Krempna. Tu czas płynie wolniej
Były czasy, kiedy latem Krempna tętniła życiem. Przyjeżdżały tu dzieci pracowników największych zakładów pracy, działały ośrodki wypoczynkowe, nad zalewem odbywały się dyskoteki, a turystyczny rytm miejscowości wyznaczały kolejne turnusy kolonii. Później zakładowe ośrodki zaczęły znikać, a wraz z nimi skończyła się pewna epoka. Dziś Krempna przeżywa swój kolejny rozdział. Nie próbuje już być taka jak dawniej. Ma szansę stać się czymś zupełnie innym – miejscem, do którego przyjeżdża się właśnie po to, by zwolnić.


Krempna ma w sobie coś, czego nie da się zbudować za pomocą wielkiej inwestycji.
Przestrzeń.
Tutaj góry nie kończą się na granicy miejscowości, droga nie prowadzi pomiędzy kolejnymi hotelami, a wieczorem można naprawdę usłyszeć ciszę.
To właśnie dlatego wielu turystów, którzy przyjeżdżają tutaj pierwszy raz, wraca.
Kiedy Krempna była pełna ludzi
Starszym mieszkańcom trudno zapomnieć lata 90.
To był czas, kiedy Krempna miała swoją turystyczną energię. Największe zakłady pracy posiadały własne ośrodki wypoczynkowe. Jednym z najważniejszych był kompleks związany z Zakładami Chemicznymi Gamrat z Jasła.
Latem przyjeżdżały tutaj dzieci pracowników. Były kolonie, turnusy wypoczynkowe, grupy zorganizowane. Nad zalewem organizowano dyskoteki, spotykali się mieszkańcy i turyści. Życie toczyło się wokół wody, gór i ośrodków wypoczynkowych.
Krempna była miejscem, do którego po prostu się przyjeżdżało.
Później przyszła transformacja gospodarcza. Zakładowe ośrodki zaczęły zmieniać właścicieli, część z nich przestała funkcjonować, a turystyczne życie wyraźnie zwolniło.
Dziś można powiedzieć, że Krempna odzyskuje swoją turystyczną tożsamość.
Tyle że na własnych zasadach.
Największym atutem jest przestrzeń
Krempna leży w sercu Beskidu Niskiego, a duża część gminy znajduje się na terenie Magurskiego Parku Narodowego. To właśnie tutaj mieści się siedziba dyrekcji parku oraz Ośrodek Edukacyjno-Muzealny.
Ale przyroda to dopiero początek.
Są szlaki piesze i rowerowe, ścieżki przyrodnicze, punkty widokowe, cerkwie, cmentarze wojenne i miejsca przypominające o dramatycznej historii tych terenów.

Można odwiedzić zabytkowe cerkwie w Krempnej, Kotani, Świątkowej Wielkiej i Świątkowej Małej. Można przejść szlakiem śladów I wojny światowej, zatrzymać się przy cmentarzach wojennych albo ruszyć w stronę Hałbowa i Kamienia.
Są również punkty widokowe przygotowane przez Magurski Park Narodowy, z których można zobaczyć Beskid Niski z perspektywy, której nie znajdziemy w popularnych kurortach.
I właśnie w tym tkwi siła Krempnej.
Nie trzeba tutaj budować sztucznych atrakcji.
Wystarczy dobrze pokazać to, co już istnieje.
Tutaj czas rzeczywiście płynie wolniej
Gmina liczy dziś około 1730 mieszkańców. To niewielka społeczność, w której młodzi ludzie często wyjeżdżają za nauką, pracą i możliwościami, jakie oferują większe miasta.
Nie musi to jednak oznaczać, że Krempna nie jest dobrym miejscem do życia.
Wręcz przeciwnie.
– Krempna jest pięknym miejscem do życia, ale przede wszystkim jest miejscem, w którym można poczuć przestrzeń i wolność. Można się tutaj zatrzymać, wyciszyć i naprawdę odpocząć. Kiedy rozmawiam z turystami, bardzo często słyszę, że w Krempnej czas płynie wolniej. I myślę, że w dzisiejszym świecie, w którym większość z nas żyje w ciągłym biegu, jest to wartość, której nie da się przecenić – mówi Katarzyna Maciejczyk, wójt gminy Krempna.
To zdanie dobrze opisuje coś, czego nie pokażą żadne statystyki.
Człowiek przyjeżdża tutaj i po kilku godzinach zaczyna oddychać trochę inaczej.

Latem nad zalew, zimą na Mareszkę. Krempna ma również potencjał, aby turystyczny sezon nie kończył się wraz z ostatnim sierpniowym weekendem.
Latem ważnym miejscem pozostaje zalew i znajdujące się przy nim baseny rekreacyjne. Są kąpielisko, miejsca wypoczynku i infrastruktura pozwalająca spędzić nad wodą cały dzień.
Zimą działa stok narciarski Mareszka w Świątkowej Wielkiej. Są trasy zjazdowe, a okolica daje również możliwość organizacji zimowych spacerów i kuligów.
W Myscowej i innych miejscowościach można korzystać z oferty gospodarstw, stadnin i lokalnych atrakcji.
Krempna może więc budować ofertę na cały rok.
I właśnie to jest dzisiaj jednym z największych wyzwań. Nie tylko turystyka. Wraca rolnictwo
W gminie rozwija się także rolnictwo.
Według danych przekazanych przez Urząd Gminy na terenie całej Krempnej hodowanych jest ponad 1120 sztuk bydła.
To liczba, która dobrze pokazuje, że rolnictwo nadal jest ważnym elementem lokalnego krajobrazu.
Mleko z gospodarstw trafia m.in. do Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Jasienicy Rosielnej.
I tutaj pojawia się kolejna możliwość.
Turysta coraz częściej chce wiedzieć nie tylko, gdzie śpi i co zobaczy, ale również co je i skąd pochodzi produkt, który trafia na jego stół.
Krempna ma możliwość stworzenia własnej opowieści o lokalnej żywności – mleku, serach, miodzie, mięsie, przetworach i produktach wytwarzanych przez miejscowych gospodarzy.

