Kolej upada. Radni protestują.
37
Rada Miejska Jasła złożyła wniosek do Zarządu Przewozów Regionalnych, Zarządu PKP PLK i Sejmiku Województwa Podkarpackiego o zachowanie połączeń kolejowych oraz podjęcie prac projektowych zmierzających do modernizacji linii 108 Stróże ─ Krościenko na odcinku Jasło-Zagórz. Z treścią pisma został zapoznany podczas poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej Bogdan Rzońca, wicemarszałek województwa podkarpackiego.

W apelu radnych czytamy m.in.: Od wielu lat brak działań ze strony zarządzających liniami kolejowymi Podkarpacia tj. PKP Polskich Linii Kolejowych S.A. w kierunku pozyskania środków, w tym z UE ogranicza dostępność do kolejowych przewozów towarowych, pasażerskich mieszkańcom miast: Gorlic, Jasła, Krosna, Sanoka oraz innych gmin położonych wzdłuż tej linii, jak również Bieszczad i Beskidu Niskiego. Działania te są szkodliwe i zmierzają do degradacji i marginalizacji regionu. Zaprzestanie przewozów na linii 108 Stróże ─ Krościenko na odcinku Jasło - Zagórz, spowodowało ograniczenie dostępności inwestycyjnej dla powiatów gorlickiego, jasielskiego, krośnieńskiego i sanockiego. Jednym z celów Strategii Rozwoju Województwa Podkarpackiego na lata 2007 ─ 2020 r. jest „(…) utrzymanie komunikacji kolejowej na wszystkich czynnych liniach kolejowych (…)”. Ten bardzo ważny szlak komunikacyjny, na którym w tej chwili zostały zawieszone przewozy pasażerskie, miał i musi mieć bardzo istotne znaczenie o charakterze ponadregionalnym. Szlak ten łączy nasz region z Ukrainą i Słowacją poprzez Krościenko i Łupków.
Zdaniem radnego Krzysztofa Czeluśniaka, decyzja o zawieszeniu tych połączeń to strzał w kolano. - Dla naszego województwa, dla naszego regionu połączenia kolejowe powinny być oczkiem w głowie, bo są strategiczne. Nie wiem kto jest odpowiedzialny za zawieszenie tych połączeń, nie wiem jak funkcjonuje marketing. Niejednokrotnie na tej sali mówiłem: marketing w PKP zatrzymał się na latach 70. Jeżeli firma prosperuje dobrze, to dostosowuje się do potrzeb klienta, a tu czegoś takiego nie ma. Trzeba zrobić wszystko, żeby te kursy zostały przywrócone – apelował Czeluśniak.

Sejmik województwa podkarpackiego 2 września 2009 r. podjął uchwałę, w której na Przewozy Regionalne przeznaczył 105 mln zł. Trzy miesiące później weszło w życie rozporządzenie Unii Europejskiej, na mocy którego nie można już w przekazywać dopłat na Przewozy Regionalne. Regionalna Izba Obrachunkowa żąda kwalifikacji kosztów uzasadnionych. - Zwróciliśmy się w stosownym czasie do Przewozów Regionalnych z prośbą o przedstawienie nam takiej struktury kosztów. Niestety, do dziś jej nie dostaliśmy, więc nie ma żadnych podstaw do podpisania jakiejkolwiek umowy z Przewozami Regionalnymi – tłumaczył Bogdan Rzońca, wicemarszałek województwa podkarpackiego.
Zaniepokojenie sytuacją wyraził także senator Stanisław Zając. W piśmie skierowanym do Rady Miejskiej Jasła czytamy m.in. – (...) Oświadczam, że jestem gotów włączyć się w działania samorządu województwa podkarpackiego zmierzające do utrzymania Przewozów Regionalnych w tej części województwa podkarpackiego i zapobieżeniu degradacji infrastruktury kolejowej. W sytuacji, kiedy aktualną staje się sprawa modernizacji linii kolejowej na trasie Rzeszów-Jasło nie do pomyślenia jest zawieszenie kursów przewozów pasażerskich na trasie Jasło-Zagórz, Zagórz-Łupków. Takie rozwiązanie prowadzi do całkowitej degradacji newralgicznego do niedawna węzła kolejowego w Jaśle. (...) Utrzymanie takiego rozwiązania w znacznym stopniu utrudni możliwość komunikacyjną, zwłaszcza dla osób, które chciałyby przyjechać w okolice Jasła, Krosna, Sanoka i Zagórza, a dalej w Bieszczady.
