Koncert Vandersona w Jaśle
20
Wczorajszego wieczoru (4 października), podczas imprezy "Ticket to the Moon – Bilet na Księżyc", odbył się na Rynku w Jaśle koncert Vandersona, polskiego twórcy muzyki elektronicznej. Jako dziecko wychowane na nutach Jean Michel Jarre`a i kompozytor nie mogłem pozwolić sobie na przegapienie takiego zjawiska.

Przybywam w nadziei, że jakimś cudem uda mi się zająć dobre miejsce pod sceną i co się okazało? Że wiatr świszczy w koronach drzew na rynku, a zaledwie pod kilkoma z nich siedzą małe grupki młodzieży. Po cichu liczyłem, że ludzie później dojdą, zwabieni dźwiękami wcześniej nieznanymi.
Przeliczyłem się. Było w sumie może 50-60 osób. A szkoda, ponieważ Vanderson przedstawił naprawdę kawał dobrego, klasycznego elektronicznego ambientu w porywach przechodzącego nawet w minimal electro. Ciepłe basy budziły we mnie błogie uczucia, a melodie pozwalały poczuć duch czasu kiedy tacy twórcy, jak Jarre, Schulze, czy chłopaki z Kraftwerku byli pionierami muzyki elektronicznej.
Oprawa wizualna również stała na przyzwoitym poziomie. Kolorowe reflektory, zielone lasery, wizualizacje i materiały NASA z różnych misji kosmicznych wyświetlane na ekranach, sztuczne ognie. Całkiem sporo, jak na tak mały koncert.
Co interesujące, była również TVP3 Rzeszów. Być może zobaczymy materiał w Aktualnościach.
Mam cichą nadzieję, że takich ciekawych imprez będzie w Jaśle coraz więcej, aby ludzie mogli usłyszeć nie tylko to, co leci w radiu, lub co mają na odtwarzaczu, ale także by mogli usłyszeć coś zupełnie nowego. A przy okazji, by młodzi twórcy (głównie z Jasła i okolic) mogli się zaprezentować i tutaj zaczynać dalszą wędrówkę po doświadczenie i inspiracje.
Tu, w Jaśle, a nie dopiero na studiach w wielkich miastach Polski, lub za granicą.
Lord Qiuu

Koncert Vandersona w Jaśle
Przybywam w nadziei, że jakimś cudem uda mi się zająć dobre miejsce pod sceną i co się okazało? Że wiatr świszczy w koronach drzew na rynku, a zaledwie pod kilkoma z nich siedzą małe grupki młodzieży. Po cichu liczyłem, że ludzie później dojdą, zwabieni dźwiękami wcześniej nieznanymi.
Przeliczyłem się. Było w sumie może 50-60 osób. A szkoda, ponieważ Vanderson przedstawił naprawdę kawał dobrego, klasycznego elektronicznego ambientu w porywach przechodzącego nawet w minimal electro. Ciepłe basy budziły we mnie błogie uczucia, a melodie pozwalały poczuć duch czasu kiedy tacy twórcy, jak Jarre, Schulze, czy chłopaki z Kraftwerku byli pionierami muzyki elektronicznej.
Oprawa wizualna również stała na przyzwoitym poziomie. Kolorowe reflektory, zielone lasery, wizualizacje i materiały NASA z różnych misji kosmicznych wyświetlane na ekranach, sztuczne ognie. Całkiem sporo, jak na tak mały koncert.
Co interesujące, była również TVP3 Rzeszów. Być może zobaczymy materiał w Aktualnościach.
Mam cichą nadzieję, że takich ciekawych imprez będzie w Jaśle coraz więcej, aby ludzie mogli usłyszeć nie tylko to, co leci w radiu, lub co mają na odtwarzaczu, ale także by mogli usłyszeć coś zupełnie nowego. A przy okazji, by młodzi twórcy (głównie z Jasła i okolic) mogli się zaprezentować i tutaj zaczynać dalszą wędrówkę po doświadczenie i inspiracje.
Tu, w Jaśle, a nie dopiero na studiach w wielkich miastach Polski, lub za granicą.
Lord Qiuu
