Krempna: Walka o drogę z dyrektorem parku wciąż trwa
Dom państwa Szurkiewiczów i Szatanów położony jest przy drodze prowadzącej do Polan. Wynajmują go od ponad 40 lat.

Pierwotnie jego właścicielem było Nadleśnictwo Żmigród. Teraz należy on do Magurskiego Parku Narodowego. Problem dla nich zaczął się w tamtym roku, kiedy po powstaniu tuż obok bazy transportowej Magurskiego Parku Narodowego, dyrektor parku zarządził ogrodzenie terenu.
Pomysł i jego realizacja wiązały się bezpośrednio z korzystaniem z drogi wyłącznie przez MPN. Rodzina, która dojeżdżała do swego domu przez 40 lat, miałaby korzystać z alternatywnego dojazdu – okrężnego, od strony pobliskiego baraku mieszkalnego. Jak mówią jest to zupełnie niezrozumiałe i nielogiczne.

Celem wnikliwego zbadania sprawy i ustalenia faktów, w dniu wczorajszym miały miejsce oględziny sądowe. Odbyły się one jednak bez udziału dyrektora parku, a jedynie w obecności jego mecenasa.
Już na początku zasugerowana została decyzja kompromisu. Zgodnie z nim usunięty miałby zostać słup oraz latarnia stojące na drodze prowadzącej do budynków gospodarczych, znajdujących się obok baraku mieszkalnego, tak by przejazd odbywał się tam bez utrudnień oraz pozostawienie wspólnego wjazdu. Teren obiektu byłby zagrodzony jednak z możliwym przesunięciem bramy wjazdowej w stronę bazy. Początkowo wydawało się, że dojdzie do ugody, jednak zaproponowane porozumienie przez pana Szurkiewicza i jego pełnomocnika zostało przez dyrektora parku odrzucone.
Zdaniem dyrektora Andrzeja Czaderny, ogrodzenie bazy było konieczne biorąc pod uwagę względy bezpieczeństwa. Często bawią się tam dzieci, co stwarza dla nich szczególne zagrożenie. Nie wyobraża sobie, by lokatorzy domu w dalszym ciągu mogli korzystać z drogi. Twierdzi, że dojazd drogą wzdłuż baraku mieszkalnego jest wystarczający.

Państwo Szurkiewiczowie wciąż się nie poddają, tłumaczą, że przez tyle lat użytkowali ten teren, dbali o drogę w momencie, gdy park według nich kompletnie się tym nie przejmował. Jak mówią rozżaleni, park traktuje ich teraz tylko jako najemców, którzy poza płaceniem czynszu nie mają prawa głosu. Dodają, że nie mają nic przeciwko stworzonemu ogrodzeniu wokół obiektu, zależy im tylko, by droga dojazdowa, którą uczęszczali przez lata, była wciąż dla nich dostępna.
Park zapowiada usunięcie słupa, jednak w chwili obecnej jest to niemożliwe ze względu na ulokowane na nim budki lęgowe dla ptaków.
Kolejna rozprawa w najbliższych miesiącach, do tego czasu pełnomocnik dyrektora parku nie wyklucza, że dojdzie do ugody.
Jaki będzie finał sprawy? Do tematu wrócimy.
jp