Zdaniem senatora Zająca, takie działania spowodują negatywne skutki w naszym regionie, bo pracę w Przewozach Regionalnych może stracić ok. 150 osób. W piśmie wystosowanym do marszałka Zygmunta Cholewińskiego, senator podkreśla, że poprzez takie rozwiązanie zdecydowanie pogorszy się sposób komunikacji, ponieważ duża liczba mieszkańców województwa podkarpackiego pozbawiona zostanie możliwości dojazdu do pracy. Jego zdaniem taki pomysł nie znajduje żadnego uzasadnienia, spowoduje natomiast wzrost bezrobotnych w naszym województwie. Odcięta zostanie także możliwość dojazdu do wschodniej granicy i zerwanie istniejących połączeń z Ukrainą i Słowacją. - Nie ulega wątpliwości, że wpłynie to na degradację tej części Podkarpacia. Proponowane zmiany spowodują także całkowitą marginalizację węzła kolejowego Jasło-Zagórz.(...) Wyrażam zdecydowany sprzeciw wobec rozwiązań, które nie wpisują się w działania związane z rozwojem województwa podkarpackiego – protestuje w piśmie do marszałka województwa Stanisław Zając.

Zgadzają się z tym również pracownicy kolei, którzy przyszli na sesję. - To jest marginalizacja, bo proces rozkładu kolei na Podkarpaciu na linii 108 ze Stróż do Zagórza, to jest proces długotrwały. W tej chwili z dnia na dzień pozbawia się ludzi kontaktu z cywilizowanym światem. Mieliśmy już różnych pracodawców, ale to co teraz się wydarzyło zasługuje na potępienie. O takich rzeczach mówi się wcześniej i przygotowuje się ludzi do radykalnych cięć, jakim jest całkowite odwołanie pociągów na linii Jasło-Zagórz – mówi Krzysztof Kulczycki, maszynista.
Tory w Jaśle remontowane były ostatnio w latach 70. Dopuszczalna prędkość, z którą poruszać mogą się po nich pociągi na niektórych odcinkach wynosi między 10 a 27 km/h. Ich właścicielem na terenie Podkarpacia jest spółka PKP PLK. - To ona tak naprawdę decyduje jaką prędkość na tych torach może rozwinąć autobus szynowy, lokomotywa czy elektryczny zespół trakcyjny. Jeśli nie będzie solidnego remontu tych linii tak, żeby można było jeździć z prędkością 60-70 km/h to dobrowolnie nikt do pociągu nie wsiądzie, nikt dobrowolnie nie przewiezie się pociągiem tylko dlatego, żeby dopłacić kolei – wyjaśnia wicemarszałek Rzońca.
W budżecie sejmiku wojewódzkiego zarezerwowano 200 mln zł na inwestycję związaną z modernizacją torów na trasie Jasło-Rzeszów. Okazuje się, że nie można rozpocząć realizacji tego zadania, ponieważ PLK nie ma pieniędzy na wkład własny. - Chcemy dać pieniądze na kolej, ale właścicielem jest spółka PKP PLK, zupełnie inna niż Przewozy Regionalne. PLK jednak nie ma pieniędzy. To jest oburzające – mówił Rzońca.
Wicemarszałka popiera Krzysztof Kulczycki. Jego zdaniem Urząd Marszałkowski, czyli podatnik nie może w 100% finansować Przewozów Regionalnych. PLK musi się do tego dołożyć. Sukces kolei uwarunkowany jest także dostosowaniem połączeń i ich prędkości do potrzeb klienta.
Inwestycje kolejowe na Podkarpaciu są więc już koniecznością. Nie tylko te na trasie Jasło-Zagórz, czy Jasło-Rzeszów, ale także w innych częściach województwa. Wszystko po to, żeby transport kolejowy usprawnić i unowocześnić. - Można będzie wtedy postawić autobusy szynowe i szybciej jeździć, częściej się zatrzymywać w poszczególnych wioskach. Dzięki temu skorzysta więcej osób – przekonuje Bogdan Rzońca.
