rzeczy widzi on w przepisach nowego systemu gospodarki odpadami, wprowadzonego w życie z dniem 1 lipca 2013 roku. - Na jego mocy mieszkańcy nieruchomości zamieszkałych ponoszą opłaty ryczałtowe i mogą oddawać wszystkie wytworzone przez siebie odpady firmie zajmującej się odbieraniem odpadów z naszych domów – podkreśla kierownik.


Zdaniem naszego rozmówcy co raz bardziej niepokojącym zjawiskiem, a jednocześnie problemem dla samorządu, są w Jaśle praktyki rozbierania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego poza specjalistycznymi zakładami przetwarzania. - Wartościowe elementy głównie z metalu sprzedawane są na skupach złomu, a pozostałe nieprzydatne elementy m. in. obudowy są wyrzucane właśnie na dzikich wysypiskach lub podrzucane do pojemników mieszczących się pod naszymi blokami. Należy pamiętać, że szczególnie szkodliwe dla środowiska jest „domowe” rozbieranie zużytych lodówek i zamrażarek ponieważ uwalniane są wtedy do środowiska szkodliwe substancje takie jak freony. Dlatego zgodnie z ustawą o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym kto przeprowadza demontaż zużytego sprzętu poza specjalistycznym zakładem przetwarzania podlega karze grzywny w wysokości od 2 000 zł do 100 000 zł - mówi Marcin Gustek.
Troska o czyste środowisko jest w interesie nas wszystkich. Widzisz, że ktoś działa na jego szkodę? Powiadom o tym straż miejską bądź bezpośrednio urząd miasta. To nic nie kosztuje, a może przynieść korzyści zarówno miastu, jak i jego mieszkańcom.
Jakub Hap
jakhap@gmail.com
