Instrumentariusze - pielęgniarze operacyjni „zza kotary” obchodzą dziś swoje święto
Czuwają nad bezpieczeństwem pacjentów, są prawą ręką lekarzy. Poznajcie jasielskich instrumentariuszy – pielęgniarzy operacyjnych pracujących „w cieniu”. To oni odpowiadają za przygotowanie sali do każdej operacji, obsługę sprzętu, sterylność. Podczas zabiegów muszą być skoncentrowani, szybcy i profesjonalni. W Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle pracuje ich 29. Dzisiaj obchodzą swoje święto – Międzynarodowy Dzień Pielęgniarki Operacyjnej.

Panie i panowie w maskach
Praca na bloku operacyjnym nie należy do łatwych. Pielęgniarze operacyjni to profesjonaliści, od których wymagana jest duża wiedza i doświadczenie. Zdobywają je dzięki pomocy starszych kolegów oraz koleżanek pracujących od wielu lat na bloku operacyjnym. Jak podkreślają, żadna szkoła nie przygotowuje do pracy na stanowisku instrumentariuszki. Tytuł zdobyty po ukończeniu studiów nie wystarczy. Potrzeba czasu, aby poznać specyfikę tej pracy, dopasować się do każdego operatora.
- Proces adaptacji i przygotowania pracownika do pracy na bloku operacyjnym jest dość długi. Minimum pół roku trwa samo wprowadzenie. Tytułu pielęgniarki operacyjnej można używać po co najmniej dwóch latach czynnego instrumentowania. To czas, kiedy instrumentariusz jest w stanie odnaleźć się w każdej niestandardowej sytuacji np. przeprowadzany był zabieg po dźgnięciu nożem w serce. W naszym szpitalu nie przeprowadzamy zabiegów kardiologicznych. W tym przypadku instrumentariuszki musiały umieć się odnaleźć pomimo, że na co dzień nie wykonują takich czynności i nie pracują przy tak rozległych zabiegach – mówi Renata Pankiewicz, kierownik ds. pielęgniarek Bloku Operacyjnego Szpitala Specjalistycznego w Jaśle. - Na bloku najważniejsza jest wysoka odpowiedzialność, samodyscyplina, wiedza, natomiast z cech osobowościowych umiejętność pracy w zespole, pracy pod presją czasu. Wiele osób nie jest w stanie sobie wyobrazić jak ta praca wygląda lub ma wyobrażenie zupełnie rozbieżne, powierzchowne a dogłębność tej pracy, wielokierunkowość i duże obciążenie jest niezrozumiała nawet niejednokrotnie w naszym środowisku – dodaje.
Bohaterowie pracujący w cieniu

W Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle pracuje 29 instrumentariuszy – 28 kobiet i 1 mężczyzna. Ich praca jest niezauważalna, gdyż często pacjenci znajdują się w znieczuleniu ogólnym lub miejscowym, ale to właśnie ich zadaniem jest przygotowanie sali operacyjnej, podłączenie i obsługa aparatury, zachowanie sterylności oraz asysta przy lekarzu operującym.
- Musimy cały czas podnosić swoje kwalifikacje, gdyż dział medycyny cały czas się rozwija. Naszym zadaniem jest za tym nadążać. Mamy do czynienia z coraz nowszą aparaturą medyczną, którą musimy znać oraz umieć obsłużyć. Wymaga to od nas ciągłego zdobywania wiedzy – wyjaśnia specjalista pielęgniarstwa operacyjnego Agnieszka Maksym, przewodnicząca Zarządu Zakładowej Organizacji Związkowej Związku Pielęgniarek operacyjnych i Anestezjologicznych działających przy Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle. - Podczas zabiegu pielęgniarka operacyjna współpracuje z lekarzami. Doświadczony personel zna przebieg zabiegu, dokładne wykonanie każdej czynności, krok po kroku. Instrumentariuszka obserwuje pole operacyjne, wie jakie narzędzie będzie potrzebne w danej chwili. Dodatkowo dba o porządek na stoliku, odpowiada za zgodność sprzętu oraz materiału opatrunkowego. Co to oznacza? A to, że żaden lekarz nie zaszyje powłok pacjenta, jeśli nie usłyszy od pielęgniarek komendy “materiał zgodny”. Ma on wtedy pewność, że nic nie pozostawiono w ciele pacjenta. (np. serwety, gazy). Po zakończonym zabiegu obowiązkiem pielęgniarek jest dokładne przeliczenie i zabezpieczenie sprzętu, który zostanie przekazany do sterylizatorni – tłumaczy A. Maksym.