Katarzyna Pacwa-Wilk

W apelu radnych czytamy m.in.: Od wielu lat brak działań ze strony zarządzających liniami kolejowymi Podkarpacia tj. PKP Polskich Linii Kolejowych S.A. w kierunku pozyskania środków, w tym z UE ogranicza dostępność do kolejowych przewozów towarowych, pasażerskich mieszkańcom miast: Gorlic, Jasła, Krosna, Sanoka oraz innych gmin położonych wzdłuż tej linii, jak również Bieszczad i Beskidu Niskiego. Działania te są szkodliwe i zmierzają do degradacji i marginalizacji regionu. Zaprzestanie przewozów na linii 108 Stróże ─ Krościenko na odcinku Jasło - Zagórz, spowodowało ograniczenie dostępności inwestycyjnej dla powiatów gorlickiego, jasielskiego, krośnieńskiego i sanockiego. Jednym z celów Strategii Rozwoju Województwa Podkarpackiego na lata 2007 ─ 2020 r. jest „(…) utrzymanie komunikacji kolejowej na wszystkich czynnych liniach kolejowych (…)”. Ten bardzo ważny szlak komunikacyjny, na którym w tej chwili zostały zawieszone przewozy pasażerskie, miał i musi mieć bardzo istotne znaczenie o charakterze ponadregionalnym. Szlak ten łączy nasz region z Ukrainą i Słowacją poprzez Krościenko i Łupków.
Zdaniem radnego Krzysztofa Czeluśniaka, decyzja o zawieszeniu tych połączeń to strzał w kolano. - Dla naszego województwa, dla naszego regionu połączenia kolejowe powinny być oczkiem w głowie, bo są strategiczne. Nie wiem kto jest odpowiedzialny za zawieszenie tych połączeń, nie wiem jak funkcjonuje marketing. Niejednokrotnie na tej sali mówiłem: marketing w PKP zatrzymał się na latach 70. Jeżeli firma prosperuje dobrze, to dostosowuje się do potrzeb klienta, a tu czegoś takiego nie ma. Trzeba zrobić wszystko, żeby te kursy zostały przywrócone – apelował Czeluśniak.

Sejmik województwa podkarpackiego 2 września 2009 r. podjął uchwałę, w której na Przewozy Regionalne przeznaczył 105 mln zł. Trzy miesiące później weszło w życie rozporządzenie Unii Europejskiej, na mocy którego nie można już w przekazywać dopłat na Przewozy Regionalne. Regionalna Izba Obrachunkowa żąda kwalifikacji kosztów uzasadnionych. - Zwróciliśmy się w stosownym czasie do Przewozów Regionalnych z prośbą o przedstawienie nam takiej struktury kosztów. Niestety, do dziś jej nie dostaliśmy, więc nie ma żadnych podstaw do podpisania jakiejkolwiek umowy z Przewozami Regionalnymi – tłumaczył Bogdan Rzońca, wicemarszałek województwa podkarpackiego.
Zaniepokojenie sytuacją wyraził także senator Stanisław Zając. W piśmie skierowanym do Rady Miejskiej Jasła czytamy m.in. – (...) Oświadczam, że jestem gotów włączyć się w działania samorządu województwa podkarpackiego zmierzające do utrzymania Przewozów Regionalnych w tej części województwa podkarpackiego i zapobieżeniu degradacji infrastruktury kolejowej. W sytuacji, kiedy aktualną staje się sprawa modernizacji linii kolejowej na trasie Rzeszów-Jasło nie do pomyślenia jest zawieszenie kursów przewozów pasażerskich na trasie Jasło-Zagórz, Zagórz-Łupków. Takie rozwiązanie prowadzi do całkowitej degradacji newralgicznego do niedawna węzła kolejowego w Jaśle. (...) Utrzymanie takiego rozwiązania w znacznym stopniu utrudni możliwość komunikacyjną, zwłaszcza dla osób, które chciałyby przyjechać w okolice Jasła, Krosna, Sanoka i Zagórza, a dalej w Bieszczady.
