Inni mówią, on robi
O najgorszym stadionie na Podkarpaciu, najdroższych samochodach
i najsmaczniejszych gołąbkach opowiada Andrzej Nostek, kandydat do Rady Miejskiej Jasła.

Jaki był Twój start w dorosłość?
Ukończyłem studia na UMCS na kierunku ekonomika i organizacja przedsiębiorstw przemysłowych. Od razu dostałem kilka propozycji pracy; z ówczesnej krośnieńskiej Fabryki Amortyzatorów, ze szkoły i z banku BDK, dzisiejszego Pekao SA. Wybrałem bank, bo finanse interesowały mnie już wtedy, 20 lat temu. Już w czasie studiów dorabiałem sobie grając na giełdzie, udało mi się też wtedy zarobić na sprzedaży akcji Banku Śląskiego. Nie boję się żadnej pracy, pracowałem w firmie Student Service w firmie Alima Gerber, gdzie m.in. puszczałem na taśmie mrożone marchewki.
Pracujesz w banku, jesteś menadżerem. Trudno było wspinać się po szczeblach kariery?
Zacząłem w banku od pracy przy analizie wniosków kredytowych firm i korporacji, potem zostałem kierownikiem pożyczek gotówkowych dla ludności tzw. detalu, ponad 15 lat temu zostałem naczelnikiem, potem menadżerem, którym jestem do dzisiaj. Kieruję grupą pracowników, którzy sprzedają lokaty, pożyczki, fundusze inwestycyjne itp.
Jak Ty, jako bankowiec, oceniasz stan finansowy mieszkańców Jasła?
Istnieje duże rozwarstwienie jaślan, jeśli chodzi o kryterium zamożności. Jest spora grupa ludzi, którzy zarabiają kilkanaście średnich krajowych miesięcznie i jest naprawdę masa ludzi, którzy żyją z najniższej krajowej. Brakuje nam klasy średniej, wykształciła się za to klasa ludzi zamożnych. Widać to w Jaśle na parkingach; wystarczy, że jest światowa premiera nowej marki auta, a za chwilę widzę taki na parkingu w naszym mieście. Mnie to dotyka w kontekście dzieci, bo są takie, które mają wszystko i takie, które idą do szkoły bez kanapki, bo rodziców i na to nie stać. To jest przerażające.
Bliskie są Ci sprawy dzieci i młodzieży. Co udało Ci się w tej materii zrobić?
Przed kilkoma laty mój syn szukał jakiegoś zajęcia dodatkowego dla siebie. Próbował różnych rzeczy i w efekcie zaczął trenować piłkę nożną. Grał w najmłodszej drużynie Czarnych Jasło. Kiedy się temu przyjrzałem zobaczyłem, jak źle się dzieje w klubie. Działacze klubowi, którzy wiedzieli, że pracuję w banku zwrócili się do mnie z pytaniem, co można zrobić, żeby pieniądze, które dostawali z dotacji mogły trafić też do najmłodszych zawodników, bo do tej pory trafiały do pierwszego składu drużyny, a dla dzieci nie było nic nie mówiąc już o tym, że trenerzy swoją pracę wykonywali społecznie bo od 9 miesięcy nie widzieli żadnej pensji. Zaproponowałem im proste rozwiązanie czyli założenie osobnego subkonta na roczniki młodzieżowe i osobnego na juniorów. Ostatecznie uznaliśmy, że skoro Czarni mają tyle problemów, to założymy własne stowarzyszenie i będziemy sami tych chłopaków trenowali. I tak się stało; w październiku 2011 roku powstało Jasielskie Stowarzyszenie Sportowe. Przygotowałem dokumenty do KRS-u, założyłem konto i teraz sami szukamy środków na nasze działania statutowe.
Co konkretnie udało się wam zrobić?
Organizujemy mecze sparringowe na halach, turnieje, pozyskaliśmy sponsorów, organizowaliśmy rozgrywki halowe, wyjeżdżaliśmy na wakacyjne obozy sportowe m.in. do Wolfsberga (Austria), Gdańska i Wrocławia. Chłopcy byli też jako kibice na meczu Śląsk Wrocław – Borussia Dortmund i innych meczach ligowych polskiej ekstraklasy.
Jakie wnioski z tych wyjazdów wyniknęły?
