Lider nie zawiódł. Czarni zainkasowali trzy punkty w meczu przeciwko MKS-owi SMS Bieszczady Ustrzyki Dolne
Rywalizacja w rozgrywkach krośnieńskiej klasy okręgowej powoli dobiega końca. W ostatniej kolejce rundy jesiennej sezonu 2023/24 Czarni Jasło zmierzyli się na własnym stadionie z ekipą MKS-u SMS Bieszczady Ustrzyki Dolne. Drużyna lidera tabeli, z pewnymi kłopotami w samej końcówce spotkania, pokonała gości 3:2.

Zdjęcia z meczu obejrzysz w FOTOGALERII
Gospodarze przystępowali do sobotniego starcia z jasno sprecyzowanym planem. Czarni zamierzali sięgnąć po kolejne trzy punkty, aby umocnić się na pozycji lidera rozgrywek krośnieńskiej klasy okręgowej. Dryżyna MKS-u SMS Bieszczady Ustrzyki Dolne, która zaledwie tydzień temu urwała punkty Startowi Rymanów, przyjechała do Jasła z myślą o pokrzyżowaniu Czarnym ich ambitnych planów.
Zanim na stadionie sportowym przy ul. Śniadeckich 15 rozległ się pierwszy gwizdek arbitra, członkowie zarządu klubu JKS Czarni 1910 Jasło wręczyli Wiktorowi Farze pamiątkową statuetkę dla najlepszego zawodnika rundy jesiennej. O tym, który z graczy powinien otrzymać ten tytuł, zdecydowali kibice Czarnych. Głosowanie zostało przeprowadzone w Internecie.
W pierwszych dziesięciu minutach spotkania gra była bardzo wyrównana. Czarni starali się narzucić rywalowi swój styl gry. Gospodarzom brakowało jednak dokładności w rozegraniu piłki. Goście skutecznie odpierali ataki podopiecznych trenera Mateusza Ostrowskiego, którzy nie mogli znaleźć sposobu na sforsowanie szeregów obronnych przeciwnika.
Wraz z upływem czasu przewaga Czarnych stawała się coraz bardziej wyraźna. Gospodarze coraz śmielej poczynali sobie w obrębie pola karnego MKS-u, korzystając ze swobody, jaką goście pozostawiali im w bocznych sektorach boiska. W 26. minucie gry miejscowi w końcu dopięli swego. Grający na prawej flance Mateusz Michoń dośrodkował piłkę w pole karne przeciwnika. Futbolówka trafiła pod nogi wbiegającego w pole karne Karola Rzońcy, który czubkiem buta próbował skierować ją w światło bramki. Piłka szczęśliwie odbiła się od nogi Kamila Warchoła, po czym zatrzepotała w siatce. Czarni objęli prowadzenie po samobójczym trafieniu stopera gości.
W 41. minucie meczu Michoń ponownie udowodnił swoją przydatność, tym razem asystując przy golu Karola Potery. Wszystko zaczęło się od prostej straty, jaką zawodnicy gości zanotowali na własnej połowie boiska. Michoń, po przejęciu bezpańskiej piłki, dograł ją do ustawionego na linii pola karnego Potery. Pomocnik Czarnych mierzonym strzałem przy lewym słupku bramki pokonał Emila Sabata. Gospodarze schodzili do szatni przy dwubramkowym prowadzeniu.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Czarni w pełni kontrolowali przebieg rywalizacji. Co więcej, od 50. minuty meczu grali w przewadze jednego zawodnika. Drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał bowiem Maciej Śmierciak. Zaledwie dwie minuty później goście stracili trzeciego gola. Marcin Janus długim podaniem uruchomił na prawym skrzydle Tomasza Tragarza. Ten dośrodkował piłkę w pole karne, gdzie na podanie czekał już Rzońca. Próba oddania strzału przez pomocnika Czarnych okazała się jednak nieskuteczna. Ostatecznie futbolówka trafiła wprost na głowę Wiktora Fary, który strzałem z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.

W 58. minucie gry Czarni bliscy byli zdobycia czwartego gola. Doskonałym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Janus. Piłka po strzale pomocnika gospodarzy zmierzała wprost w okienko bramki gości. Fantastyczną interwencją popisał się jednak Sabat, który uchronił swój zespół przed utratą gola.
Na niespełna pół godziny przed upływem regulaminowego czasu gry Mateusz Ostrowski przeprowadził pierwsze zmiany. Szkoleniowiec Czarnych postanowił dać szansę występu zawodnikom, którzy do tej pory nie mieli zbyt wielu okazji do gry. W 63. minucie spotkania Lepuckiego, Ząbkiewicza i Mastaja zastąpili na placu gry: Szostak, Więcek i Kosiba. Do 78. minuty meczu Ostrowski dokonał aż siedmiu roszad w składzie.
