Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Kupujący koty z hodowli rasy maine coon w Jaśle przyznali, że zwierzęta mają problemy behawioralne i zdrowotne

36

W Sądzie Rejonowym w Jaśle na rozprawę stawili się kolejni świadkowie, w tym osoby, które kupiły koty rasy maine coon w hodowli prowadzonej przez Małgorzatę oraz jej córkę Aleksandrę Sz. Przyznali przed sądem, że niektóre z ich kotów są lękliwe i przestraszone, a także będą musiały być leczone do końca swojego życia.

W środę w Sądzie Rejonowym w Jaśle odbyło się kolejne przesłuchanie świadków. Wśród nich na rozprawę stawili się ci, którzy mieli sposobność kupić koty z hodowli rasy maine coon prowadzonej w Jaśle. Były to osoby m.in. z Jasła, Krakowa czy z Warszawy. Sędzia Małgorzata Janczura odczytała fragment zeznań złożonych na policji przez jednego ze świadków.

„Sprzedający nie chcieli pokazać w jakich warunkach przetrzymywane są koty, natomiast ja wszedłem do domu, aby skorzystać z ubikacji i zauważyłem panujące tam warunki. Określiłbym je jako tragiczne, odchody znajdowały się dosłownie wszędzie począwszy od parapetów kończąc na wannie. Panował niesamowity odór prowadzący do wymiotów. Później dowiedziałem się, że koty były przetrzymywane w szafkach, regałach meblowych zamkniętych na kłódki. Koty, które kupiłem i te, które zauważyłem były bardzo zaniedbane, a przede wszystkim niedożywione, wychudzone, nosiły ślady zaniedbania, pokryte były ranami.(...)Koty, które kupiłem z żoną były w bardzo złym stanie zdrowotnym, ponadto odmówiono nam udostępnienia historii choroby pod groźbą odebrania ich. Zachowanie kotów po zakupie można określić jako dzikie. Nie dało się do nich podejść. Weterynarz miał problemy, aby wykonać jakiekolwiek zabiegi. Wtedy o pogłaskaniu kota nie było mowy. Koty po zakupie wymagały leczenia weterynaryjnego, przeprowadzono szereg zabiegów np. rezonans, tomografia, trepanacja czaszki, czyszczenie zatok, oprócz standardowych zabiegów w postaci odrobaczania, szczepienia leczenie jednego z kotów będzie trwało dożywotnio. Jego choroba nazywa się: zakażenie zatok pałeczką ropy błękitnej. Ten kot jest w najgorszym stanie. Drugiego udało się wyleczyć, natomiast kot będący na domie tymczasowym dochodzi do siebie, powraca do normalnej wagi” - odczytała sędzia. Świadek podtrzymał swoje zeznania w całości.

Mężczyzna kupił z żoną w tej hodowli dwa koty w różnych odstępach czasu. Jak wspomniał, dowiedział się o niej za pośrednictwem mediów społecznościowych. - Hodowla miała dobrą reklamę chyba na Facebook'u, stąd decyzja o zakupie kotów. Jestem zadowolony, że je mam, ale nie spodziewałem się, że będę musiał je leczyć – podkreślił. - Lekarz weterynarii, do którego się zwróciłem z prośbą o pomoc przy chorych kotach powiedział mi, że wszystkie problemy wynikają z niedożywienia i warunków w jakich były przetrzymywane. Jednego kota udało się wyleczyć w przeciągu 4 miesięcy, drugi będzie leczony do końca życia. Jeżeli chodzi o koszty leczenia kota, którego będziemy leczyć dożywotnio wydaliśmy już na leczenie około 8-9 tys. zł. Koszt leczenia drugiego nie generował takich kosztów i wyniósł ok. 2 tys. zł – dodał.