Jeden wniosek; nigdzie nie jest tak źle jak w Jaśle, jeśli chodzi o stan boisk.
Gdzie są lepsze boiska od jasielskich?
Wszędzie! Nigdzie nie ma gorszych obiektów niż w Jaśle. Stadion Czarnych przy ul. Śniadeckich jest nawet gorszy, niż rezerwowe boiska w pobliskich mniejszych miejscowościach.
Dlaczego tak jest?
To nie do mnie pytanie. Myślę, że dlatego, że nikt się tym na poważnie nie zajął. Znów wrócę do finansów: u nas pieniądze wydane na sport na nic innego nie zostają wydane, tylko wracają w postaci różnych opłat np. na wynajem sali w gimnazjum czy hali sportowej z powrotem do Urzędu Miasta. Część tych pieniędzy wraca do skarbówki, bo od tego płaci się podatki, część do ZUS i na sport znowu nie ma. Tak to jest skonstruowane, że ok. 80% środków wydatkowanych z budżetu miasta na sport wraca do budżetu miasta.
Czym jeszcze, oprócz finansów i sportu, chciałbyś się zająć w Radzie Miejskiej Jasła?
Kolejny ważny problem do rozwiązania to drogi a konkretnie ich brak. Brakuje nam obwodnicy. W Święto Zmarłych jechałem 40 min. na trasie, którą spacerkiem można pokonać w kwadrans. Mamy przykład Krosna, Sanoka, gdzie udało się pozyskać środki na budowę dróg.
Niedawno w TV Obiektyw pani rzeczniczka UM w Krośnie z dumą oznajmiła, że w ciągu ostatnich 10 lat wybudowano w Krośnie 4 mosty. Zazdrość w człowieku wzbiera, czemu nie u nas?
O potrzebie budowy obwodnicy mówiły poprzednie władze i jeszcze poprzednie. U nas zabrakło ludzi, którzy potrafią skutecznie pozyskać środki zewnętrzne. Ja nie mówię, że oni nie chcieli tego zrobić, pewnie chcieli, tylko nie wiedzieli jak.
Które z twoich umiejętności zawodowych czy wynikających z pracy społecznej mogłyby być przydatne w pracy radnego?
Znam się ogólnie na finansach, co jest potrzebne nie tylko do pracy w banku, ale i do pracy w stowarzyszeniu. W naszym stowarzyszeniu zajmuję się m. in. rozliczaniem podatków, wypełnianiem PIT-ów, sporządzaniem bilansu firmy czy rachunku wyników. W pracy w banku z kolei sprawdzam i weryfikuję dokumentację finansową, robię analizy finansowe. Przykładowo plany kont nie różnią się zasadniczo pomiędzy tymi, które są w samorządzie a tymi, które są w dużej firmie. Tę wiedzę mógłbym wykorzystać pracując w Radzie Miasta.
Potrafisz zarządzać swoim czasem?
Zawsze potrafiłem, życie to na mnie wymusiło. Kiedy byłem w 5. klasie moja siostra miała ciężką operację na serce w Prokocimiu. Rodzice musieli często wyjeżdżać, zostawałem sam, musiałem sobie poradzić. Dziś żyję z kalendarzem w ręku, wszystko mam zaplanowane tak w domu jak i w pracy.
Sam wychowujesz dwoje dorastających dzieci, jak godzisz pracę z obowiązkami domowymi?
Rano budzę dzieci, robię im kanapki do szkoły, rozwożę je i potem jadę do pracy. Obiady gotuję sam, staram się je przygotowywać na dwa dni. Moją specjalnością są gołąbki. Mam dobry przepis, mogę się podzielić; mielę mięso i surowy boczek, do tego gotuję ryż i kaszę jęczmienną, mieszam ten farsz z przyprawami, w międzyczasie sparzam kapustę, zawijam wcześniej odcinając włókniste części liścia, do tego sos pomidorowy i mamy obiad na trzy dni.
Niewiarygodne. To może jeszcze ciasta pieczesz?
Piekę, ale rzadko, bo dzieci niezbyt lubią. Uwielbiają za to moje pierogi i bigos.
Więcej o naszym kandydacie znajdziesz tutaj: https://www.mojglosdecyduje.pl/ludzie/nostek-andrzej-ryszard
Materiał sfinansowany przez KW Platforma Obywatelska RP.