Zmiany nie pozostały bez wpływu na postawę gospodarzy, którym gra nie kleiła się już tak, jak wcześniej. W 79. minucie gry piłkę we własnym polu karym stracił Sebastian Suszko. Błąd defensora Czarnych z zimną krwią wykorzystał Marceli Dybała, który pewnym strzałem przy słupku pokonał Szostaka.
Atmosfera na trybunach i na boisku robiła się coraz bardziej nerwowa. Goście coraz odważniej atakowali bowiem bramkę Czarnych. W 83. minucie meczu Piotr Kosiba sfaulował we własnym polu karnym Pawła Ziembę. Arbiter spotkania natychmiast wskazał na „wapno”. Minutę później rzut karny na gola zamienił Kumah.
W doliczonym czasie gry przed szansą na podwyższenie prowadzenia stanął Oskar Polakiewicz. Zawodnik Czarnych nie wykorzystał jednak dogodnej okazji do zdobycia gola. Piłka po jego strzale wysoko poszybowała nad poprzeczką bramki gości. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 3:2.
Trener Mateusz Ostrowski nie krył po meczu swojej satysfakcji ze zdobycia kompletu punktów. Podczas pomeczowej konferencji prasowej pochwalił swoich zawodników za dobrą grę w całej rundzie jesiennej. – Do 65. minuty mieliśmy pełną kontrolę nad meczem. Strzeliliśmy trzy bramki. Do tego przeciwnik grał w osłabieniu i nic nie zapowiadało, że możemy mieć tak nerwową końcówkę. Popełniliśmy jednak dwa proste błędy. Zrobiliśmy dużo zmian. Po meczu doszliśmy o wniosku, że taki powrót przeciwnika do meczu nie powinien nam się przydarzyć. Z drugiej strony przeprowadziliśmy sporo zmian, które wprowadziły nerwowość w grze. Przeciwnik to wykorzystał. Wszystko skończyło się dla nas dobrze, bo wygraliśmy mecz. W ten sposób kończymy bardzo udaną rundę w naszym wykonaniu. Jesteśmy w miejscu, w którym nawet wielcy optymiści nie wiedzieli nas przed startem sezonu. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Przez te ostatnie trzy miesiące całe środowisko związane z Czarnymi Jasło wróciło na dobre tory, skonsolidowało się. Wokół drużyny panuje dobra atmosfera. Wszystko to zmierza w dobrym kierunku. Za tę rundę chcę podziękować zawodnikom, kibicom, sponsorom i zarządowi klubu – mówił.
JKS Czarni 1910 Jasło – MKS SMS Bieszczady Ustrzyki Dolne 3:2 (2:0)
Bramki. Czarni Jasło: Kamil Warchoł – gol samobójczy (26’), Karol Potera (41’), Wiktor Fara (52’) | MKS SMS Bieszczady Ustrzyki Dolne: Marceli Dybała (79’), Kumah – Doe (84’k.)
Czarni Jasło: Łukasz Lepucki (GK) (Szostak 63’) – Jakub Ząbkiewicz (Więcek 63’), Sebastian Suszko, Paweł Remut (C), Tomasz Tragarz – Rafał Mastaj (Kosiba 63’), Karol Rzońca (Monzer 78’), Marcin Janus, Mateusz Michoń, Wiktor Fara (Setlak 73’) – Karol Potera (Polakiewicz 73’) | na ławce rezerwowych: Patryk Szostak (GK), Piotr Kosiba, Paweł Setlak, Oskar Polakiewicz, Rayen Monzer, Szymon Sudyka, Adrian Więcek, Mateusz Majka. Trener: Mateusz Ostrowski.
MKS SMS Bieszczady Ustrzyki Dolne: Emil Sabat (GK) – Kumah-Doe, Kamil Warchoł, Dominik Czekański (M. Śmierciak 14’), Jakub Joniak (Krupiński 68’) – Paweł Ziemba, Kacper Śmierciak, Przemysław Paszkowski, Marceli Dybała, Filip Fundanicz (C) – Jędrzej Pilch (Wilgucki 63’) | na ławce rezerwowych: Maciej Śmierciak, Oskar Krupiński, Kacper Kolbuch, Filip Cieloszyk, Mateusz Długi, Adrian Wilgucki, Wojciech Kozicki, Kamil Wróbel. Trener: Filip Fundanicz.
MD