Oskarżone zastraszały pozwem i policją

Drugi ze świadków kupił kota od oskarżonych w 2019 r. Razem z narzeczoną zdecydowali się na trzyletnią kotkę. Zwierzę od samego początku przejawiało dziwne zachowanie. Sądzili jednak, że to kwestia aklimatyzacji. Kocica jest lękliwa, a przez pierwsze trzy miesiące chowała się za szafką kuchenną. Jak przyznał, do chwili obecnej źle znosi sytuacje stresowe. W dniu zakupu koty były im pokazane w jednym z pomieszczeń w domu. Warunki w nim panujące określił jako dobre niemniej w całym domu wyczuwalny był fetor kociego moczu. Jak zaznaczył świadek, z wszystkich kotów, które zostały im pokazane tylko ten, którego wybrali był przestraszony, unikał kontaktu z człowiekiem. Za drugim razem, kiedy zamierzali kupić jeszcze jednego kota, zwierzęta znajdowały się w wolierze na zewnątrz budynku. Mimo to, nie zdecydowali się na żadnego a potem kontakt z właścicielką hodowli się urwał. - Przy drugim spotkaniu kot był schowany w wolierze, my staliśmy jakieś cztery metry od kota. Na pewno mieliśmy wątpliwości, jeśli chodzi o stan oczu. Wyglądało to na jakieś zapalenie. Ale tak naprawdę z takiej odległości coś więcej trudno było stwierdzić.

Świadek zeznał również, że narzeczona natknęła się na ogłoszenia zamieszczane przez właścicieli hodowli w mediach społecznościowych. Zwróciła wówczas uwagę na wygląd kotów, które nie prezentowały się najlepiej i wyglądały na chore. - W komentarzach zadaliśmy pytanie, czy aby na pewno jest w porządku z kotami, bo nie wyglądają na zdrowie z powodu zaropień przy oczach, katar itp. Na nasze komentarze nie było odpowiedzi, wręcz usuwano je. Otrzymywaliśmy wiadomości, abyśmy nie zamieszczali komentarzy i nie psuli reputacji hodowli – tłumaczył świadek, mieszkaniec Jasła. Co więcej, jego narzeczona otrzymywała wiadomości w godzinach nocnych. Opowiedział również sytuację, kiedy Małgorzata i Aleksandra Sz. przyjechały wzburzone do jego domu i chciały rozmawiać z narzeczoną. - Powiedziałem, że, aktualnie już ze mną nie mieszka, bo nie byliśmy razem. Chciały, abym jej przekazał, żeby nie niszczyła dobrego imienia hodowli, a jeśli nie zaprzestanie tych działań to będzie złożony pozew i zgłoszą sprawę na policję. Joanna jest właścicielem, ale kot jest ze mną. W podtekście rozmowy zrozumiałem, że kot zostanie mi zabrany – wyjaśnił. Obrońca oskarżonych pytał, czy po trzech miesiącach od nabycia kota były wysyłane do hodowli jego zdjęcia z dopiskiem, że jest „przytulasty i miziasty”. - Narzeczona na pewno wysyłała zdjęcia, czy pisała, że jest przytulasty i miziasty nie wiem, należałoby spytać ją jak ona to interpretuje – odpowiedział.

Zdaniem weterynarza kota wysterylizował „rzeźnik”

Trzeci świadek, który zeznawał w środę w sądzie również kupił kota w hodowli kotów rasy maine coon w Jaśle. Miało to miejsce w 2016 r. Odebrane z hodowli zwierzę było po sterylizacji. - Po jakimś czasie okazało się, że kot ma w brzuchu guzki, zrosty i leczący go weterynarz zalecił wykonanie operacji. Po zabiegu stwierdził, że to efekt źle przeprowadzonej sterylizacji, bo jak się wyraził zrobił ją chyba „rzeźnik” - mówił. Gdy w mediach społecznościowych zamieścił niepochlebny wpis o hodowli, otrzymał telefon od właścicielek, które groziły mu konsekwencjami w postaci wniesionego pozwu. - Kot był wycofany. Dopiero po dwóch, trzech latach stał się bardziej ufny, kiedy zmieniliśmy mieszkanie. Wcześniej był lękliwy, akceptował tylko mieszkańców i nie chciał dać się dotknąć – dodał świadek. Potwierdził, że oprócz źle wykonanej sterylizacji na czworonogu nie ciążą żadne inne choroby.

