Kaczyński: To państwo za to odpowiada
187
Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości przebywał dziś po południu z wizytą w Jaśle. Kandydat na prezydenta spotkał się z mieszkańcami ulic: 17 Stycznia oraz Hubalczyków i Madejewskich. Na Gądki jak pierwotnie planowano nie dotarł.



Zdaniem Kaczyńskiego powodzi można byłoby uniknąć, gdyby był zbiornik Kąty-Myscowa. Za jego brak i opieszałość przy realizacji tej inwestycji prezes PiS obwinia obecny rząd i premiera Donalda Tuska. Jak podkreśla, nie było żadnych merytorycznych powodów, aby zrezygnować z tego zadania.

- Zbiornik Myscowa-Kąty miał być budowany, zapadały odpowiednie decyzje i też w gruncie rzeczy jedyna szansa na to, żeby tutaj takich wydarzeń nie było i został wycofany. Rozmawiałem na ten temat z najwyższymi władzami i w dalszym ciągu jest tu upór jeżeli chodzi o słuszność tej decyzji – tłumaczy Jarosław Kaczyński.
Podkreśla jednocześnie, że to państwo odpowiada za to co się w nim dzieje. - Od czegoś jest państwo, które dysponuje ogromnymi środkami, także tymi europejskimi, które też w dużej mierze mogą być przeznaczone na te cele i powinny być. To państwo za to odpowiada – mówił kandydat na prezydenta.
Przypomniał także zasługi Prawa i Sprawiedliwości w działaniach dotyczących zabezpieczenia przed powodzią. - Zwiększono wydatki do 500 mln zł rocznie, które natychmiast po dojściu PO do władzy zostały zmniejszone o 200 mln zł. Nieżyjąca już Grażyna Gęsicka przygotowała plan na ok. 12 mld zł. Jego realizacja trwałaby kilka lat, ale potem takie wydarzenia byłyby już niemożliwe – wyliczał Kaczyński.
Podczas wizyty w Jaśle ustosunkował się także do stanowiska Pawła Grasia, rzecznika rządu dotyczącego wykorzystywania ludzkiej tragedii do celów kampanii wyborczej. - Mogę odesłać tych wszystkich, których słuchają tego apelu do ostatnich dni i zapytać kogo było w telewizji więcej, a kogo prawie nie było widać – uciął krótko prezes PiS.
(kp)
Zdaniem Kaczyńskiego powodzi można byłoby uniknąć, gdyby był zbiornik Kąty-Myscowa. Za jego brak i opieszałość przy realizacji tej inwestycji prezes PiS obwinia obecny rząd i premiera Donalda Tuska. Jak podkreśla, nie było żadnych merytorycznych powodów, aby zrezygnować z tego zadania.
- Zbiornik Myscowa-Kąty miał być budowany, zapadały odpowiednie decyzje i też w gruncie rzeczy jedyna szansa na to, żeby tutaj takich wydarzeń nie było i został wycofany. Rozmawiałem na ten temat z najwyższymi władzami i w dalszym ciągu jest tu upór jeżeli chodzi o słuszność tej decyzji – tłumaczy Jarosław Kaczyński.
Podkreśla jednocześnie, że to państwo odpowiada za to co się w nim dzieje. - Od czegoś jest państwo, które dysponuje ogromnymi środkami, także tymi europejskimi, które też w dużej mierze mogą być przeznaczone na te cele i powinny być. To państwo za to odpowiada – mówił kandydat na prezydenta.
Przypomniał także zasługi Prawa i Sprawiedliwości w działaniach dotyczących zabezpieczenia przed powodzią. - Zwiększono wydatki do 500 mln zł rocznie, które natychmiast po dojściu PO do władzy zostały zmniejszone o 200 mln zł. Nieżyjąca już Grażyna Gęsicka przygotowała plan na ok. 12 mld zł. Jego realizacja trwałaby kilka lat, ale potem takie wydarzenia byłyby już niemożliwe – wyliczał Kaczyński.
Podczas wizyty w Jaśle ustosunkował się także do stanowiska Pawła Grasia, rzecznika rządu dotyczącego wykorzystywania ludzkiej tragedii do celów kampanii wyborczej. - Mogę odesłać tych wszystkich, których słuchają tego apelu do ostatnich dni i zapytać kogo było w telewizji więcej, a kogo prawie nie było widać – uciął krótko prezes PiS.
(kp)
