Jaślanie wspominają: Nikt Go nie zastąpi
21
Tragedia, niedowierzanie, szok i ogromna strata - to najczęściej spotykane określenia towarzyszące tragedii w Smoleńsku. Spytaliśmy jaślan, jak zareagowali na wieść o katastrofie samolotu lecącego do Katynia z prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego żoną Marią na pokładzie. Wśród 96 pasażerów znajdowali także się wicemarszałkowie, posłowie, senatorowie, duchowni, rodziny pomordowanych w Katyniu. W sobotę, 10 kwietnia, o godz. 8.56 czasu polskiego w pobliżu lotniska Siewiernyj doszło do katastrofy, której nikt nie przeżył. Z prezydentem Lechem Kaczyńskim leciał także senator Stanisław Zając. Naród polski pogrążył się w żałobie, smutku i zadumie. Jaślanie zgodnie twierdzą, że kogoś takiego jak senator Stanisław Zając długo jeszcze nie będzie. Może nawet nigdy...



- Przeżywam to mocno, łzy same cisną mi się do oczu. Tragedia dla jaślan jest tym większa, że w tej katastrofie zginął pan senator Stanisław Zając. Mieszkańcy Jasła długo takiej postaci mieć nie będą, o ile w ogóle – wspomina pan Antoni, który znał senatora osobiście. - Przychodził do nas, do Stowarzyszenia Forum Jasielskiego, zawsze kiedy był zapraszany, nigdy nie odmawiał, każdemu podał rękę. Był takim człowiekiem, którego będziemy długo, długo wspominać – dodaje.
Pani Zofia, przyjaciółka Stanisława Zająca pracowała z nim bardzo długo, w czasach kiedy był prawnikiem. - To był mój serdeczny przyjaciel. Nie mogę do teraz uwierzyć, że to prawda. Budzę się rano z myślą, że to sen. Będzie nam go bardzo brakowało w Jaśle.
Pan Tomasz, dyrektor jednej z jasielskich instytucji znał senatora służbowo i prywatnie. - To człowiek wyjątkowy dla tego miasta: dobrocią serca, jasnością słów i przejrzystością postępowania. To także wielka osobistość dla tego miasta, która się szybko nie powtórzy. To dziura, która w naszych sercach i umysłach zostanie bardzo długo – wspomina senatora pan Tomasz.


Pani Renata nie znała Stanisława Zająca osobiście, ale postrzegała go jako człowieka miłego, sympatycznego, serdecznego. - Znałam go tylko z widzenia, wielokrotnie spotykałam go w kościele. Ale była to osoba ceniona, znana nam wszystkim. To ogromna strata nie tylko dla mieszkańców, dla obywateli całego województwa, ale i całej Polski. Trudno nam będzie pogodzić się z taką śmiercią. To nie jest wymiar, który może pojąć człowiek – mówi ze łzami w oczach pani Renata.
Pani Jolanta o tragedii dowiedziała się będąc w sklepie. Nie zdążyła jednak zrobić zakupów. Wiadomość o rozbitym samolocie, nieżyjącej parze prezydenckiej i naszym senatorze wywołała u niej szok. - Byłam w sklepie, kiedy usłyszałam tę wiadomość. Nie zrobiłam już zakupów, mówię do dzieci: „chodźmy do domu włączyć telewizor”. Nie potrafiłam w domu nic zrobić. Przeżyłam załamanie. Początkowo pojawiło się niedowierzanie, ale jak zobaczyłam w telewizji, to już nie miałam wątpliwości. Nikt tego nie przewidział. To straszna tragedia, która nie może jeszcze do mnie dotrzeć. Śmierć senatora to ogromna strata dla wszystkich.