Nie wiedziała, że kupiła kota chorego

Zupełnie odmienną sytuację przedstawiła kobieta z Warszawy, która kupiła kota pochodzącego z hodowli oskarżonych, niemniej rozmowy na temat nabycia zwierzęcia prowadziła z lekarką weterynarii w Jaśle. Na pytanie z jakiej hodowli jest kot potwierdziła, że z prowadzonej przez panie Sz. Kota odebrała w Radomiu, od syna lekarki. - Kot był spokojny, gdyż otrzymał tabletkę na uspokojenie. Dostałam również inne leki bez informacji o ich działaniu. Gdy przyjechałam do domu okazało się, że nie jest zdrowy. Widać było, że ma koci katar, lało mu się z oczu. Bardzo się tym zdenerwowałam, bo weterynarz wiedziała, że mam w domu innego kota, a mimo to nie powiedziała, że kot jest chory – mówiła kobieta. Jak potwierdziła, nie udało się go wyleczyć i tak naprawdę do końca życia będzie leczony. Co więcej, mimo wprowadzonej izolacji z drugim kotem – dachowcem został on zarażony. Gdy dowiedziałam się, z której hodowli pochodzi postanowiła poinformować właścicieli o jego stanie zdrowia.

Kot był z hodowli. Sprzedawała go lekarz weterynarii

Aleksandra Sz. poinformowała mnie, że to nie hodowla sprzedawała kota tylko pani (nazwisko lek. wet.), która przejęła od nich koty w zamian za jakieś rozliczenia. Stwierdziła również, że gdyby hodowla sprzedawała zwierzę, to sytuacja wyglądałaby inaczej - zeznała. - Kot wymaga leczenia. Przede wszystkim nie osiągnął wagi jakie osiągają koty tej rasy. Pomimo żywienia go najlepszymi pokarmami kot nie waży nawet 5 kg – poinformowała sąd. Dodała także, że kotka zachowuje się dziwnie, rzuca się na jedzenie drugiego kota, jest agresywna i zazdrosna, po czym podchodzi do swojej miski i nie zjada wszystkiego do końca. Kobieta zastanawiała się, czy kotka wcześniej nie musiała walczyć o jedzenie i to jest efektem jej zachowania. Sama sytuacja kupna zwierzęcia od lekarza weterynarii, która nabyła koty w ramach jakiś rozliczeń z hodowlą wzbudziły u świadka pewne podejrzenia i obawy. Było to dla niej kompletnie niezrozumiałe, szczególnie, że na umowie przedwstępnej widniało nazwisko lekarki, a przy odbiorze kota otrzymała ostateczną umowę, na której znajdowało się nazwisko Małgorzaty Sz., natomiast na dokumencie nie było nazwy hodowli. Lekarka weterynarii zaproponowała świadkowi, aby przywiozła kota na leczenie, ale straciła zaufanie do tej osoby i nie zdecydowała się na ten krok. Nie chciała również go oddawać, ponieważ bardzo długo na niego czekała, pokochała go. Ponadto nie zamierzała narażać zwierzę na dodatkowy stres związany z transportem.

Tak naprawdę kobieta uznała, że lekarka współpracuje z hodowlą, jest jej współwłaścicielką. Lekarze weterynarii, z którymi się konsultowała i badali kotkę uznali, że stan zdrowia zwierzęcia mógł być wynikiem warunków w jakich była trzymana, a także nieodpowiedniego żywienia. - Gdy pokazywałam lekarzom zalecenia dotyczące karmienia mojej kotki, które otrzymałam od ( nazwisko lek. wet.) to oni twierdzili, że skoro w taki sposób była żywiona to nie ma żadnej gwarancji, że była prawidłowo leczona – podkreśliła mieszkanka stolicy. Na Facebook'u została utworzona grupa, na której wymieniano się doświadczeniami i opiniami na temat kotów rasy maine coon i nie tylko. Z rozmów z członkami okazało się, że więcej osób było zastraszanych przez oskarżone w związku z umieszczaniem w Internecie niekorzystnych wpisów na temat hodowli oraz ich kotów na innych forach. Świadek był tą osobą, która złożyła skargę na hodowlę z Jasła do klubu, do którego należy, aby właściciele ponieśli konsekwencje. - Chodziło mi o to, aby hodowla nie sprzedawała chorych kotów, bo dla mnie (nazwisko lek. wet.) i hodowla ( nazwa) to jedno – powiedział świadek.

