Jest oskarżony o korupcję. I tak wygrał wybory
Oskarżenie o korupcję na razie nie zaszkodziło politycznej działalności Mariusza Pykosza – wójt gminy Osiek Jasielski reelekcję na piastowanym urzędzie zapewnił sobie już w pierwszej turze wyborów. Teraz jednak czeka go kolejna batalia – musi dowieść przed sądem, że jest niewinny.
Mimo poważnych zarzutów, jakie względem Mariusza Pykosza wysunęła Prokuratura Okręgowa w Krośnie w niedzielnych wyborach wysoko pokonał on dwóch kontrkandydatów – gromadząc na swoim koncie 56,98 proc. wszystkich ważnych głosów. Mieszkańcy nie dali wiary prokuraturze i oskarżycielowi – powiedział nam wójt przed rozpoczęciem posiedzenia w sprawie wstępnej kontroli oskarżenia, które odbyło się w dniu wczorajszym w Sądzie Rejonowym w Jaśle.

Cztery zarzuty
Gwoli przypomnienia – na Pykoszu (który zgodził się na publikowanie jego pełnych personaliów i wizerunku, jh) ciążą cztery zarzuty. Odnoszą się do działań, jakie w związku ze sprawowaną funkcją miał on podjąć w toku realizacji na terenie Osieka Jasielskiego zadania dot. modernizacji i budowy kompleksu boisk sportowych wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Wykonawcą inwestycji była firma, której właścicielem jest Zenon S. – oskarżyciel posiłkowy w procesie.
Dwa pierwsze zarzuty dotyczą domniemanego przyjęcia przez wójta korzyści majątkowych od S. – w okresie od 28 lipca do 13 września 2010 roku kwoty 5 tysięcy złotych, zaś w maju roku 2011 materiałów budowlanych (kostka brukowa, obrzeża betonowe i palety), których zakup kosztował przedsiębiorcę łącznie 18 249, 88 zł. Trzeci zarzut został postawiony wójtowi w obliczu podejrzeń, że w maju 2012 roku zażądał on od S. przekazania 10 procent wartości przeprowadzonych w ramach realizowanej inwestycji robót dodatkowych, tj. kwoty nie mniejszej niż 44 588, 62 zł – uzależniając od tego rozliczenie tych prac. Ostatni z zarzutów odnosi się do czynu, jakiego wójt miał dopuścić się w listopadzie 2011 roku – tj. przekroczenia uprawnień, poprzez wydanie polecenia i zgody dla S. na wydobycie ziemi z działki usytuowanej w międzywale Wisłoki, bez decyzji dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej i pozwolenia wodnoprawnego. Prace te miały doprowadzić do zniszczenia brzegu koryta rzeki.
"Pan prokurator dał się oszukać"
Wójt konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że zarzuty S. – z którym w trakcie prowadzonych wspólnie interesów łączyły go relacje niemal przyjacielskie – są zemstą za nieudaną próbę wyprowadzenia z kasy gminy ponad pół miliona złotych. To wszystko jest wyssane z palca przez pana S. i dziwię się, że pan prokurator dał się oszukać (…). Ten sam prokurator, który wcześniej dwukrotnie wydał postanowienie o umorzeniu sprawy dotyczącej rzekomego wyłudzenia od tego przedsiębiorcy robót budowlanych – mówi nam Pykosz. Jego zdaniem cała sprawa ma kontekst polityczny i nie bez przyczyny trafiła do sądu niedługo przed wyborami, mimo, że akt oskarżenia – jak twierdzi wójt – mógł zostać sporządzony o wiele wcześniej.

Samorządowiec podkreśla również, że nie widzi logiki w działaniu osoby, która na niego doniosła. Jeżeli przedsiębiorca po miesiącu od rozpoczęcia inwestycji wręcza wójtowi rzekomo 5 tysięcy złotych łapówki, i on mówi, że jest uczciwym przedsiębiorcą od 30 lat, to pojawia się pytanie dlaczego nie zgłosił tego od razu, lecz dopiero pod dwóch latach? – dziwi się Pykosz. Zaznacza również, że materiały budowlane, które według prokuratury miał otrzymać od S. na drodze bezprawnej, legalnie kupił. Ponadto zapewnia, że w ramach inwestycji realizowanej przez gorlicką firmę na zlecenie zarządzanej przez niego jednostki samorządowej nie były prowadzone żadne prace dodatkowe. S. kłamie w żywe oczy, że inspektor potwierdził je w dzienniku budowy. Ich tam nie ma – mówi.
Wójt ma nadzieję, że sąd oczyści go z wszystkich zarzutów. Wierzę w polski wymiar sprawiedliwości i ufam, że wyrok będzie pozytywny dla mnie – kończy samorządowiec.
Obrońca Mariusza Pykosza mecenas Maciej Kiełtyka wnioskuje, by akt oskarżenia w sprawie wójta został zwrócony do prokuratury. Nie tylko celem uzupełnienia postępowania dowodowego, ale również w związku z oparciem wspomnianego pisma procesowego na niewłaściwej – jego zdaniem – podstawie prawnej. Mecenas twierdzi, że Zenon S. nie może uczestniczyć w procesie jako oskarżyciel posiłkowy, gdyż – jak wynika z jego wcześniejszych zeznań – domniemaną łapówkę miał przekazać dobrowolnie bez jakiegokolwiek przymusu, w związku z czym nie może mieć statusu pokrzywdzonego.
Decyzję ws. wniosku obrońcy wójta sąd ogłosi w przyszłym tygodniu.
Zenon S. nie chciał udzielić nam komentarza do sprawy.
Jakub Hap
jakhap@gmail.com
