Lekcja wychowania patriotycznego
0
Uczniowie klasy VI A Szkoły Podstawowej nr 1 w Jaśle spotkali się z Władysławem Kuźmą, prezesem Związku Sybiraków Oddziału w Krośnie i Koła w Jaśle.
Była to kolejna, druga lekcja historii oparta na zeznaniach świadków ważnych wydarzeń historycznych. Pierwsze zajęcia odbyły się z udziałem Barbary Powroźnik, pisarki zesłanej wraz z rodziną do Archangielska w 1940 roku. - Bardzo wielką wagę przywiązujemy do zachowania tradycji patriotycznych w naszej szkole, m.in. dlatego, że szkoła nosi imię dyktatora Powstania Styczniowego -Romualda Traugutta. Stąd te nietypowe lekcje z udziałem autentycznych świadków historycznych wydarzeń. Towarzyszą temu również apele i starannie przygotowane akademie – mówi Helena Galimska, organizatorka spotkania, repatriantka, mieszkająca w Polsce od 8 lat.



Tematem drugiej lekcji, która odbyła się 27 kwietnia była zbrodnia katyńska i masowe deportacje Polaków w głąb ZSRR w latach 1940-1941. Tragedia ma swój początek 17 września 1939 roku. - Doskonale pamiętam ten dzień. Mieszkałem wówczas z rodzicami w Ostrogu nad Horyniem, tuż za miastem przebiegała granica ze Związkiem Radzieckim. O świcie, 17 września 1939 r. obserwowałem wkraczanie Armii Czerwonej do Ostroga. W tym dniu na granicy został rozbrojony i aresztowany przez NKWD mój ojciec Antoni, starszy posterunkowy Policji Państwowej, który został deportowany do Ostaszkowa – wspomina początki dramatu W. Kuźma.
Historię życia jego rodziny odzwierciedla „Katyń” Andrzeja Wajdy. Ludzkie dramaty i nieludzkie zachowania wroga wciąż są żywe w pamięci Władysława Kuźmy. – Mój ojciec Antoni, jeniec z Ostaszkowa został rozstrzelany w Twerze 20 kwietnia 1940 r. i pogrzebany w Miednoje, w lesie na terenie ośrodka wypoczynkowego NKWD.
W wyniku agresji sowieckiej do niewoli dostało się wówczas ponad 200 tys. żołnierzy i funkcjonariuszy państwowych, w tym około 10 tys. oficerów deportowanych w głąb Związku Radzieckiego. Żołnierzy polskich uwięziono w łagrach, a około 15 tysięcy jeńców, w tym około 9 tysięcy oficerów zgromadzono w trzech wielkich obozach jenieckich w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. - Na wniosek Berii Biuro Polityczne WKPb podjęło decyzję o likwidacji trzech wielkich obozów jenieckich, zlecając to zadanie organom NKWD. Do realizacji przystąpiono na początku kwietnia. W pierwszej kolejności zostali wywiezieni z obozów i zamordowani księża kapelani, tuż przed Bożym Narodzeniem w 1939 r. Jeńców z Kozielska zamordowano w lesie katyńskim i tam ich grzebano w masowych grobach. Jeńców z Ostaszkowa, w większości funkcjonariuszy Policji Państwowej mordowano w podziemiach budynku NKWD w Twerze, a zwłoki wywożono do Miednoje, grzebiąc je w głębokich dołach. Oficerów więzionych w Starobielsku rozstrzeliwano w podziemiach charkowskiego gmachu NKWD i grzebano w Piatichatkach pod Charkowem. W pozostałych obozach i więzieniach rozmieszczonych w Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainie zamordowano 7.305 jeńców z tego 1.319 oficerów. W sumie rozstrzelano 21.857 jeńców w tym 9.631 oficerów. Skazano ich na śmierć bez sądu. Wyrok wydawali zaocznie specjalnie oddelegowani funkcjonariusze NKWD. Mordowano strzałami w tył głowy. Pochowano w masowych grobach, na których posadzono drzewa, by żaden ślad po nich nie pozostał, a przez wiele lat fałszowano historię, by odpowiedzialność za ten haniebny czyn zrzucić na Niemców. Na zamaskowanych zbiorowych mogiłach postawiono domki letniskowe i sanitariaty. W taki barbarzyński, haniebny sposób zbezczeszczono zwłoki jeńców wojennych – opowiadał W. Kuźma. 13 kwietnia 1940 r. wraz z matką i siostrami został deportowany z Ostroga do Północnego Kazachstanu. Wszyscy przebywali za zesłaniu do kwietnia 1946 r., do Polski powrócili w maju 1946 r.
Władysław Kuźma dwukrotnie odwiedził cmentarz w Miednoje: w czerwcu 1995 r. był obecny na wmurowaniu kamienia węgielnego pod budowę cmentarz, a we wrześniu 2000 r. uczestniczył w otwarciu i poświęceniu cmentarza wojennego w Miednoje.
Po 60 latach od zbrodni był także na uroczystym pogrzebie rozstrzelanych policjantów, funkcjonariuszy KOP, Straży Granicznej, Straży Więziennej i innych urzędników państwowych. Wśród ponad 6 tysięcy ofiar spoczywają prochy jego ojca Antoniego. Staraniem władz RP podobne cmentarze wojenne otwarto i poświęcono w 2000 r. w Katyniu i pod Charkowem.
Na swoje cmentarze i pogrzeby czekają jeszcze od 69 lat jeńcy polscy, rozstrzelani na Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainie. Ich prochy spoczywają prawdopodobnie w Kuropatach koło Mińska oraz w Bykowni koło Kijowa.
