Inwestor zwleka z budową drogi. Władze miasta biorą sprawę w swoje ręce.
180 tys. zł przeznaczono w budżecie miasta na budowę wewnętrznej drogi dojazdowej z chodnikiem i miejscami postojowymi oraz przebudową odcinka przy ul. Farnej i Piotra Skargi. Kilkudziesięcioarowa działka przylegająca od strony wschodniej do terenu należącego jeszcze do niedawna do kościoła farnego ma udrożnić ruch samochodowy w okolicach rynku.
Temat przebudowy na tym odcinku pojawił się w 2008 roku, kiedy miasto nabyło od parafii około 40 arów działki. Powstał projekt, według którego w tym miejscu ma być droga dojazdowa z miejscami postojowymi. – To połączenie jest ważne, bo w dużej mierze rozładuje ruch, na zasadzie, że wszystkie pojazdy wyjeżdżające, albo wjeżdżające nie będą musiały przemieszczać się przez rynek, tylko będą mogły wjechać od ul. Piotra Skargi – mówi wiceburmistrz Ryszard Pabian.
Wykonania tego zadania podjął się prywatny inwestor. - Zadeklarował chęć wybudowania tej drogi i miejsc postojowych, na co przedstawił akt notarialny. Chcieliśmy to robić z trybie specustawy, ale nie można było w ten sposób przenieść pozwolenia, bo był prywatny inwestor. Postanowiliśmy więc pójść normalną ścieżką, czyli przez warunki zabudowy drogi wewnętrznej, co dało nam możliwość przeniesienia na budowę. Uzyskaliśmy pozwolenie i przesłaliśmy wszystkie materiały do inwestora, żeby przeniósł na siebie to pozwolenie na budowę – tłumaczy wiceburmistrz.
Jak na razie na deklaracjach się skończyło. Teren budowy porośnięty trawą nie zapowiada rychłych inwestycji. A działania przedsiębiorcy kończą się na obietnicach. - Wystąpiliśmy latem z prośbą o deklarację z jego strony, jak wyglądają losy tej inwestycji. Otrzymaliśmy ją na piśmie, że przystąpi do robót na przełomie sierpnia i września. Do tej chwili nic się na tam nie dzieje. Postanowiliśmy zająć się tym we własnym zakresie, stąd też te zmiany w budżecie – mówi Pabian. Podkreśla jednak, że nadal będą prowadzone rozmowy z nielojalnym inwestorem. - Będziemy próbować dogadać się z nim. Nie wiem czy rozpatrujemy to na zasadach czysto prawnych czy też dżentelmeńskich. Jeśli ktoś taką deklarację składa to wypada się z niej wywiązać – dodaje na zakończenie wiceburmistrz.
(kp)
