Ile ofiar zażąda jeszcze Katyń od Polski?
30
Msza święta w intencji ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku, w której zginęli m.in. prezydent Lech Kaczyński i jego żona Maria oraz wicemarszałkowie, posłowie, senatorowie i generalicja RP, odbyła się w niedzielne południe na jasielskim Rynku.



Nabożeństwo, któremu przewodniczył ksiądz prałat Stanisław Słowik, dyrektor Caritas w Rzeszowie, współcelebrowali księża z jasielskich parafii. Po mszy jej uczestnicy udali do miejsca, gdzie na 17 kwietnia br. zaplanowano obchody uroczystości upamiętniających zbrodnię katyńską sprzed 70 lat. Przed krzyżem znajdującym się na terenie I Liceum Ogólnokształcącego złożono kwiaty i wieńce w hołdzie tym, którzy zginęli 10 kwietnia, lecąc do Katynia, by uczcić pamięć naszych przodków.

W homilii, ksiądz dr Marian Putyra przypomniał fakty z 1940 roku. – Na mocy decyzji podjętej 5 marca 1940 roku na wniosek Berii, na posiedzeniu Biura Politycznego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewickiej pod przewodnictwem Stalina zamordowano i pogrzebano w zbiorowych mogiłach blisko 30 tysięcy najwspanialszych Polaków – 4410 oficerów polskich zostało rozstrzelanych strzałem w tył głowy. Byli to więźniowie Kozielska, w lesie nieopodal Katynia. Podobny los spotkał w tym czasie 3739 oficerów przetrzymywanych w Starobielsku, a rozstrzelanych w Charkowie. 6314 funkcjonariuszy policji, straży granicznej, Korpusu Ochrony Pogranicza, żandarmerii wojskowej i służby więziennej z obozów w Ostaszkowie zamordowanych zostało w Kalininie, a pochowano ciała w Miednoje. W taki sam sposób, jak w Katyniu strzałem w tył głowy NKWD wymordowało w 1940 roku 7265 osób w Kijowie i Mińsku. Porażające cyfry, dramat.
Kolejna tragedia rozegrała się po 70 latach. Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego prezydenta RP Katyń jest tragiczny, dramatyczny i przeklęty. Ta ziemia znowu zażądała ofiar, ofiar z polskiej krwi. - Na ziemi smoleńskiej, niedaleko Katynia znów ginie kwiat inteligencji polskiej. Ginie para prezydencka, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu. Ginie rzecznik praw obywatelskich, prezes IPN, giną parlamentarzyści, generałowie, duchowieństwo, aktorzy, przedstawiciele rodzin katyńskich. Czyżby ta ziemia katyńska potrzebowała jeszcze polskiej krwi?! Ile tej krwi trzeba będzie jeszcze przelać, żeby prawda o tym dramacie do końca została wyjaśniona?! – zastanawiał się ksiądz Putyra.
.jpg)
Na liście pasażerów, na którą wszyscy z niepokojem czekali znalazł się także senator Stanisław Zając, Honorowy Obywatel Miasta Jasła, mąż, ojciec, dziadek. Dla mieszkańców regionu – znajomy i przyjaciel. - Niemal wszyscy spotykaliśmy się z nim. Był cenionym prawnikiem, obrońcą represjonowanych w stanie wojennym, wybitnym politykiem nurtu narodowego, patriotą. Był także wicemarszałkiem Sejmu III kadencji, posłem i senatorem, ostatnio także przewodniczącym Senackiej Komisji Obrony Narodowej, zakochany w Jaśle i Podkarpaciu – wspomniał ks. Marian Putyra.
Przebywająca w tym czasie z wizytą w Odessie burmistrz Maria Kurowska wraz z przewodniczącym Rady Miejskiej Jasła, wicestarostą i przewodniczącym Komisji Rozwoju Gospodarczego i Promocji Powiatu podjęła natychmiast decyzję o powrocie do Jasła.