Zdaniem senatora Zająca, takie działania spowodują negatywne skutki w naszym regionie, bo pracę w Przewozach Regionalnych może stracić ok. 150 osób. W piśmie wystosowanym do marszałka Zygmunta Cholewińskiego, senator podkreśla, że poprzez takie rozwiązanie zdecydowanie pogorszy się sposób komunikacji, ponieważ duża liczba mieszkańców województwa podkarpackiego pozbawiona zostanie możliwości dojazdu do pracy. Jego zdaniem taki pomysł nie znajduje żadnego uzasadnienia, spowoduje natomiast wzrost bezrobotnych w naszym województwie. Odcięta zostanie także możliwość dojazdu do wschodniej granicy i zerwanie istniejących połączeń z Ukrainą i Słowacją. - Nie ulega wątpliwości, że wpłynie to na degradację tej części Podkarpacia. Proponowane zmiany spowodują także całkowitą marginalizację węzła kolejowego Jasło-Zagórz.(...) Wyrażam zdecydowany sprzeciw wobec rozwiązań, które nie wpisują się w działania związane z rozwojem województwa podkarpackiego – protestuje w piśmie do marszałka województwa Stanisław Zając.

Zgadzają się z tym również pracownicy kolei, którzy przyszli na sesję. - To jest marginalizacja, bo proces rozkładu kolei na Podkarpaciu na linii 108 ze Stróż do Zagórza, to jest proces długotrwały. W tej chwili z dnia na dzień pozbawia się ludzi kontaktu z cywilizowanym światem. Mieliśmy już różnych pracodawców, ale to co teraz się wydarzyło zasługuje na potępienie. O takich rzeczach mówi się wcześniej i przygotowuje się ludzi do radykalnych cięć, jakim jest całkowite odwołanie pociągów na linii Jasło-Zagórz – mówi Krzysztof Kulczycki, maszynista.
Tory w Jaśle remontowane były ostatnio w latach 70. Dopuszczalna prędkość, z którą poruszać mogą się po nich pociągi na niektórych odcinkach wynosi między 10 a 27 km/h. Ich właścicielem na terenie Podkarpacia jest spółka PKP PLK. - To ona tak naprawdę decyduje jaką prędkość na tych torach może rozwinąć autobus szynowy, lokomotywa czy elektryczny zespół trakcyjny. Jeśli nie będzie solidnego remontu tych linii tak, żeby można było jeździć z prędkością 60-70 km/h to dobrowolnie nikt do pociągu nie wsiądzie, nikt dobrowolnie nie przewiezie się pociągiem tylko dlatego, żeby dopłacić kolei – wyjaśnia wicemarszałek Rzońca.
W budżecie sejmiku wojewódzkiego zarezerwowano 200 mln zł na inwestycję związaną z modernizacją torów na trasie Jasło-Rzeszów. Okazuje się, że nie można rozpocząć realizacji tego zadania, ponieważ PLK nie ma pieniędzy na wkład własny. - Chcemy dać pieniądze na kolej, ale właścicielem jest spółka PKP PLK, zupełnie inna niż Przewozy Regionalne. PLK jednak nie ma pieniędzy. To jest oburzające – mówił Rzońca.
Wicemarszałka popiera Krzysztof Kulczycki. Jego zdaniem Urząd Marszałkowski, czyli podatnik nie może w 100% finansować Przewozów Regionalnych. PLK musi się do tego dołożyć. Sukces kolei uwarunkowany jest także dostosowaniem połączeń i ich prędkości do potrzeb klienta.
Inwestycje kolejowe na Podkarpaciu są więc już koniecznością. Nie tylko te na trasie Jasło-Zagórz, czy Jasło-Rzeszów, ale także w innych częściach województwa. Wszystko po to, żeby transport kolejowy usprawnić i unowocześnić. - Można będzie wtedy postawić autobusy szynowe i szybciej jeździć, częściej się zatrzymywać w poszczególnych wioskach. Dzięki temu skorzysta więcej osób – przekonuje Bogdan Rzońca.
Katarzyna Pacwa-Wilk