Sędzia Małgorzata Janczura przesłuchała w tym dniu jeszcze kilku świadków. Na rozprawę nie stawiły się jeszcze dwie osoby, które zostaną wezwane na kolejne posiedzenie sądu.

id

Reklama

Komentarze: 33

Dodaj komentarz Widok:
-1
@ Ktoś
dnia 07.05.2023, 12:11 · Zgłoś
Koty oczywiście posiadają z interwencji bez wkładu własnego
Odpowiedz
-1
@ Ktoś
dnia 07.05.2023, 12:11 · Zgłoś
A jeszcze zapomnieli napisać że co najmniej 2 świadków posiada z interwencji które nie musieli leczyć ale oczywiście Pani redaktor wybiera tylko to co najgorsze
Odpowiedz
1
@ Ja
dnia 16.05.2023, 18:14 · Zgłoś
To dobrze, że nie wymagały leczenia. Przynajmniej nie mają traumy na widok transporterka. Kot przebywający u mnie na widok transporterka chowa się się pod łóżkiem. Nierozłącznie kojarzy mu się z wizytą u weta. A wizyt było sporo, bo kot wymagał leczenia i wizyt kontrolnych.
Odpowiedz
0
@ 6787678
dnia 01.05.2023, 00:31 · Zgłoś
[Komentarz nie na temat]
Odpowiedz
3
@ Ktoś
dnia 29.04.2023, 12:10 · Zgłoś
Czy to nie wstyd dla innych lekarzy weterynarii oraz miasta Jasła taka Pani " weterynarz" kiedy organy Jasła przestaną ja kryć?
Odpowiedz
0
@ powinny być jakieśik + na koty i psy
dnia 29.04.2023, 09:51 · Zgłoś
Znacy siy kupili se kota we worku jutowym !
Odpowiedz
-2
@ Myncu
dnia 29.04.2023, 08:25 · Zgłoś
Hodowli powinni, powinniśmy zakazać kategorycznie , wszystkie kociary psiary to poprostu leniwe [...] większość nie lubi [...] i zamiast urodzić dzieci dla wygody niańczy te zwierzęta, dawniej pies czy kot miały swoją rolę do spełnienia, teraz to zabawka nie tylko bogatych, ale też tych mydel mydel ples. Głupota zrodziła problem światowy, jak i wiele innych, niekiedy prowadząc do wojny, być może o kota , sądy sądzą w czasie pokoju i zajmują się patologią, podczas wojen zostają bez grosza tam inne rządzi prawo.
Odpowiedz
3
@ Człowiek też zwierzę
dnia 29.04.2023, 11:23 · Zgłoś
Hodowli Mynców także.
Odpowiedz
3
@ @ ja
dnia 03.05.2023, 22:14 · Zgłoś
Mam 2 psy i wcale nie jestem leniwa babą pracuje zawodowo, a co do dzieci to urodziłam ich troje i zamiast pisać takie głupoty to mogłeś iść na spacer i pomyśleć ,. A pies czy kot jest lepszym przyjacielem człowieka niż inny człowiek .
Odpowiedz
6
@ .
dnia 28.04.2023, 13:36 · Zgłoś
"na domie"
Czy to jest po polsku czy "po polskiemu"?
Odpowiedz
1
@ jp
dnia 28.04.2023, 15:32 · Zgłoś
To jest po iloniemu.
Odpowiedz
0
@ Fuj
dnia 28.04.2023, 13:20 · Zgłoś
Tak jest kiedy kładzie się nacisk na sterylizacje. Ktoś musi zarobić
Odpowiedz
-2
@ disko
dnia 28.04.2023, 12:57 · Zgłoś
Ludziom to się już w [...]ch poprzewracało, żeby dzikie zwierzęta traktować jak ludzi
Odpowiedz
14
@ Do prawda
dnia 28.04.2023, 12:25 · Zgłoś
Może niedługo będzie 500 plus na kota i psa
Odpowiedz
7
@ taka prawda
dnia 28.04.2023, 15:31 · Zgłoś
Koty i Psy nie głosują na pis, a 500+ było zrobione tylko po to aby pis wygrał wybory i zabrał ludziom 700 a dał 500 i żeby się [...] tym cieszyli że "dostali".
Odpowiedz
14
@ prawda
dnia 28.04.2023, 12:09 · Zgłoś
Przecież w jaśle i w okolicach jest pełno ogłoszeń na olx odnośnie pseudohodowli, małe rasy psów, owczarki itp po 500zł.

