Karetki będą jeździć do pacjentów, ale już bez pielęgniarki
29
O jedną osobę mniej w składzie będą miały karetki specjalistyczne jasielskiego szpitala. Zmiany te są podyktowane nie tylko czynnikiem ekonomicznym, choć i ten w dobie kryzysu odgrywa znaczącą rolę, ale przede wszystkim przepisami. Do tej pory zespół ratownictwa medycznego składał się z czterech osób: lekarza, ratownika, kierowcy-ratownika i pielęgniarki. Od 1 stycznia skład zostaje zredukowany do trzech osób – pielęgniarka już nie będzie potrzebna. Dyrekcja szpitala zapewnia, że nie odbije się to w żaden sposób na pacjentach i przekonuje, że jasielska placówka jest już jedną z ostatnich, gdzie wprowadzono te zmiany.


- Mamy wyszkolonych kierowców, po ukończonej szkole ratownictwa medycznego i dlatego dostosowujemy skład osobowy zespołów wyjazdowych do przepisów i standardów obowiązujących w Polsce – tłumaczy Zbigniew Betlej, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.
Decyzja dyrekcji nie jest niczym niezwykłym. W całej Polsce większość SOR-ów funkcjonuje tak już drugi rok. Obniżone zostały wymagania w stosunku do składu osobowego zespołów wyjazdowych, stąd nie ma potrzeby, aby w karetce jeździła pielęgniarka.

Nieco inaczej zaopatruje się na ten pomysł szef Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Jan Giebułtowski. - Ci, co to wprowadzili twierdzą, że nie odbije się to w żaden sposób na pacjencie. Ja nie wiem, jak to będzie, bo nie mam takich doświadczeń. Dyrektor zawiózł mnie do rzeszowskiego pogotowia, gdzie jego dyrektor twierdzi, że nic się nie zmieniło, pomimo zmniejszenia składu karetki. Do tej pory była pielęgniarka, bo przy reanimacji jest to bardzo potrzebne. Musi wykonać bardzo wiele czynności wkłuć się i uruchomić cały sprzęt, więc każda para rąk jest potrzebna. Wcale nie uważam, że to był nadmiar – mówi nam nieprzekonany do tego pomysłu kierownik SOR-u.

Czy jest to rzeczywiście dobre rozwiązanie pokaże czas. Ale jest jeszcze druga strona medalu. Co się stanie z pielęgniarkami, które już nie będą potrzebne w karetkach? Naczelna pielęgniarka, Ewa Zawilińska zapewnia nas, nikt nie został zwolniony. - Prowadzimy taką politykę kadrową, żeby nikt z naszych pracowników nie stracił pracy. Pielęgniarki dostały propozycje pracy na innych oddziałach. Jedna z tej oferty skorzystała, druga zrezygnowała, bo dostała ciekawszą propozycję – tłumaczy Zawilińska.
(kp)


- Mamy wyszkolonych kierowców, po ukończonej szkole ratownictwa medycznego i dlatego dostosowujemy skład osobowy zespołów wyjazdowych do przepisów i standardów obowiązujących w Polsce – tłumaczy Zbigniew Betlej, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.
Decyzja dyrekcji nie jest niczym niezwykłym. W całej Polsce większość SOR-ów funkcjonuje tak już drugi rok. Obniżone zostały wymagania w stosunku do składu osobowego zespołów wyjazdowych, stąd nie ma potrzeby, aby w karetce jeździła pielęgniarka.

Nieco inaczej zaopatruje się na ten pomysł szef Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Jan Giebułtowski. - Ci, co to wprowadzili twierdzą, że nie odbije się to w żaden sposób na pacjencie. Ja nie wiem, jak to będzie, bo nie mam takich doświadczeń. Dyrektor zawiózł mnie do rzeszowskiego pogotowia, gdzie jego dyrektor twierdzi, że nic się nie zmieniło, pomimo zmniejszenia składu karetki. Do tej pory była pielęgniarka, bo przy reanimacji jest to bardzo potrzebne. Musi wykonać bardzo wiele czynności wkłuć się i uruchomić cały sprzęt, więc każda para rąk jest potrzebna. Wcale nie uważam, że to był nadmiar – mówi nam nieprzekonany do tego pomysłu kierownik SOR-u.
Czy jest to rzeczywiście dobre rozwiązanie pokaże czas. Ale jest jeszcze druga strona medalu. Co się stanie z pielęgniarkami, które już nie będą potrzebne w karetkach? Naczelna pielęgniarka, Ewa Zawilińska zapewnia nas, nikt nie został zwolniony. - Prowadzimy taką politykę kadrową, żeby nikt z naszych pracowników nie stracił pracy. Pielęgniarki dostały propozycje pracy na innych oddziałach. Jedna z tej oferty skorzystała, druga zrezygnowała, bo dostała ciekawszą propozycję – tłumaczy Zawilińska.
(kp)