Pierwsza myśl na wieść o katastrofie Tu-154M to szok. - W najśmielszych myślach nie przyszłoby mi to do głowy, że jest coś takiego możliwe. Odczułem to bardziej dotkliwie niż stratę członka rodziny. Mój ojciec zmarł niedawno, ale to było przewidywalne. Śmierć papieża była przewidywalna, śmierć 96 ludzi była nieprzewidywalna – dodaje pan Tomasz.
Dla pana Antoniego to także wielka tragedia narodowa. - Zginęło w niej 96 obywateli polskich, a wśród nich nasz prezydent wraz z małżonką, którzy jechali na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zbrodni katyńskiej. To mój prezydent, ponieważ w wyborach 5 lat temu głosowałem na Lecha Kaczyńskiego. Tym bardziej jest mi smutno i nie mogę oderwać myśli od tych wszystkich obrazów i zdjęć jakie są pokazywane na bieżąco w telewizji – dodaje ze smutkiem pan Antoni.
Pani Janina nie zna słów, które mogłyby wyrazić bezmiar tego dramatu. - Dla mnie to jest tragedia, chyba jedna z największych jaka spotkała Polskę po II wojnie światowej. Coś takiego nie powinno się zdarzyć. Nigdy.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
- Przeżywam to mocno, łzy same cisną mi się do oczu. Tragedia dla jaślan jest tym większa, że w tej katastrofie zginął pan senator Stanisław Zając. Mieszkańcy Jasła długo takiej postaci mieć nie będą, o ile w ogóle – wspomina pan Antoni, który znał senatora osobiście. - Przychodził do nas, do Stowarzyszenia Forum Jasielskiego, zawsze kiedy był zapraszany, nigdy nie odmawiał, każdemu podał rękę. Był takim człowiekiem, którego będziemy długo, długo wspominać – dodaje.
Pani Zofia, przyjaciółka Stanisława Zająca pracowała z nim bardzo długo, w czasach kiedy był prawnikiem. - To był mój serdeczny przyjaciel. Nie mogę do teraz uwierzyć, że to prawda. Budzę się rano z myślą, że to sen. Będzie nam go bardzo brakowało w Jaśle.
Pan Tomasz, dyrektor jednej z jasielskich instytucji znał senatora służbowo i prywatnie. - To człowiek wyjątkowy dla tego miasta: dobrocią serca, jasnością słów i przejrzystością postępowania. To także wielka osobistość dla tego miasta, która się szybko nie powtórzy. To dziura, która w naszych sercach i umysłach zostanie bardzo długo – wspomina senatora pan Tomasz.
Pani Renata nie znała Stanisława Zająca osobiście, ale postrzegała go jako człowieka miłego, sympatycznego, serdecznego. - Znałam go tylko z widzenia, wielokrotnie spotykałam go w kościele. Ale była to osoba ceniona, znana nam wszystkim. To ogromna strata nie tylko dla mieszkańców, dla obywateli całego województwa, ale i całej Polski. Trudno nam będzie pogodzić się z taką śmiercią. To nie jest wymiar, który może pojąć człowiek – mówi ze łzami w oczach pani Renata.
Pani Jolanta o tragedii dowiedziała się będąc w sklepie. Nie zdążyła jednak zrobić zakupów. Wiadomość o rozbitym samolocie, nieżyjącej parze prezydenckiej i naszym senatorze wywołała u niej szok. - Byłam w sklepie, kiedy usłyszałam tę wiadomość. Nie zrobiłam już zakupów, mówię do dzieci: „chodźmy do domu włączyć telewizor”. Nie potrafiłam w domu nic zrobić. Przeżyłam załamanie. Początkowo pojawiło się niedowierzanie, ale jak zobaczyłam w telewizji, to już nie miałam wątpliwości. Nikt tego nie przewidział. To straszna tragedia, która nie może jeszcze do mnie dotrzeć. Śmierć senatora to ogromna strata dla wszystkich.
Pierwsza myśl na wieść o katastrofie Tu-154M to szok. - W najśmielszych myślach nie przyszłoby mi to do głowy, że jest coś takiego możliwe. Odczułem to bardziej dotkliwie niż stratę członka rodziny. Mój ojciec zmarł niedawno, ale to było przewidywalne. Śmierć papieża była przewidywalna, śmierć 96 ludzi była nieprzewidywalna – dodaje pan Tomasz.
Dla pana Antoniego to także wielka tragedia narodowa. - Zginęło w niej 96 obywateli polskich, a wśród nich nasz prezydent wraz z małżonką, którzy jechali na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zbrodni katyńskiej. To mój prezydent, ponieważ w wyborach 5 lat temu głosowałem na Lecha Kaczyńskiego. Tym bardziej jest mi smutno i nie mogę oderwać myśli od tych wszystkich obrazów i zdjęć jakie są pokazywane na bieżąco w telewizji – dodaje ze smutkiem pan Antoni.
Pani Janina nie zna słów, które mogłyby wyrazić bezmiar tego dramatu. - Dla mnie to jest tragedia, chyba jedna z największych jaka spotkała Polskę po II wojnie światowej. Coś takiego nie powinno się zdarzyć. Nigdy.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
