Kto przejmie dochodzenie w sprawie wypadku na Górze Liwocz?
Minął drugi miesiąc od nieszczęśliwego wypadku, do którego doszło w noc sylwestrową na Górze Liwocz. 28-letniej Sylwii przed twarzą wybuchła petarda. Kobieta nie widzi na prawe oko. Ze sprawy wyłączyła się jasielska prokuratura. Pokrzywdzona wraz z pełnomocnikiem wystąpiła o wyłączenie ze sprawy wszystkich prokuratur okręgu krośnieńskiego.

fot. pixabay.com
Wracamy do sprawy młodej kobiety, która ucierpiała w noc sylwestrową na Górze Liwocz. Podczas trwającego wówczas pokazu sztucznych ogni Sylwia Czapla z Błażkowej doznała poważnego urazu prawego oka. Kobieta z rozciętą powieką, zakrwawiona trafiła do krośnieńskiego szpitala, gdzie udzielono jej pierwszej pomocy. Okazało się, że jedna z petard odbiła się od ramienia krzyża i spadła na ziemię. Zaraz potem wybuchła przed twarzą błażkowianki. Od tamtej pory Sylwia boryka się z poważnymi problemami. Ma już za sobą wiele wizyt i konsultacji lekarskich. - Oko jest całkowicie uszkodzone. Istnieje niebezpieczeństwo, że siatkówka może się odwarstwiać, do tego wszystkiego doszła jeszcze jaskra pourazowa. W tej chwili lekarze badają zdrowe oko. Jeśli jeszcze z nim zacznie się coś dziać złego to nie wiem... - mówi załamana Lucyna Czapla, mama Sylwii. Rodzice 28-latki cały czas są przy córce, wspierając ją i dodając otuchy. Od samego początku szukają pomocy gdzie tylko jest to możliwe. Jednak szans na odzyskanie wzroku w uszkodzonym oku nie ma praktycznie żadnych. - Byliśmy u okulisty w Katowicach, Lublinie, gdzie tylko możliwe. Ciągle jesteśmy w trasie – dodaje pani Lucyna. Koszt jednak wizyt lekarskich nie jest tani. Ceny wahają się między 150 a 400 zł nie licząc wydatków na dojazd oraz płatny przejazd autostradą.
Sylwia konsultowała się również z prof. dr hab. Ferencem Kuhn'em, jednym z najwybitniejszych na świecie specjalistów w zakresie chorób siatkówki oraz urazów oka. Profesor sprawuje funkcje prezydenta zarówno międzynarodowego jak i amerykańskiego Towarzystwa Urazów Oka. Jest dyrektorem badań klinicznych w Fundacji Hellen Keller w USA, który w Polsce współpracuje z Ośrodkami Chirurgii Oka Prof. Zagórskiego. Nadzieje na pomoc z jego strony okazały się płonne. - Powiedział, że się tego nie podejmie. Oko jest bardzo uszkodzone i przystępując do jakichkolwiek działań można więcej zaszkodzić niż pomóc. Wszyscy lekarze tak samo mówią – wyjaśnia mama Sylwii. Co więcej, na uszkodzonym oku rośnie błona, która stanowi zagrożenie dla siatkówki. Można usunąć ją operacyjnie, ale i to - zdaniem lekarzy jest bardzo ryzykowne. Błażkowiankę czeka zabieg w Rzeszowie wykonany laserem w celu podniesienia opadniętej powieki. Z tym wiążą się kolejne koszty w granicach 1000 zł. Tak obecnie wygląda życie młodej kobiety poszkodowanej 1 stycznia 2020 r. podczas powitania Nowego Roku.
Kto zbada sprawę wypadku?
Rodzina po wypadku, do którego doszło w sylwestrową noc na Górze Liwocz podczas pokazu fajerwerków zgłosiła sprawę na policję. Wszczęte zostało dochodzenie pod nadzorem prokuratora pod kątem spowodowania zagrożenia dla zdrowia lub życia wielu osób oraz spowodowania obrażeń ciała u Sylwii oraz jej młodszej siostry. Niedługo po tym jasielska prokuratura wystąpiła do Prokuratury Okręgowej w Krośnie o wyłączenie się z prowadzenia sprawy, czego również oczekiwała rodzina Czaplów. - W związku ze złożonym przez pokrzywdzoną i jej pełnomocnika wnioskiem o wyłączenie wszystkich prokuratur z okręgu krośnieńskiego od prowadzenia sprawy zdarzenia, zaistniałego podczas pokazu pirotechnicznego, sprawa ta została przesłana do Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie celem rozpoznania wniosku – poinformowała prokurator Beata Piotrowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krośnie. Rodzina nie ukrywa, że chciałaby, aby sprawę zbadała prokuratura spoza województwa podkarpackiego. Do tematu wkrótce wrócimy.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