Bo Beskid Niski może być nie tylko miejscem, które się ogląda. Może być miejscem, którego się próbuje. Coraz więcej miejsc, żeby zostać na dłużej
Turystyczna baza Krempnej jest dziś znacznie większa niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu.
Działają gospodarstwa agroturystyczne, pensjonaty, domki, ośrodki wypoczynkowe, pola namiotowe i campingowe.

Wśród miejsc, które już przyjmują gości, są między innymi Magurska Ostoja, Hajstra w Hucie Polańskiej czy obiekty agroturystyczne w Krempnej, Kotani, Myscowej i Świątkowej.
Powstają również nowe inwestycje.
Przykładem jest Sękowski Resort, którego domki są już wynajmowane turystom. Rozwijany jest również główny budynek resortu, w którym planowane są pokoje. Jeśli inwestycja będzie realizowana zgodnie z obecnym harmonogramem, obiekt może zostać oddany do użytku w 2027 roku.
To ważny sygnał.
Ktoś inwestuje tutaj pieniądze, bo widzi, że turysta zaczyna wracać. Jest przedsiębiorczość, jest transport, potrzebny jest pomysł
Krempna nie ma dużych zakładów pracy i trudno oczekiwać, aby w środku Beskidu Niskiego rozwijał się przemysł na skalę znaną z dużych miast.
Ale działa tutaj lokalna przedsiębiorczość.
Około 130 mieszkańców prowadzi działalność gospodarczą.
Gmina jest również skomunikowana z Jasłem, co ma znaczenie zarówno dla mieszkańców, jak i osób, które chciałyby przyjechać tutaj bez samochodu.
Teraz potrzebny jest kolejny krok. Niewielka fabryka. Niewielki hotel. Potrzebny jest pomysł na to, jak połączyć wszystko, co już tutaj istnieje.
Rowerem przez Beskid Niski
Jednym z naturalnych kierunków może być turystyka rowerowa.
Krempna ma do tego idealne warunki. Potrzebne są jednak wypożyczalnie rowerów tradycyjnych i elektrycznych, dobrze oznakowane trasy, gotowe propozycje jednodniowych wycieczek i możliwość wypożyczenia sprzętu bez konieczności przywożenia go z domu.

To właśnie takie drobne rzeczy często decydują o tym, czy turysta zostanie jeden dzień, czy cały weekend.
Podobny potencjał mają piesze wędrówki, turystyka historyczna, fotografia, obserwacja przyrody, jazda konna czy zimowe aktywności.
W 2026 roku gmina podjęła również działania związane z zakupem rowerów elektrycznych w ramach projektu „Elektromobilne Pogranicze PL-SK”.
To może być początek większej historii.
Krempna nie musi być druga
Krempna nie powinna próbować zostać drugim Zakopanem. Jej siła tkwi właśnie w tym, że jest inna.Nie ma tutaj tłumów. Nie ma wielkich hoteli stojących jeden obok drugiego. Nie ma hałasu.
Jest za to przestrzeń.
Są góry, lasy, doliny i potoki. Jest historia zapisana w drewnianych cerkwiach i wojennych nekropoliach. Jest zalew, są szlaki, konie, narty, kuligi, lokalne gospodarstwa i coraz większa baza noclegowa.
Jest również coś, czego nie można kupić za żadne pieniądze. Poczucie, że nigdzie nie trzeba się spieszyć.
Czy Krempna może znów tętnić życiem?
Może.
Ale niekoniecznie takim jak w latach 90. Tamten świat już nie wróci.
Może jednak powstać nowy.
Krempna może stać się miejscem, do którego przyjeżdża się na trzy dni, a zostaje na tydzień. Miejscem, w którym latem korzysta się z zalewu i basenów, jesienią przemierza szlaki, zimą jeździ na nartach i kuligiem, a wiosną odkrywa cerkwie, doliny i budzącą się do życia przyrodę.
Miejscem, w którym można zjeść lokalny produkt, kupić coś od gospodarza, wypożyczyć rower elektryczny i ruszyć przed siebie bez dokładnego planu.
Bo może właśnie tego coraz bardziej potrzebujemy. Nie kolejnych miejsc pełnych ludzi.
Tylko miejsc, w których można poczuć, że ma się znowu trochę czasu dla siebie.
Krempna ma przestrzeń.
Ma naturę.
Ma historię.
Ma ludzi, którzy chcą tutaj działać.
I ma coś jeszcze – ogromny potencjał, którego nie trzeba wymyślać.
Trzeba go tylko dobrze pokazać.
Trzymam za Krempną kciuki.
DB