„Tę pracę się pokocha albo znienawidzi”
Pani Barbara pracuje na bloku operacyjnym od 36 lat. Jak zaznaczyła kocha swoją pracę, ale wie, że płaci za nią wysoką cenę. - Gdybym nie była twarda, to by mnie tutaj nie było, bo wiele osób przychodzi i mówi, że nie będzie tego robić za żadne pieniądze. Całe moje życie to jest jedno wielkie wyrzeczenie. Moja córka po latach powiedziała mi „mamo, najbardziej nie lubiłam, kiedy wychodziłaś do pracy na noc, bo nie miał mnie kto przytulić”. Było mi bardzo przykro, kiedy nadszedł czas wigilii, płonęły świeczki, ludzie śpiewali kolędy, a ja musiałam wyjść z domu i zdążyć do pracy wymienić koleżanki. Tę pracę się pokocha albo znienawidzi. Ja ją kocham – mówi pani Basia.

Instrumentariusze muszą przede wszystkim cechować się dużą odpornością psychiczną, opanowaniem, sumiennością, umiejętnością przyznania się do błędu, dobrym refleksem, dobrym zdrowiem fizycznym.
- Kilkugodzinne spędzanie czasu przy stole operacyjnym w wymuszonej pozycji nie wpływa dobrze na postawę. Dodatkowo, ważna jest umiejętność dostosowania się do określonych warunków – temperatury i wilgotności sali operacyjnej, wielogodzinnego braku możliwości załatwienia potrzeb fizjologicznych oraz nieregularnego spożywania posiłków między zabiegami, to codzienność. Cierpliwość, opanowanie, spokój to kolejne cechy niezbędne na tym stanowisku, bowiem praca z ,,trudnymi’’ operatorami nie należy do łatwych – mówi przewodnicząca Związku ZOZ ZPOA.

Instrumentariusze są obciążeni psychicznie i radzą sobie ze stresem jak mogą, na własną rękę. Jak podkreślają pracownicy, czasem trzeba się wypłakać, bo sytuacja nieraz wymagała stawienia czoła trudnym przypadkom. Na samo wspomnienie niektórych traumatycznych sytuacji ciarki pojawiały się na ich rękach. - Pamiętam wypadek dwóch braci. Obaj leżeli na salach operacyjnych i równolegle prowadzono dwie trepanacje. Niestety, nie udało się ani jednego uratować. To byli chłopcy w tym samym wieku co moje dzieci. Mogłabym przytaczać różne historie jakie miały miejsce – dodaje instrumentariuszka.
„Zawsze mogę polegać na naszych instrumentariuszach”
Pracę jasielskich instrumentariuszy ceni sobie kierownik Bloku Operacyjnego specjalista chirurgii ogólnej lek. Marek Barański. Jak podkreśla, ufa im i może na nich zawsze polegać. - Mam bardzo wykwalifikowaną kadrę. Jest szereg pań magister z wyższym wykształceniem, które mają zrobione wszystkie kursy wymagane przy operacjach wysoko specjalistycznych, tym bardziej, że doszły nam operacje z dziedzin, których wcześniej nie było w szpitalu takie jak: z zakresu chirurgii naczyniowej, zabiegu urologiczne, o wysokiej specjalistyce laparoskopii onkologicznej, chirurgicznej, ginekologicznej. Planujemy również rozpocząć zabiegi operacji laparoskopowych przepuklin. To szerokie spektrum, do którego nasi instrumentariusze są doskonale przygotowani i nie zawaham się powiedzieć, że reprezentują europejski poziom – mówi.
Nie ukrywa, że zawód instrumentariusza jest bardzo ważny w całym pionie chirurgicznym. Operator, który przystępuje do zabiegu musi być pewien, że ma do czynienia z profesjonalistami, gdyż oprócz asysty drugiego lekarza, to właśnie instrumentariusze udzielają mu pomocy. - Wchodząc na salę operacyjną i rozpoczynając zabieg każdy z operatorów musi mieć pewność, że jest w pracy z profesjonalistką której wierzy i może zaufać. Pracuję już ponad 40 lat w pionie chirurgicznym i wiem, że zawsze mogę polegać na naszych instrumentariuszach – zapewnia lek. M. Barański.
Dzięki współpracy i zaangażowaniu Agnieszki Maksym, przewodniczącej związku pielęgniarek operacyjnych i anestezjologicznych mogliśmy przez chwilę przyglądnąć się pracy instrumentariuszy. Nasza obecność w bloku operacyjnym była dla nich niespodzianką. Podzielili się z nami swoimi odczuciami i wyjaśnili specyfikę pracy instrumentariusza. 15 lutego przypada Międzynarodowy Dzień Pielęgniarki Operacyjnej, który w tym roku odbywa się pod hasłem ,,Dumne pielęgniarki na Sali operacyjnej- nasza przyszłość”.
Z okazji waszego święta redakcja Jaslo4u.pl życzy wszystkim pielęgniarkom i pielęgniarzom operacyjnym dużo zdrowia, wytrwałości, siły oraz satysfakcji z wykonanej pracy jaką czynicie na rzecz pacjentów.
id