(omega)
Była to kolejna, druga lekcja historii oparta na zeznaniach świadków ważnych wydarzeń historycznych. Pierwsze zajęcia odbyły się z udziałem Barbary Powroźnik, pisarki zesłanej wraz z rodziną do Archangielska w 1940 roku. - Bardzo wielką wagę przywiązujemy do zachowania tradycji patriotycznych w naszej szkole, m.in. dlatego, że szkoła nosi imię dyktatora Powstania Styczniowego -Romualda Traugutta. Stąd te nietypowe lekcje z udziałem autentycznych świadków historycznych wydarzeń. Towarzyszą temu również apele i starannie przygotowane akademie – mówi Helena Galimska, organizatorka spotkania, repatriantka, mieszkająca w Polsce od 8 lat.



Tematem drugiej lekcji, która odbyła się 27 kwietnia była zbrodnia katyńska i masowe deportacje Polaków w głąb ZSRR w latach 1940-1941. Tragedia ma swój początek 17 września 1939 roku. - Doskonale pamiętam ten dzień. Mieszkałem wówczas z rodzicami w Ostrogu nad Horyniem, tuż za miastem przebiegała granica ze Związkiem Radzieckim. O świcie, 17 września 1939 r. obserwowałem wkraczanie Armii Czerwonej do Ostroga. W tym dniu na granicy został rozbrojony i aresztowany przez NKWD mój ojciec Antoni, starszy posterunkowy Policji Państwowej, który został deportowany do Ostaszkowa – wspomina początki dramatu W. Kuźma.
Historię życia jego rodziny odzwierciedla „Katyń” Andrzeja Wajdy. Ludzkie dramaty i nieludzkie zachowania wroga wciąż są żywe w pamięci Władysława Kuźmy. – Mój ojciec Antoni, jeniec z Ostaszkowa został rozstrzelany w Twerze 20 kwietnia 1940 r. i pogrzebany w Miednoje, w lesie na terenie ośrodka wypoczynkowego NKWD.
W wyniku agresji sowieckiej do niewoli dostało się wówczas ponad 200 tys. żołnierzy i funkcjonariuszy państwowych, w tym około 10 tys. oficerów deportowanych w głąb Związku Radzieckiego. Żołnierzy polskich uwięziono w łagrach, a około 15 tysięcy jeńców, w tym około 9 tysięcy oficerów zgromadzono w trzech wielkich obozach jenieckich w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. - Na wniosek Berii Biuro Polityczne WKPb podjęło decyzję o likwidacji trzech wielkich obozów jenieckich, zlecając to zadanie organom NKWD. Do realizacji przystąpiono na początku kwietnia. W pierwszej kolejności zostali wywiezieni z obozów i zamordowani księża kapelani, tuż przed Bożym Narodzeniem w 1939 r. Jeńców z Kozielska zamordowano w lesie katyńskim i tam ich grzebano w masowych grobach. Jeńców z Ostaszkowa, w większości funkcjonariuszy Policji Państwowej mordowano w podziemiach budynku NKWD w Twerze, a zwłoki wywożono do Miednoje, grzebiąc je w głębokich dołach. Oficerów więzionych w Starobielsku rozstrzeliwano w podziemiach charkowskiego gmachu NKWD i grzebano w Piatichatkach pod Charkowem. W pozostałych obozach i więzieniach rozmieszczonych w Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainie zamordowano 7.305 jeńców z tego 1.319 oficerów. W sumie rozstrzelano 21.857 jeńców w tym 9.631 oficerów. Skazano ich na śmierć bez sądu. Wyrok wydawali zaocznie specjalnie oddelegowani funkcjonariusze NKWD. Mordowano strzałami w tył głowy. Pochowano w masowych grobach, na których posadzono drzewa, by żaden ślad po nich nie pozostał, a przez wiele lat fałszowano historię, by odpowiedzialność za ten haniebny czyn zrzucić na Niemców. Na zamaskowanych zbiorowych mogiłach postawiono domki letniskowe i sanitariaty. W taki barbarzyński, haniebny sposób zbezczeszczono zwłoki jeńców wojennych – opowiadał W. Kuźma. 13 kwietnia 1940 r. wraz z matką i siostrami został deportowany z Ostroga do Północnego Kazachstanu. Wszyscy przebywali za zesłaniu do kwietnia 1946 r., do Polski powrócili w maju 1946 r.
Władysław Kuźma dwukrotnie odwiedził cmentarz w Miednoje: w czerwcu 1995 r. był obecny na wmurowaniu kamienia węgielnego pod budowę cmentarz, a we wrześniu 2000 r. uczestniczył w otwarciu i poświęceniu cmentarza wojennego w Miednoje.
Po 60 latach od zbrodni był także na uroczystym pogrzebie rozstrzelanych policjantów, funkcjonariuszy KOP, Straży Granicznej, Straży Więziennej i innych urzędników państwowych. Wśród ponad 6 tysięcy ofiar spoczywają prochy jego ojca Antoniego. Staraniem władz RP podobne cmentarze wojenne otwarto i poświęcono w 2000 r. w Katyniu i pod Charkowem.
Na swoje cmentarze i pogrzeby czekają jeszcze od 69 lat jeńcy polscy, rozstrzelani na Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainie. Ich prochy spoczywają prawdopodobnie w Kuropatach koło Mińska oraz w Bykowni koło Kijowa.
(omega)
