Fotoradary zdecydowanie tak, ale...
Czym różni się fotoradar Jarosława Kaczyńskiego od fotoradaru Donalda Tuska? - Tym, że miałby być ustawiony w tych miejscach, gdzie były zagrożenia, natomiast fotoradar premiera ma być wszędzie, żeby tylko zarobić i były wpływy do budżetu – podkreśla poseł Bogdan Rzońca.

W projekcie budżetu państwa na 2013 r. założono, że wpływy z mandatów wystawianych kierowcom będą sięgać 1,5 mld złotych. 160 nowych fotoradarów Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego ma pojawić się na polskich drogach w 2013 r. Koszt ich zainstalowania szacowany jest na 24 mln złotych netto. - Domyślamy się, że minister finansów wszedł w jakiś układ z ministrem transportu i jego służbami np. z Generalnym Inspektorem Transportu Drogowego i załóżmy, że policjanci, czy pracownicy inspekcji są przymuszani do dostarczania pewnej ilości pieniędzy, by zabezpieczyć założone wskaźniki w budżecie państwa. Z tym się nie zgadzamy – podkreśla poseł Bogdan Rzońca.
Kontrole NIK-u
Z przeprowadzonej przez NIK kontroli wynika, że wybierane miejsca do pomiaru prędkości przy użyciu fotoradaru, nie zawsze dotyczyły tych obszarów, na których dochodziło do wypadków, kolizji, czy innych niebezpiecznych zdarzeń drogowych. Niektóre z nich były wybierane na podstawie samorządowych planów wpływów do budżetu.
- Fotoradary są potrzebnym elementem systemów bezpieczeństwa drogowego, pod warunkiem, że są stawiane w miejscach, gdzie dochodziło do niebezpiecznych zdarzeń drogowych. W tym roku chcemy przeprowadzić kilka kontroli, które będą dotyczyły funkcjonowania Policji, Straży Miejskich, także Inspekcji Transportu Drogowego właśnie w świetle zapewnienia bezpieczeństwa Polakom na drogach – powiedział Jacek Jezierski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.
W 2012 r. jak podają pracownicy NIK-u, na polskich drogach zginęło 3 600 osób. Na 100 wypadków ginie średnio dwa razy więcej ludzi niż w innych krajach UE.
- Fotoradary? Jak najbardziej tak, ale w tych miejscach, gdzie jest to konieczne. Nie jako makieta ani urządzenie, które rejestruje wszystko, co dzieje się na drogach. Są one potrzebne tam, gdzie jest naprawdę niebezpiecznie - zaznacza poseł Rzońca.
Zdaniem posła PiS-u Inspekcja Transportu Drogowego zajęła się łupieniem kierowców i znacznie odeszła od swoich ustawowych zadań. - Inspekcja miała zwalczać nieuczciwą konkurencję, tymczasem zaczęła mierzyć prędkość na drogach poprzez to, że dopuszczono ją do używania fotoradarów. Inspekcja w momencie, gdy zaczynała swoją działalność miała 70 pracowników i 20 mln złotych w budżecie, teraz ma 700 pracowników i 150 mln złotych - zaznacza Rzońca. - Jeśli my będziemy tworzyć kolejną służbę i każda z nich będzie miała swoje możliwości użycia broni palnej, stosowania kolczatek, kajdanek to za chwilę tych służb będzie przybywało. Policja powinna mieć dobre warunki do działalności, dobre samochody, broń, kamery, fotoradary. Ta służba będzie pomijana, a wobec niej będą tworzone konkurencyjne inspekcje, biurokracje. Tutaj też jest stawianie sprawy na głowie – dodaje.
Mandat, kasa, cel
NIK sprawdzi, czy Policja dysponuje nowoczesnym sprzętem, odpowiednim do wykonywania swoich obowiązków. Ponadto pod ich lupę trafi także Inspekcja Transportu Drogowego. Sprawdzą, czy fotoradary stawiane są w miejscach, w których dochodziło do wypadków drogowych. - Chcemy również zbadać, czy dochody wynikające z eksploatacji fotoradarów są właściwie przeznaczone na właściwe cele. Wszystkie dochody wynikające z uzyskanych grzywien spowodowanych przekroczeniem prędkości powinny trafiać na cele związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego – zaznaczył Marian Cichosz, wiceprezes NIK-u.
Rząd proponuje Narodowy Program poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, który zakłada m. in. odbieranie prawa jazdy za podwójne przekroczenie dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym, jak również obowiązek bezwzględnego zatrzymania pojazdu w chwili, gdy do przejścia zbliża się pieszy. Czy wówczas na drogach będzie bezpieczniej?
Ilona Czarnecka
ilona.czarnecka@jaslo4u.pl