Nie wiedzieli co kupują? Dobrze wiedzieli
Odpowiedz
0
@ Świadek z Warszawy
dnia 05.05.2023, 21:10 · Zgłoś
Nie! Nie wiedzieli a jak tylko się dowiedzieli podjęli działania. Tak jak napisałam powyżej… dobrze jest czytać ze zrozumieniem.
Odpowiedz
16
@ Ktoś
dnia 28.04.2023, 11:45 · Zgłoś
Dlaczego nikt nie napiszę Renata P tylko jest imię i nazwisko w nawiasie proszę napisać że chodziło o Renatę P
Odpowiedz
5
@ okropność
dnia 28.04.2023, 11:42 · Zgłoś
słowem koszmar
Odpowiedz
-5
@ Lulek
dnia 28.04.2023, 11:34 · Zgłoś
Dajcie spokój z tymi kotami. Zajmijcie sie ludzmi np tym chorym który mieszka w urogajacych warunkach.
Odpowiedz
17
@ Człowiek też zwierzę
dnia 28.04.2023, 12:10 · Zgłoś
I odwrotnie. A jedno drugiego nie wyklucza.
Odpowiedz
27
@ Pytanie
dnia 28.04.2023, 11:26 · Zgłoś
Dlaczego kupujący którzy widzieli kociaki w wiedzieli w jakim są w stanie nie zawiadomili policji. Też im trzeba zarzuty postawić
Odpowiedz
-3
@ miło to już było
dnia 28.04.2023, 13:46 · Zgłoś
bedom kłotki musiały iść do psycholoszkiloga
Odpowiedz
0
@ Bedom
dnia 28.04.2023, 20:06 · Zgłoś
Niektórzy BEDOM musieli zaglądnąć do słownika ortograficznego.
Odpowiedz
23
@ Człowiek też zwierzę
dnia 28.04.2023, 10:35 · Zgłoś
Hodowle kotów powinny być wygaszone. Nie tylko z powodu podobnych patologii.
Odpowiedz
2
@ Mieć kota
dnia 28.04.2023, 14:10 · Zgłoś
Jak dużego [...]

trzeba mieć kota aby wydawa.ć na koty dziesiątki tysiecy zł?
Na lecznie dzieci krakuje a na hobby nie szkoda kasy?
Oczywiście nie usprawiedliwia to nieuczciwości hodowców.
Odpowiedz
12
@ WYROK
dnia 28.04.2023, 14:47 · Zgłoś
Dać tym oprawcom dożywocie i tyle. Będzie nauczka dla innych.
Odpowiedz
11
@ Mieszkaniec
dnia 28.04.2023, 15:43 · Zgłoś
Ludzie tak nie postępują ze zwierzętami. Najlepsza kara robić im to co oni robili z kotami.
Odpowiedz
23
@ [...]
dnia 28.04.2023, 17:30 · Zgłoś
Hodowle psow tez powinny byc wygaszane.Schroniska pekaja w szwach.Hodowcy nie zawsze sa wielbicielami tych zwierzat.Liczy sie tylko kasa,kasa,kasa,,,
Odpowiedz
7
@ To ja 2
dnia 28.04.2023, 18:53 · Zgłoś
Czy kupujący koty nie widzieli w chwili kupna że jest coś nie tak z tą hodowlą i z kotkami ,które kupowali ?
Odpowiedz
0
@ Człowiek też zwierzę
dnia 29.04.2023, 11:20 · Zgłoś
Dodałbym jeszcze wiele innych hodowli;-)
Odpowiedz
1
@ Mada
dnia 01.05.2023, 07:56 · Zgłoś
Ktoś wydaje pieniądze na chore koty bo chce im pomóc i na pewno nie kosztem własnych dzieci gdyby nie było takich zwyrodnialców nie byłoby problemu
Odpowiedz
0
@ Świadek z Warszawy
dnia 05.05.2023, 21:05 · Zgłoś
Proszę czytać ze zrozumieniem …..
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.