Happening pracowników sądów. Zwracają uwagę na fatalną sytuację finansową i trudne warunki pracy
We wtorek obok Sądu Rejonowego w Jaśle pracownicy wymiaru sprawiedliwości zrzeszeni w Ogólnokrajowym Związku Zawodowym „AR PRIM” zorganizowali happening, który miał na celu zwrócenie uwagi na wadliwe decyzje rządu wpływające na pogorszenie się sprawności postępowań sądowych, jak również na fatalną sytuację finansową pracowników sądów.

We wtorek u zbiegu ulic Staszica i Armii Krajowej w Jaśle tuż obok Sądu Rejonowego pracownicy sądów zrzeszeni w OZZ „AR PRIM” zorganizowali happening, w ramach którego ustawiono „Kiosk sądowy” z hasłem „Wizę Cię, zobacz nas”. Mieszkańcom rozdawano „wzroki sądowe” oraz „Akt Uwolnienia”, „Prawo laski”, „prawo do zasiadania” i inne. - Ma szokować, zastanawiać i zaskakiwać, a jednocześnie obnażyć system w jakim funkcjonuje rząd. Jest także oczywistym nawiązaniem do kiosku z wizami, co zdaje się w odczuciu strony rządowej biernie milczącej w sprawie sądownictwa jest mało znaczącym incydentem, ale w odczuciu społecznym pozwala na „dorobienie” - podkreślają organizatorzy wydarzenia.

- Urzędnicy sądowi obnażają złe decyzje Ministerstwa Sprawiedliwości wobec pracowników sądów. Jak sami podkreślają nie pozostaje to bez znaczenia dla szybkości postępowań. - Jesteśmy po to, aby zademonstrować nasze niezadowolenie z dotychczasowych działań pana ministra sprawiedliwości i jego zespołu, które nie mają nic wspólnego z reformą wymiaru sprawiedliwości. Nam pracownikom sądów przybyło pracy, a realnie spadły nasze wynagrodzenia. Akcja przybrała formę happeningu. Chcemy w lekki, żartobliwy sposób zwrócić uwagę społeczeństwa na te problemy, które nas nurtują – mówi Wojciech Gajewski. - Pierwszym podstawowym problem jest uśmiercenie dialogu społecznego. Pan minister Pan minister wybrał sobie kilka konkretnych organizacji związkowych, z którymi się spotyka i ustala pewne kwestie. Na pozostałe organizacje związkowe ma już oczy zamknięte – dodaje.

Z uwagi na fakt, iż we wtorek w Sądzie Rejonowym w Jaśle z wizytą przyjechał minister Zbigniew Ziobro, OZZ „AR PRIM” postanowił skorzystać z okazji, aby uwydatnić problemy i swoje postulaty. Zależało im na spotkaniu z prokuratorem generalnym, aby wręczyć mu „Akt Odniesienia”, w którym jest wyszczególnionych aż 17 punktów, z którymi nie zgadzają się urzędnicy sądów. Niestety, nie mieli takiej możliwości, bo jak podkreślili nie wiedzieli którędy przyjechał ani wyjechał minister Z. Ziobro. - My przede wszystkim chcemy zwrócić uwagę na to jak mamy dużo pracy. W referatach każdy z nas ma około 400 spraw. Na salach rozpraw jesteśmy 2 razy w tygodniu, więc na prace merytoryczną zostaje nam 3 dni. Wydziały rodzinne i karne de facto pracują po 8 godzin, ale jeśli są sytuacje, że musimy zostać po godzinach, bo przyjechała osoba do sądu karnego, która ma wokandę o zastosowanie tymczasowego aresztu, niestety nie mamy płaconych nadgodzin, ewentualnie możemy sobie odebrać wolne. To samo dzieje się w wydziałach rodzinnych. Od 8 lat minister sprawiedliwości nie rozmawia z urzędnikami. Do rozmów wybiera jeden, dwa związki z resztą nie rozmawia – żali się Gabriela Skrzyńska- Meroń. Wtóruje jej Wojciech Gajewski. - Mamy pretensje o brak dodatków specjalnych za dodatkową pracę, o brak wynagrodzenia za nadgodziny, brak dialogu – podkreśla. To jedne z wielu bolączek, z którymi muszą się mierzyć. Walczą o wprowadzenie zmian, które będą dobre dla pracowników oraz obywateli Polski.
id