– To było wprost nie do uwierzenia. Zatrzymaliśmy samochód, każdy patrzył i nie wiedział, co ma robić. Mieliśmy wielką nadzieję, że może senator nie poleciał tym samolotem, ale niestety otrzymaliśmy potwierdzenie, że był. I błyskawiczna decyzja – wracamy szybko do Jasła. Pierwszy raz zdarzyło się i to właśnie w Polsce, bo Polska to naród wybrany i przyjdzie jej składać ofiary z najlepszych synów swojego narodu. Jestem głęboko przekonana, że ta ofiara musiała się dopełnić, żeby Polska była Polską – powiedziała po mszy Maria Kurowska, burmistrz Jasła.
Uroczystość przypadła na Niedzielę Miłosierdzia Bożego. - Przywołuje nam ona zawołanie „Jezu ufam Tobie”. Świętej pamięci Stanisław to hasło w dziedzinie pomagania realizował od Gorlic, przez Biecz, tu w Jaśle, aż po Rzeszów. Jako mój kolega przyjaciel, ministrant ze Święcan czynił to z wielką wiarą i ufnością – mówił ksiądz Stanisław Słowik.
Na mszę przybyli licznie jaślanie i mieszkańcy okolicznych miejscowości. Tuż przed ołtarzem stali lokalni politycy. Tym razem jednak bez Niego.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
Nabożeństwo, któremu przewodniczył ksiądz prałat Stanisław Słowik, dyrektor Caritas w Rzeszowie, współcelebrowali księża z jasielskich parafii. Po mszy jej uczestnicy udali do miejsca, gdzie na 17 kwietnia br. zaplanowano obchody uroczystości upamiętniających zbrodnię katyńską sprzed 70 lat. Przed krzyżem znajdującym się na terenie I Liceum Ogólnokształcącego złożono kwiaty i wieńce w hołdzie tym, którzy zginęli 10 kwietnia, lecąc do Katynia, by uczcić pamięć naszych przodków.
W homilii, ksiądz dr Marian Putyra przypomniał fakty z 1940 roku. – Na mocy decyzji podjętej 5 marca 1940 roku na wniosek Berii, na posiedzeniu Biura Politycznego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewickiej pod przewodnictwem Stalina zamordowano i pogrzebano w zbiorowych mogiłach blisko 30 tysięcy najwspanialszych Polaków – 4410 oficerów polskich zostało rozstrzelanych strzałem w tył głowy. Byli to więźniowie Kozielska, w lesie nieopodal Katynia. Podobny los spotkał w tym czasie 3739 oficerów przetrzymywanych w Starobielsku, a rozstrzelanych w Charkowie. 6314 funkcjonariuszy policji, straży granicznej, Korpusu Ochrony Pogranicza, żandarmerii wojskowej i służby więziennej z obozów w Ostaszkowie zamordowanych zostało w Kalininie, a pochowano ciała w Miednoje. W taki sam sposób, jak w Katyniu strzałem w tył głowy NKWD wymordowało w 1940 roku 7265 osób w Kijowie i Mińsku. Porażające cyfry, dramat.
Kolejna tragedia rozegrała się po 70 latach. Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego prezydenta RP Katyń jest tragiczny, dramatyczny i przeklęty. Ta ziemia znowu zażądała ofiar, ofiar z polskiej krwi. - Na ziemi smoleńskiej, niedaleko Katynia znów ginie kwiat inteligencji polskiej. Ginie para prezydencka, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu. Ginie rzecznik praw obywatelskich, prezes IPN, giną parlamentarzyści, generałowie, duchowieństwo, aktorzy, przedstawiciele rodzin katyńskich. Czyżby ta ziemia katyńska potrzebowała jeszcze polskiej krwi?! Ile tej krwi trzeba będzie jeszcze przelać, żeby prawda o tym dramacie do końca została wyjaśniona?! – zastanawiał się ksiądz Putyra.
.jpg)
Na liście pasażerów, na którą wszyscy z niepokojem czekali znalazł się także senator Stanisław Zając, Honorowy Obywatel Miasta Jasła, mąż, ojciec, dziadek. Dla mieszkańców regionu – znajomy i przyjaciel. - Niemal wszyscy spotykaliśmy się z nim. Był cenionym prawnikiem, obrońcą represjonowanych w stanie wojennym, wybitnym politykiem nurtu narodowego, patriotą. Był także wicemarszałkiem Sejmu III kadencji, posłem i senatorem, ostatnio także przewodniczącym Senackiej Komisji Obrony Narodowej, zakochany w Jaśle i Podkarpaciu – wspomniał ks. Marian Putyra.
Przebywająca w tym czasie z wizytą w Odessie burmistrz Maria Kurowska wraz z przewodniczącym Rady Miejskiej Jasła, wicestarostą i przewodniczącym Komisji Rozwoju Gospodarczego i Promocji Powiatu podjęła natychmiast decyzję o powrocie do Jasła.
– To było wprost nie do uwierzenia. Zatrzymaliśmy samochód, każdy patrzył i nie wiedział, co ma robić. Mieliśmy wielką nadzieję, że może senator nie poleciał tym samolotem, ale niestety otrzymaliśmy potwierdzenie, że był. I błyskawiczna decyzja – wracamy szybko do Jasła. Pierwszy raz zdarzyło się i to właśnie w Polsce, bo Polska to naród wybrany i przyjdzie jej składać ofiary z najlepszych synów swojego narodu. Jestem głęboko przekonana, że ta ofiara musiała się dopełnić, żeby Polska była Polską – powiedziała po mszy Maria Kurowska, burmistrz Jasła.
Uroczystość przypadła na Niedzielę Miłosierdzia Bożego. - Przywołuje nam ona zawołanie „Jezu ufam Tobie”. Świętej pamięci Stanisław to hasło w dziedzinie pomagania realizował od Gorlic, przez Biecz, tu w Jaśle, aż po Rzeszów. Jako mój kolega przyjaciel, ministrant ze Święcan czynił to z wielką wiarą i ufnością – mówił ksiądz Stanisław Słowik.
Na mszę przybyli licznie jaślanie i mieszkańcy okolicznych miejscowości. Tuż przed ołtarzem stali lokalni politycy. Tym razem jednak bez Niego.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
